Sasin: Obecne żądania nauczycieli nie będą uwzględnione - to 17 mld zł rocznie

Będziemy mieli różne propozycje dla nauczycieli, ale obecne żądania podwyżek wynagrodzenia nie będą uwzględnione; żądania Związku Nauczycielstwa Polskiego kosztowałyby 17 mld zł rocznie - powiedział w środę w TVN24 szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin.

(fot. Marek Lapis / FORUM)

Sasin pytany, dlaczego rząd nie proponuje nauczycielom takich podwyżek, jakich chcą, odpowiedział, że żądania, które formułuje szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz są "żądaniami zaporowymi", nastawionymi na to, żeby nie doszło do porozumienia.

Szef KSRM mówił, że pensje nauczycieli powinny być wyższe, ale - jak ocenił - przez kilka poprzednich lat to rząd PO-PSL "zamroził" pensje tej grupy zawodowej.

"Będziemy pokazywać różnego rodzaju propozycje. Nie sądzę, byśmy mogli mówić, że tego typu żądania, które są formułowane, mogły być uwzględnione, one w takiej wysokości na pewno uwzględnione nie będą" - powiedział szef KSRM, pytany, czy rząd będzie miał nowe propozycje dla nauczycieli przed 8 kwietnia.

"Jesteśmy gotowi rozmawiać o tym, aby różnego rodzaju obciążenia, które mają nauczyciele, np. administracyjne, likwidować, żeby praca nauczyciela mogła być efektywna" - dodał Sasin.

Szef KSRM zaznaczył, że nie ma możliwości, aby uwzględnić podwyżki, których domagają się obecnie nauczyciele. "One w takiej wysokości, jak chce pan Broniarz, kosztowałyby 17 mld zł rocznie" - mówił Sasin.

Czy popierasz strajk nauczycieli? [Sonda]

Nauczyciele walczą o podwyżki. Zabiegając o podniesienie wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł, zapowiedzieli rozpoczęcie strajku w poniedziałek 8 kwietnia, czyli na kilka dni przed egzaminami gimnazjalnymi i ósmoklasisty. Przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego zapowiadają, że strajk potrwa do odwołania.

W poniedziałek w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego na temat sytuacji w oświacie. Uczestniczyli w nim m.in. wicepremier Beata Szydło, minister edukacji narodowej Anna Zalewska i szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska. Według związkowców strona rządowa nie przedstawiła podczas spotkania żadnych nowych propozycji. Beata Szydło poinformowała zaś, że rozmowy w sprawie sytuacji w oświacie będą kontynuowane w poniedziałek 1 kwietnia. Zapewniła, że rząd jest otwarty na dialog.

ZNP chce zwiększenia o 1000 zł tzw. kwoty bazowej służącej do wyliczania średniego wynagrodzenia nauczycieli. Forum Związków Zawodowych żąda zwiększenia o 1000 zł wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli na wszystkich stopniach awansu zawodowego. Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" domagała się natomiast wcześniej podwyżki o 15 proc. jeszcze w tym roku, a później poinformowała, że żąda m.in. podniesienia płac w oświacie, podobnie jak w resortach mundurowych, czyli nie mniej niż 650 zł od stycznia tego roku i kolejnych 15 proc. od stycznia 2020 r. do wynagrodzenia zasadniczego bez względu na stopień awansu zawodowego nauczyciela.

Procedury sporu zbiorowego w styczniu rozpoczęły ZNP i Wolny Związek Zawodowy "Solidarność Oświata", należący do FZZ, prowadząc referenda strajkowe. Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk rozpocznie się 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin może zbiec się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasisty, a 6 maja mają rozpocząć się matury.

W ramach negocjacji płacowych, które rozpoczęły się w styczniu, szefowa MEN zaproponowała nauczycielom przyspieszenie trzeciej z zapowiedzianych pięcioprocentowych podwyżek. Chodzi o trzy podwyżki wynagrodzeń nauczycieli po 5 proc., zapowiedziane w 2017 r. przez ówczesną premier Beatę Szydło. Pierwszą podwyżkę nauczycielom przyznano od kwietnia 2018 r., drugą od stycznia 2019 r. Trzecią podwyżkę nauczyciele mają otrzymać zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Karta nauczyciela, który trafił na początku marca do konsultacji - we wrześniu 2019 r. Pierwotnie trzecią podwyżkę nauczyciele mieli dostać w styczniu 2020 r. Podczas negocjacji szefowa MEN zapowiedziała też przyznanie dodatku "na start" nauczycielom stażystom, a dodatku za wyróżniającą się pracę nie tylko nauczycielom dyplomowanym, ale także kontraktowym i mianowanym. (PAP)

autor: Mateusz Roszak

mro/ eaw/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
8 15 bt5

Do antek 10. Policjantów jest 100.000, a nauczycieli 700.000. Za komuny było jasne że nauczyciel to przechowalnia ukrytego bezrobocia i panów wśród nauczycieli było wtedy 5%. A dziś panów wśród nauczycieli jest 50% , bo to na tle totalnej mizeri rynku pracy czyli de facto braku sensownej pracy dla mężczyzn za nowej Polski było bardzo dobrze miejsce pracy. Jak chodzilem jeszcze parę lat temu w sumie na internet do piwnicy akademików to pamiętam jak ciągle tam głównie faceci wysyłali podania do szkół na posadę nauczyczyciela. Obecnie państwo polskie ma tak wielkie wydatki stałe i tak słabe perspektywy utrzymania dobrej koniunktury gospodarczej że nauczyciele mogą sobie całkowicie wybić z głowy nadzieje na podwyżki. Pieniędzy nie i nie będzie. I jeszcze niech się modlą o to żeby budżet w Polsce nie padł jak w Grecji gdzie w końcu trzeba było wywalić na zbity pysk z roboty 1/3 nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek, urzędników , a pozostałym obniżyć znacznie pobory.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
18 15 pis_po_jedno_zlo

Ci nauczyciele są strasznie głupi, przecież mogą przestać pracować i zacząć produkować dzieci, kasa się znajdzie:)

! Odpowiedz
32 30 antek10

Dla policjantów kasa sie znalazła. Przeciez nauczyciele nie są gorsi? Nauczycielom też sie nalezy tyle samo. Trzeba było nie dawać tyle dla policjntów - tylko podzielic równo na całe społeczenstwo.

! Odpowiedz
27 40 czajos

Na pensje nie ma, a na rozdawnictwo 40 mld się znalazło?
Jakim cudem Panie Sasin? Cudem boskim czy prezesowskim?

! Odpowiedz
33 34 1960

Kasa , kasa , kasa . A wedlug OECD polscy nauczyciele spedzaja najmniej czasu w szkole . Drugie , stan edukacji ( rozumienia ) w Polsce jest fatalny . No i trzecie , do szkol wchodza demoralizatorzy z ideologia gender i tam ich nie ma , tam nie strajkuja , tam nie krzycza , aby obronic dzieci .

! Odpowiedz
23 21 histeryk

Dlatego w edukacji powinno być więcej kasy, kasy, kasy. Fatalny stan edukacji to właśnie efekt braku kasy i niskiego szacunku dla tego ważnego zawodu.

! Odpowiedz
31 23 bt5

Państwo polskie jest biednawe a się sili na utrzymywanie szeregu wydatków na które je nie nie stać. Mnie kobieta robiła żądania finansowe to zoustortsowalem usługi damskie i gastronomiczne i wychodzi mi to znacznie taniej. Nie udaje że stać mnie na drogie utrzymywanie pracowniczki. Rozsądny rząd to by określił konkrektny maksymalny limit ile może wydawać na edukację i podzielił to przez ilość uczniów i zrobił bony edukacyjne. Sektor prywatny zaraz by to zagospodarował i można wtedy z powodzeniem zlikwidować potwornie drogie państwowe szkolnictwo. Zresztą powszechna edukacja to dziś absurdalny przeżytek, taki system miał sens gdy państwa miały milionowe armie a fabryki zatrudniały tysiące osób. Dziś i za chwilę gdy większość absolwentów czegokolwiek będzie trwałe bezrobotnych to nie ma sensu topić pieniędzy w rozbudiwany system edukacyjny. Szkoły miały sens kiedy absolwenci szli po tym od razu do pracy i pracowali do emerytury. Dziś normalny rynek pracy jest w rozsypce więc szkoły nie są do niczego potrzebne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
31 23 obsservator

Dokładnie tak. Bezpłatna oświata owszem, ale tylko dla chętnych. Obowiązek szkolny do likwidacji, bo w obecnych szkołach dzieci tylko tracą czas. Zniknie problem z przepełnieniem szkół, a i nauczycielom po redukcji zatrudnienia można będzie lepiej zapłacić.

! Odpowiedz
7 8 smallsaver odpowiada obsservator

No jasne, po co ludzi kształcić, lepiej rozdać pińcet i utrzymać niskie ceny alkoholu. Takimi łatwiej sterować.

! Odpowiedz
12 4 obsservator odpowiada smallsaver

Do tego wszystko zmierza. Demokracja prowadzi do eskalacji tępego nacjonalizmu i dlatego jest do zaorania, jak ktoś rozsądny nie będzie tym sterować, to skończy się to grubą rozpierduchą.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.