Przez e-learning przeważnie rozumie się kształcenie drogą internetową. Obecnie znane i stosowane są przede wszystkim trzy jego metody: 1. „Tryb czasu rzeczywistego”, z wykorzystaniem wirtualnej tablicy, czatu; niekiedy wideokonferencji. Nauka odbywa się pod kierunkiem nauczyciela, więc warunki są bardzo zbliżone do tradycyjnego kształcenia w klasach. 2. Tryb asynchroniczny, bez uwzględnienia czasu rzeczywistego. Uczeń ma do dyspozycji bazy danych, zawierające potrzebne nagrania, teksty, prezentacje i testy sprawdzające. Sam wybiera czas nauki, a z nauczycielem kontaktuje się w zależności od potrzeby. 3. Tryb indywidualny, wykorzystujący narzędzia trybu asynchronicznego, z tą różnicą, że uczeń sam wybiera tematykę i tempo kursu (A. Gruszka, „Po wiedzę w sieć”, CHIP, 5.07.2002). Jakość łączy internetowych oraz potrzeba konstruowania od zera programów nauczania (czy zajmują się uczelnie wyższe, np. Uniwersytet Łódzki, Politechniki: Wrocławska, Gdańska i Warszawska), powodują, że w Polsce rozpowszechnione są głównie dwie ostatnie.
Przed monitorem czy przed belfrem?
Wirtualna nauka jest dla dzieci frajdą. Przede wszystkim, wykorzystuje żywy obraz i dźwięk. Świetnym przykładem jest program Renaulta, „Bezpieczeństwo dla wszystkich”, uczący dzieci zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego w formie zbliżonej do lubianych przez nie gier komputerowych (http://bezpieczenstwo.renault.pl). Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji (www.e-learning.org.pl) prowadzi odrębny projekt, skierowany do uczniów i nauczycieli, gdzie nauka odbywa się m. in. poprzez kontakty z zaprzyjaźnionymi placówkami za granicą. Dzieci korespondują z rówieśnikami, poznając np. obsługę komputera i języki obce, a nauczyciele wymieniają doświadczenia metodyczne.
Komputerowe kursy motywują ucznia do samodzielności, samodyscypliny i koncentracji, przygotowując do akademickiego systemu nauki oraz pracy na samodzielnym stanowisku. Postępy i porażki w tej edukacji są sygnałem, na ile jest się w stanie samodzielnie podejmować decyzje i efektywnie wykorzystywać czas oraz środki, potrzebne do pracy. Ograniczenie ingerencji nauczyciela odzwyczaja od myślenia, że za moje zadania jest odpowiedzialny ktoś „z góry”. Teraz wynik zależy tylko ode mnie.
E-learning, stosowany na dłuższą metę wymaga silnej motywacji, więc jednemu pozwoli rozwinąć skrzydła, ale dla kogo innego będzie stratą czasu i pieniędzy. Długie godziny przed komputerem szkodzą też oczom i kręgosłupowi, a także sprzyjają izolacji od rówieśników. Multimedialna wiedza jest łatwo przyswajalna, ale komputer nie nauczy pracy w zespole z „żywymi” ludźmi. Podawana w szkole, porcjami, może być natomiast świetnym uzupełnieniem tradycyjnych lekcji, przekazując wiedzę, za której rozwojem nie nadążają papierowe podręczniki.
Dużo przydatnych informacji o zdalnym nauczaniu w Europie znajduje się pod adresem: www.pdlg.pl.
Aleksandra Solarewicz
























































