REKLAMA
TYLKO U NAS

W Japonii przyszło na świat najmniej dzieci od XIX wieku. Kryzys demograficzny się rozpędza

2025-06-08 14:00
publikacja
2025-06-08 14:00

W 2024 r. w Japonii na świat przyszło zaledwie 686 061 dzieci, czyli o 5,7 proc. mniej niż rok wcześniej; stanowi to najniższą wartość od 1899 r. – podała agencja Kyodo. Kryzys demograficzny w tym kraju postępuje znacznie szybciej, niż przewidywano.

W Japonii przyszło na świat najmniej dzieci od XIX wieku. Kryzys demograficzny się rozpędza
W Japonii przyszło na świat najmniej dzieci od XIX wieku. Kryzys demograficzny się rozpędza
fot. Aleksandar Pasaric / / Pexels

Z danych rządowych wynika, że współczynnik dzietności, oznaczający liczbę dzieci, które rodzi statystyczna kobieta w okresie rozrodczym, spadł w Japonii do rekordowo niskiego poziomu 1,15 (z 1,2 w 2023 r.). Najniższą dzietność odnotowano w Tokio – 0,96.

Oba wskaźniki odnotowują spadki nieprzerwanie od dziewięciu lat. Co więcej, osiągnięcie poziomu poniżej 700 tys. urodzeń nastąpiło o 15 lat wcześniej, niż przewidywały prognozy Narodowego Instytutu Badań nad Populacją i Zabezpieczeniem Społecznym.

Choć liczba małżeństw wzrosła po raz pierwszy od dwóch lat - do 485 063, to perspektywy demograficzne pozostają niekorzystne - podkreślono.

W 2023 r. odnotowano także najwyższą w okresie powojennym liczbę zgonów – ponad 1,6 mln. Oznacza to ujemny przyrost naturalny na rekordowym poziomie 919 237 osób.

Premier Fumio Kishida określił sytuację mianem "cichej katastrofy" i zapowiedział wprowadzenie rozwiązań prorodzinnych, m.in. elastyczniejszych godzin pracy i rewitalizacji niektórych regionów.

Japonia, której liczba ludności wynosi obecnie około 123 mln osób, ma obecnie drugą najstarszą populację na świecie. Kraj mierzy się z dotkliwymi niedoborami pracowników oraz wyludnianiem się wsi.

Krzysztof Pawliszak (PAP)

krp/ szm/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (16)

dodaj komentarz
xavar3
Jasne, bieda sprawia że rodzi się mniej dzieci, ale tak naprawdę to co łączy te wszystkie kraje to to że młodzi są zmęczeni. System edukacji morduje nas lekcjami od 8 do 18, potem korki, potem dodatkowe zajęcia, potem musisz być pasjonatem żeby zdobyć pracę, a na koniec tego systemu mordujesz się 40h w robocie za minimalną. Masz Jasne, bieda sprawia że rodzi się mniej dzieci, ale tak naprawdę to co łączy te wszystkie kraje to to że młodzi są zmęczeni. System edukacji morduje nas lekcjami od 8 do 18, potem korki, potem dodatkowe zajęcia, potem musisz być pasjonatem żeby zdobyć pracę, a na koniec tego systemu mordujesz się 40h w robocie za minimalną. Masz 25 lat i nie myślisz o dziecku, które zeżre ci te 2 godziny dziennej wolności i skaże cię na kolejne nadgodziny, myślisz o tym, żeby ten wyścig szczurów jakoś ominąć, wyjść z wagonika. Jest nas mniej. Oczekuje się od nas większej wydajności i cięższej pracy za mniejsze benefity. To i dzieci będzie mniej.
jas2
Nie. Ludzie pracują mniej niż dawniej.
jas2
"stanowi to najniższą wartość od 1899 r."

Niestety w Polsce budujemy drugą Japonię.
andregru
I jeszcze świadomie dopłacamy do tego ponad 100 miliardów zł rocznie zamiast spłacać długi .
januszbizensu
Nom więcej korporacji, socjali, podatków i klitek 10m^2 przerośniętych metropolii jak Tokio gdzie młodzi ludzie żyją upychani w pokojach 3m^2 do tego twardo dążymy z tą tylko różnicą, że nie przebijemy nawet 40m populacji.
dreustachy
Wprowadzić wsparcie dla ojców w przypadku rozwodu.
Teraz to głównie oni dostają po kieszeni. Niech obowiązek łożenia na dzieci rozłoży się uczciwie po 50%
po_co
Wszystkie bogate społeczeństwa szukają odpowiedzi jak rozwiązać problem dzietności, a ta zdaje się leżeć na stole - nazywa się bieda.
W biednych i niewykształconych krajach, gdzie dziecko to nie tylko efekt problemów ze zrozumieniem podstawowych kwestii dotyczących rozrodu ale bardzo często kosztowna, chociaż niezbędna do przetrwania,
Wszystkie bogate społeczeństwa szukają odpowiedzi jak rozwiązać problem dzietności, a ta zdaje się leżeć na stole - nazywa się bieda.
W biednych i niewykształconych krajach, gdzie dziecko to nie tylko efekt problemów ze zrozumieniem podstawowych kwestii dotyczących rozrodu ale bardzo często kosztowna, chociaż niezbędna do przetrwania, dodatkowa para rąk, rodzi się więcej dzieci bo po prostu ich potrzeba.

Bogate społeczeństwa mają czas, najpierw importują ludzi z biednych krajów, którzy są skłonniejsi do posiadania większych rodzin, później importują już tylko siłę roboczą, a na końcu stają przed widmem kryzysu i albo ubezwłasnowolnią kobiety i stworzą z nich inkubatory albo - puff, imperium znika.

Swoją drogą ciekawe jest to, że po mimo tysięcy lat ewolucji, stworzenia potężnych cywilizacji, zdobycia wiedzy pozwalającej przetrwać w niesprzyjających środowiskach, społecznie człowiek wciąż jest gdzieś w czasach neandertalczyków.

Przecież to oczywiste, że potrzebujemy dzieci aby nasz świat mógł funkcjonować. Nie chodzi nawet o samo przetrwanie ale o fakt, że ktoś musi nas leczyć, produkować żywność, ubrania, leki itd.
Bogate społeczeństwa powinny korzystać z możliwości jakie wypracowały poprzednie pokolenia i sprawić, że rodzicielstwo nie jest czymś co odbiera młodym ludziom możliwość korzystania z życia.
I absolutnie nie chodzi o dopłaty, 800+ i tego typu programy, które niestety ale tylko pogłębiają nierówności.

Skupiamy się na wspieraniu "różnorodności", a zapominamy o podstawowym elemencie każdego społeczeństwa. O rodzinie!
Po pierwsze powinniśmy dbać o to aby nasza kultura promowała rodzinę, gonienie za kolorowymi piórami wpiętymi w tyłek, paradowanie nagością w miastach, wspieranie dewiacji seksualnych absolutnie temu nie sprzyja. I nie chodzi o to aby piętnować ludzi, którzy lubią przebrać się za psa zanim zaczną swoje seksualne praktyki ale o to aby nie była to norma.

W Japonii gdzie ludzie wynajmują "komory" na godziny, ciężko jest zadbać o podstawowe potrzeby pary, a co dopiero o podstawowe potrzeby rodziny.
To samo zresztą dzieje się w Polsce, wyjazd na wakacje z rodziną, zakup rodzinnego samochodu, czy najprostsza sprawa, zakup mieszkania dla rodziny to dziś wyzwania dające młodym do zrozumienia, że ich życie zmieni się na dużo trudniejsze.

I tak, bogate społeczeństwa są leniwe, rozpieszczone dzieci wyrastają na roszczeniowych i rozpieszczonych dorosłych i właśnie dlatego trzeba zadbać o to żeby ludzie rozumieli podstawowe sprawy, a nie tylko dbali o hedonistyczne praktyki.

Eksperyment Calhouna dotyczył myszy ale zdaje się mieć powiązania ze wszystkimi zwierzętami zdolnymi do tworzenia świadomych społeczności.
Czy naprawdę człowiek jest jak mysz i musi oddawać się bodźcom? Przecież zarówno wierzący jak i nie wierzący starają się na każdym kroku przekonać innych, że nie są zwierzętami i nie oddają się atawistycznym mechanizmom, a w praktyce jest najwyraźniej inaczej.
miketheripper
No to ludzi będzie mniej. Też dobrze.
po_co odpowiada miketheripper
Ludzi nie będzie mniej, tym bardziej że jeden z najmniej zaludnionych kontynentów to Afryka, która moim zdaniem w okresie najbliższych 100 lat będzie przeżywać historyczny rozwój.
Potencjał Afryki to co najmniej 4 miliardy ludzi, a obecnie żyje tam niecałe 1,5 miliarda ludzi, jeszcze niższy współczynnik zaludnienia ma Ameryka
Ludzi nie będzie mniej, tym bardziej że jeden z najmniej zaludnionych kontynentów to Afryka, która moim zdaniem w okresie najbliższych 100 lat będzie przeżywać historyczny rozwój.
Potencjał Afryki to co najmniej 4 miliardy ludzi, a obecnie żyje tam niecałe 1,5 miliarda ludzi, jeszcze niższy współczynnik zaludnienia ma Ameryka Południowa, którą w dużej części pokrywa potężny las.

Te obszary będą się teraz najszybciej rozwijać, a więc będzie się tam rodzić coraz więcej dzieci.
Moim zdaniem zapowiadane 11 miliardów ludzi to wartość mocno niedoszacowana zakładająca ten sam poziom rozwoju na całym świecie, ja osobiście skłaniałbym się do co najmniej 16 miliardów do końca stulecia.

Należy też mieć na uwadze, że Kanada mająca powierzchnię Europy jest zamieszkiwana przez tyle osób ile żyje w Polsce, Rosja będąca dwa razy większą od Kanady zamieszkiwana jest przez zaledwie 140 mld ludzi.
Te kraje również mają demograficzny wyż przed sobą.

To co może się stać, to zanik zachodniej kultury ale również kultur państw wysokorozwiniętych jak między innymi Japonia, na rzecz ekspansji kultur i państw które dzisiaj uznawane są za kraje trzeciego świata lub znajdujące się na kulturowym marginesie.

Wcale by mnie nie zdziwiło gdyby w połowie XXII wieku ludność świata stanowiło nawet 30 mld osób.

Powiązane: Demografia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki