Środowa sesja na Wall Street zakończyła się wzrostami, a inwestorzy mniej przejmują się konfliktem z Iranem i jego konsekwencjami dla surowców i globalnej gospodarki. Pojawiły się jednak obawy, że wojna na Bliskim Wschodzie może odsunąć w czasie obniżkę stóp procentowych w USA


Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł o 0,49 proc. i wyniósł 48.739,41 pkt. S&P 500 na koniec dnia wzrósł o 0,78 proc. i wyniósł 6.869,50 pkt. Nasdaq Composite zwyżkował o 1,29 proc. do 22.807,48 pkt. Indeks spółek o średniej kapitalizacji Russell 2000 rośnie o 1,18 proc. i wynosi 2.639,06 pkt. Indeks VIX spadł o 10,14 proc. do 21,18 pkt.
W środę opublikowano kilka mocnych danych ekonomicznych, które poprawiły nastroje inwestorów. ADP poinformowało, że firmy z sektora prywatnego utworzyły w lutym więcej miejsc pracy niż oczekiwano. Co więcej, amerykański sektor usług nieprodukcyjnych odnotował w zeszłym miesiącu wzrost wyższy niż oczekiwano, przy jednoczesnym zmniejszeniu presji inflacyjnej.
- Obawy o słabnący rynek pracy, który co najmniej może przerodzić się w pogarszający się, są obecnie w pewnym sensie podważane. Gospodarka amerykańska stoi na solidnym gruncie – powiedział Anthony Saglimbene, główny strateg rynkowy Ameriprise.
ReklamaZobacz także
- Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie stanie się bardziej niestabilna, zobaczymy poważniejsze skutki uboczne na rynkach światowych, cenach aktywów, a być może i perspektywach gospodarczych – wskazał, dodając, że „jest za wcześnie, aby dokonywać takich ocen”.
Tymczasem, ogłoszone pod koniec zeszłego miesiąca globalne cło Trumpa w wysokości 15 proc. zostanie wdrożone w tym tygodniu. Zapowiedział to sekretarz skarbu Scott Bessent. Uważa on jednak, że stawki celne w USA „w ciągu pięciu miesięcy” powrócą do poziomów sprzed decyzji Sądu Najwyższego o unieważnieniu polityki celnej prezydenta.
Siły Izraela i USA przeprowadziły w nocy z wtorku na środę kolejną falę ataków na Iran oraz Liban. W odwecie Teheran zaatakował państwa Zatoki Perskiej, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar oraz rafinerię w Arabii Saudyjskiej.
Groźba Teheranu, dotycząca ataku na statki płynące przez strategiczną cieśninę Ormuz, podniosła koszty transportu, a obawy dotyczą cen ropy naftowej, które mogą osiągnąć niepokojący poziom 100 USD za baryłkę. Kilka krajów Bliskiego Wschodu również tymczasowo wstrzymało produkcję ropy naftowej i gazu.
Zapowiedzi prezydenta Trumpa dotyczące eskorty amerykańskiej marynarki wojennej dla tankowców przez cieśninę Ormuz oraz ubezpieczeń od ryzyka przyniosły pewną ulgę na rynku. Prezes Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku John Williams powiedział we wtorek, że gospodarka USA okazała się odporna na szoki cenowe na rynku energii.
- Obecnie skupiamy się na śledzeniu nagłówków wiadomości, a wczorajsze doniesienia zmieniały nastroje rynkowe z godziny na godzinę. Z perspektywy rynku, głównym problemem jest brak oznak deeskalacji którejkolwiek ze stron, a wręcz przeciwnie, wygląda na to, że sytuacja wciąż się zaostrza – napisał Jim Reid z Deutsche Bank w środowym raporcie.
Akcje poszły w górę po tym, jak „New York Times” poinformował, że irańscy agenci wywiadu pośrednio skontaktowali się z CIA dzień po atakach, jednak urzędnicy amerykańscy nadal sceptycznie podchodzą do kwestii gotowości administracji Trumpa lub Iranu do deeskalacji w najbliższej przyszłości.
- To nagłówek, który wszyscy chcą zobaczyć, ponieważ myśl, że wojna potrwa cztery lub pięć tygodni, przynajmniej według szacunków amerykańskich, nie sprzyja rynkom. Jednak trzeba być bardzo ostrożnym, żeby w to wierzyć – powiedział Chris Beauchamp, główny analityk rynkowy w IG.
- Zwiększenie nastrojów związanych z ryzykiem po publikacji raportu „New York Timesa” wydaje się niepewne, biorąc pod uwagę, że inwestorzy mają wiele powodów do ostrożności. W samym raporcie czytamy, że urzędnicy amerykańscy są sceptyczni, a wspomniane działania miały miejsce kilka dni temu. Takie wątpliwości są widoczne w umiarkowanym spadku cen ropy naftowej – powiedział strateg Bloomberga, Conor Cooper. Analitycy podają, że rynki obawiają się ponownego wzrostu presji inflacyjnej.
- Dla USA jest to ewidentny impuls inflacji, dlatego rynek ponownie ocenia, czy Fed będzie w stanie w tym roku dokonać jakichkolwiek obniżek stóp procentowych – powiedział Andrew Lilley, główny strateg ds. stóp procentowych w Barrenjoey.
- Stajemy się coraz bardziej świadomi, że przedłużający się konflikt może zahamować globalny wzrost gospodarczy i ponownie wywołać presję inflacyjną – powiedział Joseph Tanious, główny strateg inwestycyjny w Northern Trust Asset Management.
Siły Izraela i USA przeprowadziły w nocy z wtorku na środę kolejną falę ataków na Iran oraz Liban. W odwecie Teheran zaatakował państwa Zatoki Perskiej, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar oraz rafinerię w Arabii Saudyjskiej.
Groźba Teheranu, dotycząca ataku na statki płynące przez strategiczną cieśninę Ormuz, podniosła koszty transportu, a obawy dotyczą cen ropy naftowej, które mogą osiągnąć niepokojący poziom 100 USD za baryłkę. Kilka krajów Bliskiego Wschodu również tymczasowo wstrzymało produkcję ropy naftowej i gazu.
Przedstawiciele Fedu oceniają, że konflikt skomplikuje perspektywy dla polityki pieniężnej Rezerwy Federalnej, a prezes Goldman Sachs David Solomon ocenił, że rynki finansowe mogą potrzebować trochę czasu, aby w pełni zrozumieć długoterminowe reperkusje wojny.
Inwestorzy przesunęli oczekiwania na obniżkę stóp procentowych o 25 pb. na wrzesień z lipca, uwzględniając potencjalne koszty związane z energią i taryfami celnymi w USA, które grożą zwiększeniem presji inflacyjnej.
Wskaźnik ISM aktywności w usługach w USA w lutym wyniósł 56,1 pkt. wobec 53,8 pkt. w poprzednim miesiącu. Analitycy spodziewali się indeksu na poziomie 53,5 pkt.
Indeks PMI, określający koniunkturę w amerykańskim sektorze usługowym przygotowywany przez S&P Global, wyniósł w lutym 51,7 pkt. wobec 52,7 pkt. w poprzednim miesiącu - podano w II wyliczeniu. Wstępnie szacowano tę wartość na 52,3 pkt.
Indeks PMI composite w USA, przygotowywany przez S&P Global, wyniósł w lutym 51,9 pkt. wobec 53,0 pkt. w poprzednim miesiącu - podano w II wyliczeniu. Wstępnie szacowano tę wartość na 52,3 pkt.
Zapasy ropy naftowej w USA w ubiegłym tygodniu wzrosły o 3,48 mln baryłek, czyli o 0,8 proc., do 439,28 mln baryłek. Zapasy benzyny spadły w tym czasie o 1,7 mln baryłek, czyli o 0,67 proc., do 253,13 mln baryłek. Rezerwy paliw destylowanych, w tym oleju opałowego, wzrosły o 429 tys. baryłek, czyli o 0,36 proc., do 120,78 mln baryłek.
Na rynku ropy kontrakty na WTI na kwiecień zwyżkują o 0,90 proc. do 75,22 za baryłkę, a majowe futures na Brent rosną o 0,34 proc. do 81,70 USD/b. (PAP Biznes)
pr/






















































