Sieci handlowe przygotowują się do wdrożenia przepisów ograniczających handel w niedziele. Sklepy robią wszystko, by nowe regulacje wpłynęły w jak najmniej bolesny sposób na ich zyski. Tesco właśnie rozesłało do pracowników informację, z której wynika, że rozważa otwieranie placówek w poniedziałki następujące po wolnych niedzielach tuż po północy.
Wcześniej media obiegła informacja, że nad wprowadzeniem dodatkowej, nocnej zmiany zastanawia się Biedronka. W ich ślady miały iść Lidl i Netto. Jednak to Tesco jako pierwsze zajęło oficjalne stanowisko w tej kwestii. Brytyjska sieć sklepów poinformowała swoich pracowników o organizacji pracy po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele.
Tesco ogłosiło, że rozważa możliwość wprowadzenia w niektórych sklepach zamiast dotychczasowej zmiany nocnej zmiany w poniedziałki od 0:15. Jednocześnie skróceniu miałaby ulec także sobotnia zmiana – wówczas praca kończyłaby się o godz. 23:45 przed niedzielą objętą zakazem handlu.
Jednocześnie sieć zaznacza, że stara się utrzymać obowiązujące harmonogramy pracy. - Chcemy zminimalizować zmiany dla klientów, co oznacza, że w miarę możliwości zachowamy godziny otwarcia dla naszych klientów w soboty i poniedziałki. Jedynym wyjątkiem są nasze sklepy całodobowe i sklepy otwarte do północy, które zamkniemy o 23 w soboty i otworzymy o 6 rano w poniedziałki – czytamy w oświadczeniu Tesco opublikowanym na stronach portalu dlahandlu.pl.
Więcej szczegółów co do organizacji pracy po wejściu w życie przepisów ograniczających handel w niedziele Tesco ma przedstawić podczas spotkaniu ze związkowcami 6 marca. Pierwsza niedziela, podczas której handel będzie zakazany, to 11 marca.

To nie pierwszy pomysł, na jakie wpadają sieci handlowe, by obejść nowe przepisy. Poza wspomnianymi nocnymi zmianami, wśród koncepcji znajdowały się też wydłużenie czasu pracy w sobotę oraz… wstęp do dyskontu z biletem.
AŚ



























































