Prezydent Sri Lanki Anura Kumara Dissanayake ogłosił w piątek, że jego kraj odmówił na początku marca USA, które chciały, by stacjonowały tam amerykańskie samoloty wojskowe. 4 marca amerykański okręt wojenny zatopił w pobliżu Sri Lanki irańską fregatę.


USA chciały przerzucić na lotnisko w Mattali na południu kraju w dniach 4-8 marca dwa samoloty bojowe uzbrojone w osiem pocisków przeciwokrętowych z bazy w Dżibuti, ale odmówiliśmy - powiedział Dissanayake przed lankijskim parlamentem.
Prezydent dodał, że jego państwo nie zezwoliło też Iranowi na wejście do lankijskich portów trzech okrętów wojennych, wracających z ćwiczeń wojskowych w Indiach.
- Gdybyśmy powiedzieli „tak” Iranowi, musielibyśmy powiedzieć też „tak” Stanom Zjednoczonym. Ale tego nie zrobiliśmy. Zdecydowanie utrzymujemy naszą neutralność - podkreślił Dissanayake.
28 lutego USA i Izrael rozpoczęły trwającą do dziś wojnę z Iranem.
Amerykański okręt podwodny storpedował 4 marca fregatę IRIS Dena, jedną z jednostek, która wcześniej chciała się schronić na Sri Lance. Lankijskie służby ratownicze wydobyły ciała 84 marynarzy, które odesłano do Iranu. Na Sri Lance pozostaje 32 ocalonych z okrętu Irańczyków. Był to pierwszy skuteczny atak torpedowy amerykańskiego okrętu podwodnego od 1945 r.
- Nie opowiadamy się po żadnej stronie tego konfliktu, zachowujemy neutralność i działamy, by ratować ludzi - oświadczył prezydent Sri Lanki po tym ataku.
Dwa dni później Sri Lanka sprowadziła na ląd 208 członków załogi innego irańskiego okrętu - IRIS Buszehr, który po wybuchu konfliktu zgłosił awarię jednego z silników. Lankijskie wojsko przejęło kontrolę nad jednostką.
Trzeci irański okręt wojenny - IRIS Lavan, również zgłosił problemy techniczne i za zezwoleniem władz Indii wszedł do portu Koczin na południu tego państwa. (PAP)
adj/ mal/























































