W 2024 r. w Japonii na świat przyszło zaledwie 686 061 dzieci, czyli o 5,7 proc. mniej niż rok wcześniej; stanowi to najniższą wartość od 1899 r. – podała agencja Kyodo. Kryzys demograficzny w tym kraju postępuje znacznie szybciej, niż przewidywano.


Z danych rządowych wynika, że współczynnik dzietności, oznaczający liczbę dzieci, które rodzi statystyczna kobieta w okresie rozrodczym, spadł w Japonii do rekordowo niskiego poziomu 1,15 (z 1,2 w 2023 r.). Najniższą dzietność odnotowano w Tokio – 0,96.
Oba wskaźniki odnotowują spadki nieprzerwanie od dziewięciu lat. Co więcej, osiągnięcie poziomu poniżej 700 tys. urodzeń nastąpiło o 15 lat wcześniej, niż przewidywały prognozy Narodowego Instytutu Badań nad Populacją i Zabezpieczeniem Społecznym.
Choć liczba małżeństw wzrosła po raz pierwszy od dwóch lat - do 485 063, to perspektywy demograficzne pozostają niekorzystne - podkreślono.
W 2023 r. odnotowano także najwyższą w okresie powojennym liczbę zgonów – ponad 1,6 mln. Oznacza to ujemny przyrost naturalny na rekordowym poziomie 919 237 osób.
Premier Fumio Kishida określił sytuację mianem "cichej katastrofy" i zapowiedział wprowadzenie rozwiązań prorodzinnych, m.in. elastyczniejszych godzin pracy i rewitalizacji niektórych regionów.
Japonia, której liczba ludności wynosi obecnie około 123 mln osób, ma obecnie drugą najstarszą populację na świecie. Kraj mierzy się z dotkliwymi niedoborami pracowników oraz wyludnianiem się wsi.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ szm/


























































