REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Pokój w Ukrainie? Trump: Nic się nie stanie, dopóki nie spotkam się z Putinem

2025-05-15 14:24, akt.2025-05-15 16:04
publikacja
2025-05-15 14:24
aktualizacja
2025-05-15 16:04

Prezydent USA Donald Trump odniósł się w czwartek do nieobecności Władimira Putina w Turcji, gdzie miały się odbyć ukraińsko-rosyjskie rozmowy pokojowe. Powiedział, że nie dojdzie do postępów w negocjacjach dotyczących wojny przeciw Ukrainie, dopóki on sam nie spotka się z rosyjskim przywódcą.

Pokój w Ukrainie? Trump: Nic się nie stanie, dopóki nie spotkam się z Putinem
Pokój w Ukrainie? Trump: Nic się nie stanie, dopóki nie spotkam się z Putinem
fot. Artem Priakhin / /  Zuma Press / Forum

"Nic się nie stanie, dopóki Putin i ja się nie spotkamy" – powiedział Trump dziennikarzom na pokładzie samolotu prezydenckiego tuż przed wylądowaniem w Dubaju, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. „Nie sądzę, by coś się stało, czy tego chcecie czy nie, dopóki Putin i ja się nie spotkamy” - podkreślił.

Zapytany, czy jest rozczarowany tym, że niskiego szczebla politycy reprezentują Moskwę na rozmowach w Ankarze, Trump odparł: "nawet tego nie sprawdziłem".

"To oczywiste, że (Putin) nie zamierzał tam jechać (...) powinien tam jechać, ale myślał, że ja tam pojadę. Nie miał zamiaru tam jechać, jeśli mnie tam by nie było" - oznajmił.

AFP przypomina, że Trump wielokrotnie deklarował, że jest gotów udać się do Turcji, by uczestniczyć w rozmowach pokojowych, ale ostatecznie wysłał tam swego sekretarza stanu Marco Rubio.

Wcześniej w czwartek prezydent USA nie wykluczył, że w piątek uda się do Turcji, jeśli dojdzie do postępu w negocjacjach między Ukrainą i Rosją.

"Myślałem o tym, by tam pojechać. (...) Gdyby coś się wydarzyło, pojechałbym w piątek, gdyby było to zasadne" - powiedział Trump, cytowany przez Reutera.

Nieobecność Putina na planowanych w czwartek rozmowach ukraińsko-rosyjskich w Turcji osłabiła perspektywy negocjacji pokojowych – oceniła agencja.

Do Ankary przyleciał wcześniej w czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który spotkał się ze swym tureckim odpowiednikiem Recepem Tayyipem Erdoganem.

Wcześniej prezydent Ukrainy zapowiedział, że weźmie udział w stambulskich rozmowach tylko wtedy, gdy zjawi się tam również przywódca Rosji. Kreml ogłosił jednak, że Putin nie przyjedzie, a na czele rosyjskiej delegacji ma stanąć jego doradca Władimir Miedinski.

Zełenski powiedział, że Ukraina podejmie decyzję o kolejnych krokach w sprawie rozmów z Rosją po spotkaniu z tureckim prezydentem.

Reuters: Ukraińcy mogą wysłać delegację na rozmowy z Rosjanami, by sprawdzić, co mają do powiedzenia

Ukraina rozważa wysłanie swoich przedstawicieli na rozmowy w Stambule z delegacją Rosji, by sprawdzić, co przedstawiciele Kremla mają do powiedzenia i czy mogą podejmować jakieś decyzje - napisał w czwartek Reuters, powołując się na źródło w ukraińskiej dyplomacji.

Jeśli rosyjska delegacja będzie chciała przeprowadzić "poważne rozmowy", strona ukraińska może się w nie zaangażować - podkreśliło źródło dyplomatyczne.

Jednak jeśli Rosjanie nie będą poważnie traktować rozmów, "będziemy mieć prawo, by stwierdzić, że to rosyjska szarada, a nie prawdziwa praca na rzecz pokoju" - przekazało źródło.

W Stambule w czwartek mają rozpocząć się rozmowy delegacji Ukrainy i Rosji na temat zakończenia wojny. Również w czwartek ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski spotkał się w Ankarze z tureckim przywódcą Recepem Tayyipem Erdoganem. 

Glen Howard: Brak Putina w Turcji zakończy amerykańskie zaangażowanie w negocjacje z Rosją

Prezes Saratoga Foundation Glen Howard powiedział PAP, że zapowiedziana przez Kreml nieobecność Władimira Putina na spotkaniu w Turcji, będzie oznaczać koniec amerykańskiego zaangażowania w negocjacje z Rosją. Dodał, że będzie to również oznaczać dla USA, że "nie mogą robić interesów z Putinem".

Podobnego zdania jest Matthew Boyse, ekspert amerykańskiego think tanku Hudson Institute, który powiedział, że "cierpliwość Waszyngtonu wobec Putina się wyczerpuje".

W czwartek 15 maja w Stambule mają się odbyć ukraińsko-amerykańsko-rosyjskie rozmowy pokojowe.

W środę nadzieję na przyjazd Trumpa do Turcji wyraził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. „Czekam na to, kto przyjedzie z Rosji, wtedy określę, jakie kroki powinna podjąć Ukraina. Sygnały od nich w mediach są na razie niejednoznaczne, ale słyszymy też, że prezydent (USA Donald - PAP) Trump rozważa przyjazd do Turcji. Więc to może być najsilniejszy argument. Ten tydzień może naprawdę wiele zmienić" - powiedział Zełenski w wieczornym nagraniu.

Niedługo potem Kreml ogłosił, że w Stambule nie będzie przywódcy Rosji Władimira Putina. Na czele rosyjskiej delegacji ma stanąć Władimir Medinski, doradca Putina. Do Turcji udadzą się też wiceszef MSZ Michaił Gałuzin, wiceminister obrony Aleksandr Fomin i szef głównego zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji admirał Igor Kostiukow.

Zełenski już wcześniej deklarował, że w Stambule może się spotkać tylko z Putiem. Oprócz ukraińskiego prezydenta w Turcji mają być szef biura prezydenta Andrij Jermak, minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha, doradca prezydenta Ihor Żowkwa oraz minister obrony Rustem Umierow.

We wtorek Biały Dom poinformował, że na rozmowy rosyjsko-ukraińskie do Stambułu udadzą się sekretarz stanu Marco Rubio oraz specjalni wysłannicy, Steve Witkoff i Keith Kellogg. Przebywający w czterodniowej podróży po Bliskim Wschodzie prezydent USA Donald Trump - mimo wcześniejszych sugestii - do Turcji nie poleci - podał Reuters.

"Nie przewiduję przełomu, szczególnie jeśli nie przyjedzie Putin i Trump" – ocenił w rozmowie z PAP Tadeusz Iwański, kierownik Zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich i dodał, że "Putin nie jest politykiem, który zgodziłby się na przyjęcie wyzwania rzuconego mu przez prezydenta Zełenskiego".

W opinii Iwańskiego, nawet bez Putina i Trumpa rozmowy na wysokim szczeblu w Stambule będą jednak czymś nowym, bo takiego trójstronnego spotkania dotąd nie było. "Jednak nie mam wrażenia, że dojdzie do jakichś ważnych uzgodnień. Nie wierzę w to, że Rosjanie chcą zawieszenia broni, grają jedynie na czas" – podkreślił Iwański i dodał, że Putin nie chce wprost zbojkotować polityki Trumpa, stąd dotychczasowe "imitowanie procesu pokojowego".

"Coraz głośniej mówi się o dodatkowych, ostrzejszych sankcjach, a sekretarz Rubio mówi o tym, żeby +iść dalej+, jeśli Putin nie będzie chciał rozmawiać" – podkreślił Boyse w odpowiedzi na pytania PAP.

W jego opinii Putin robi na razie to, co zwykle. "Przywódca Rosji kontynuuje swoją przewidywalną grę: odmawia zawieszenia broni, które popierają USA i Ukraina, kontynuuje ataki na ukraińskich cywili, jest nieprzyjemny – także wobec prezydenta Trumpa – skazując wszystkich na czekanie, podczas gdy jego rzecznicy powtarzają niedopuszczalne i maksymalistyczne żądania Kremla" – ocenił Boyse.

Deklaracja Zełenskiego, że w Stambule może negocjować tylko z Putinem pojawiła się po tym, jak rosyjski prezydent w weekend wezwał Kijów do rozmów w Stambule. Zrobił to według Iwańskiego m.in. w odpowiedzi na deklarację europejskich polityków, którzy zagrozili Rosji twardszymi sankcjami.

Początkowo prezydent Ukrainy postawił warunek, aby Rosja najpierw zgodziła się na 30-dniowe zawieszenie broni. Jednak pod presją apelu prezydenta Trumpa, żeby Kijów zgodził się na propozycję Putina, Zełenski wszystkich zaskoczył i zaprosił do Stambułu tego ostatniego.

Najpierw jednak, jak tłumaczył w rozmowie PAP Iwański, Ukraina "miała kilka dobrych rund" w relacjach z Amerykanami. Ekspert wymienił m.in. podpisanie umowy minerałowej z USA i dobrą osobistą rozmowę z Trumpem w bazylice św. Piotra przy okazji pogrzebu papieża Franciszka.

Potem nastąpiła wizyta czterech liderów europejskich (prezydenta Francji Macrona, kanclerza Niemiec Merza, premiera Wielkiej Brytanii Stamera oraz premiera Polski Tuska)w Kijowie i ultimatum – według eksperta przynajmniej przedyskutowane z Trumpem - że jeśli Rosja nie zgodzi się na zawieszenie broni od 12 maja, zostaną wprowadzone bardzo mocne sankcje. A że była to akcja uzgodniona z Amerykanami pośrednio potwierdził PAP Boyse.

"UE była dziś (14 maja br. - PAP) pomocna, zatwierdzając 17. pakiet sankcji skierowanych przeciwko rosyjskiej flocie cieni i zamykając inne luki. Czterech muszkieterów, którzy odwiedzili Zełenskiego w weekend, pokazało europejskie przywództwo, które chce widzieć administracja Trumpa, nawet jeśli niewiele z tych spotkań wynikło" – powiedział Boyse.

Były to więc zdarzenia na tyle korzystne dla Ukrainy, że według Iwańskiego zmusiły Putina do działania. "Stąd propozycja Putina rozmów z Ukrainą. To była taka ucieczka do przodu, w pewnym sensie pułapka zastawiona na Ukrainę, żeby przejąć inicjatywę" – powiedział Iwański.

W opinii eksperta z OSW, na tę propozycję "złapał się" prezydent Trump, apelując do strony ukraińskiej, żeby pojechała do Turcji i pozytywnie zareagowała na propozycję Putina. "Dla amerykańskiego prezydenta najważniejsze jest bowiem to, żeby doprowadzić do spotkania strony ukraińskiej i strony rosyjskiej na jak najwyższym szczeblu, czyli najlepiej do rozmów Putin-Zełenski, żeby móc ogłosić sukces" – ocenił Iwański i podkreślił, że Trump mógłby wtedy powiedzieć, że doprowadził do pierwszych od trzech lat bezpośrednich rozmów obu stron.

"Po apelu Trumpa, Zełenski podbił stawkę i powiedział, że sam pojedzie do Stambułu i czekać tam będzie na Putina, co jest formą ukraińskiej presji" - ocenił Iwański i dodał, że Ukraińcy starają się od samego początku być 'jak najbardziej konstruktywni" i pokazywać Amerykanom, że chcą zawieszenia broni. "Chcą pokazać, przede wszystkim Trumpowi, że to strona rosyjska nie chce przerwania wojny" – powiedział Iwański.

Ekspert przypomniał, że według słów Putina rozmowy w Stambule miałyby być kontynuacją negocjacji z marca 2022 roku, prowadzonych w tym samym mieście, które były dla Kijowa bardzo niekorzystne. "Ówczesne propozycje rosyjskie sprowadzały się do pełnej kapitulacji Ukrainy. Widać więc, że po rosyjskiej stronie nie ma zmiany stanowiska, nie ma w rzeczywistości gotowości do negocjowania w dobrej wierze i pójścia na jakieś ustępstwa i kompromisy" – ocenił Iwański.

Pojawiają się też jednak inne głosy na temat motywacji Putina. Według George’a Friedmana, założyciela think tanku Geopolitical Futures, Putin jest w "dramatycznej sytuacji" ponieważ wywierane są na niego naciski części rządzącego Rosją establishmentu, żeby jak najszybciej zakończył wojnę.

"Putin nie chce wypaść jako polityk kapitulujący wobec USA. Podczas gdy Stany mają czas, żeby czekać na koniec wojny, w Rosji jest wielu aktorów, według których wojna powinna się zakończyć jak najszybciej" – tłumaczył w swoim podcaście z 7 maja Friedman, znany w Polsce autor książki „Następne 100 lat”, w której kreśli perspektywę mocarstwowej roli Polski w regionie.

Jednak według Iwańskiego „nie widać żadnych poważnych zgrzytów i rys na kremlowskim monolicie”, bo choć w Rosji są różne interesy, nic nie wiadomo o naciskach na Putina, czy poważnych podziałach.

"Mam wrażenie, że oligarchowie w tej chwili są raczej skonsolidowani wokół Putina, po to, żeby ta wojna się skończyła, ale zwycięsko dla Rosji" – ocenił Iwański i przyznał, że jest to do pewnego stopnia wojna Putina i gra on o przetrwanie, bo „z punktu widzenia elity nie może pokazać, że jest słaby”.

"Strach przed okazaniem słabości będzie pchał Putina do kontynuacji tej wojny i powstrzymywał go przed jakimiś rozwiązaniami połowicznymi, np. w postaci zawieszenia broni" – podkreślił ekspert.

Anna Gwozdowska (PAP)

mw/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Plan pokojowy dla Ukrainy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki