Opóźnienie w przyjęciu specjalnego budżetu wojskowego o wartości 40 mld dolarów grozi powstaniem „wyrwy” w linii obrony przed Chinami – ostrzegł w środę minister obrony narodowej Tajwanu Wellington Koo. Prezydent Lai Ching-te wezwał kontrolowany przez opozycję parlament do natychmiastowego zatwierdzenia wydatków.


- W rejonie Indo-Pacyfiku, zwłaszcza wśród państw wzdłuż pierwszego łańcucha wysp, Tajwan odgrywa wyjątkowo krytyczną rolę, wręcz naznaczoną przez los. Nie chcemy, aby stał się wyrwą w postawie zbiorowego odstraszania w regionie – oświadczył Koo podczas konferencji prasowej.
Polityczny impas trwa na Tajwanie, ponieważ Kuomintang (KMT) odmawia przyjęcia propozycji w obecnym kształcie. Opozycja argumentuje, że ma prawo do kontroli legislacyjnej i nie zamierza podpisywać rządowi „czeku in blanco”.
Deputowany Wu Tsung-hsien z KMT stwierdził, że zakupiona broń musi być odpowiednia i opłacalna. - Nie staramy się uszczęśliwić „amerykańskiego tatusia”. Chcemy uszczęśliwić Tajwan – zaznaczył polityk. Delegacja KMT złożyła w ubiegłym tygodniu złożyła wizytę w Pekinie, co wywołało krytykę obozu rządzącego.
Prezydent Lai podkreślił, że obronność jest ściśle związana z przetrwaniem narodu i powinna być obszarem jedności. Ostrzegł, że blokowanie funduszy może wpłynąć na wiarygodność wyspy w oczach USA. Waszyngton, będący najważniejszym sojusznikiem Tajpej, popiera plan budżetowy, a w grudniu ogłosił rekordowy pakiet sprzedaży broni o wartości 11,1 mld dolarów.
Kwestia Tajwanu pozostaje jednym z głównych punktów spornych w relacjach Chin z USA. W ubiegłym tygodniu przywódca ChRL Xi Jinping w rozmowie z prezydentem Donaldem Trumpem nazwał sprawę Tajwanu najważniejszym zagadnieniem w relacjach dwustronnych.
Wkrótce po wystąpieniu Laia, tajwańskie ministerstwo obrony poinformowało o wykryciu 11 chińskich samolotów wojskowych, w tym bombowców H-6K zdolnych do przenoszenia broni jądrowej, prowadzących manewry na Pacyfiku.
Komunistyczne władze w Pekinie uznają rządzony demokratycznie Tajwan za nieodłączną część swojego terytorium i dążą do „zjednoczenia”, nie wykluczając przy tym użycia siły.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ ap/










































