W sobotę odbyły się wybory prezydenckie w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Urzędujący prezydent Alassane Ouattara ubiegał się o trzecią kadencją. Zdaniem opozycji, która zbojkotowała wybory, jest to niekonstytucyjne. Doszło do zamieszek, w których zginęło co najmniej pięć osób.


Co najmniej pięć osób zginęło, a wiele zostało rannych w związanych z wyborami starciach - poinformowały w niedzielę władze. Liderzy opozycji mówią o kilkunastu ofiarach, a według organizacji broniących praw człowieka ponad 20 osób zostało zabitych jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej - informuje agencja AP.
Jak zauważają agencję, w Wybrzeżu Kości Słoniowej nie doszło na razie do tak gwałtownych walk jak te z lat 2010-11. Po wyborach prezydenckich w 2010 r. sprawujący wówczas władzę Laurent Gbagbo nie chciał uznać swojej porażki wobec Ouattara. Doprowadziło to do miesięcy przemocy, która pochłonęła życie ponad 3 tys. osób.
Przeciwnicy sprawującego od tego czasu prezydenturę 78-letniego Ouattary twierdzą, że kandydując w tych wyborach łamie prawo, ponieważ ubiega się o trzecią kadencję, co jest niezgodne z konstytucją zakładającą sprawowanie tego urzędu przez maksymalnie dwie kadencje. Zwolennicy urzędującej głowy państwa argumentują, że z powodu zmiany konstytucji w 2016 r., pierwsza kadencja Ouattary nie powinna być liczona.
Według cząstkowych wyników opublikowanych w niedzielę Ouattara zwyciężył w 26 ze 108 okręgów wyborczych. W ośmiu z nich, uważanych za bastiony partii rządzącej, zdobył ponad 99 proc. głosów - pisze agencja Reutera.
Nie ma jeszcze oficjalnych danych dotyczących frekwencji, ale obserwatorzy oceniają, że 23 proc. lokali wyborczych w ogóle nie zostało otworzonych z powodu ingerencji sił opozycyjnych, które blokowały drogi dojazdowe i zastraszały personel pracujący przy wyborach - relacjonuje agencja.
"Od tego momentu opozycja wzywa do powszechnej mobilizacji przeciwko tej dyktaturze" - ogłosił były premier Pascala Affi N'Guessana, który również startował w wyborach. Dodał, że zagłosowało mniej niż 10 proc. uprawnionych, ale nie przedstawił żadnych dowodów na te wyliczenia - zauważa Reuters.
"Apeluję do tych, którzy wzywali do obywatelskiego nieposłuszeństwa, które doprowadziło do śmierci ludzi do zaprzestania tych działań" - mówił jeszcze w sobotę Ouattara.
Krytycy urzędującego prezydenta zarzucają mu, że z góry określił wynik wyborów, ponieważ komisja wyborcza nie pozwoliła na kandydowanie 40 z 44 zgłoszonych kandydatów, w tym Gbagbo i przebywającego we Francji lidera opozycji i byłego premiera Guillaume Soro - zaznacza AP. Dwóch z pozostałych trzech dopuszczonych do elekcji kontrkandydatów Ouattara ogłosiło bojkot wyborów.
Na ulicach największego miasta kraju, Abidżanu w niedzielę panował spokój, ale ludzie obawiają się niepokojów i nowej fali przemocy wraz z ogłoszeniem oficjalnych wyników wyborów - relacjonują agencje.(PAP)
adj/ kgod/


























































