Po rynku walutowym rozeszły się pogłoski, jakoby Szwajcarski Bank Centralny miał w środę interweniować w celu osłabienia franka. Na pewno wiadomo tylko tyle, że helwecka waluta nagle osłabiła się względem euro.


Na początku tygodnia para euro-frank była notowana na najniższych poziomach od kwietnia 2017 roku. Im niższa wartość kursu EUR/CHF, tym mocniejszy jest frank wobec euro. Zatem mówiliśmy o franku najmocniejszym od niemal trzech lat.
Jednakże w środę rano doszło do skokowego wzrostu kursu EUR/CHF, który w ciągu kilku minut podniósł się z 1,0744 do 1,0783. O 13:05 euro było wyceniane na 1,0761 franka. Na polskim rynku walutowym przełożyło się to na spadek notowań franka o ok. pół grosza.
ReklamaZobacz także
- Ten ruch był relatywnie dziwny zważywszy na fakt, że na szerokim rynku niewiele się działo. To prawdopodobnie sygnał, że szwajcarski bank centralny nie czuje się komfortowo z walutą na tych poziomach – powiedział Thu Lan Nguyen, strateg walutowy Commerzbanku cytowany przez agencję Reuters.
Od momentu zerwania z quasi-sztywnym kursem wymiany franka na euro SNB otwarcie przyznaje, że jest gotowy bezpośrednio interweniować na rynku walutowym w celu osłabienia franka. O możliwości takiej interwencji spekulowano w sierpniu, gdy kurs EUR/CHF obniżył się do poziomu 1,0840. SNB nie podaje do publicznej wiadomości wartości i czasu dokonywanych zakupów walut obcych, ale ich skalę można oszacować na podstawie publikowanych co tydzień danych o depozytach banków komercyjnych.
Od stycznia 2015 roku SNB utrzymuje najniższe na świecie stopy procentowe. Stopa depozytowa wynosi -0,75% i ma na celu zniechęcanie do lokowania kapitału w Szwajcarii. Helweci chcą w ten sposób uniknąć nadmiernej aprecjacji franka, która mogłaby mieć negatywny wpływ na nastawioną na eksport gospodarkę tego alpejskiego kraju.
KK



























































