Zalando, Spotify i platforma inwestycyjna - aplikacje mają jedną wspólną cechę. Muszą być przede wszystkim przyjazne użytkownikowi dzięki kardynalnej zasadzie: prostocie obsługi z poziomu smartfona. Polska jest obecnie w peletonie sektora bankowego, a co z platformami inwestycyjnymi? - na to i inne pytania opowiada w rozmowie z Michałem Niewiadomskim z Bankier.pl Kamil Szymański, country manager Trade Republic w Polsce.


W Polsce przez ostatnie 10 lat zaszła rewolucja, jeśli chodzi o dostęp do platform inwestycyjnych. Dekadę temu biura maklerskie nie oferowały dostępu do rynków zagranicznych czy też ETF-ów, które dzisiaj są podstawą każdej nowoczesnej platformy inwestycyjnej.
- Wywodzę się z tradycyjnego świata inwestycji. Pracowałem w Londynie w Citibanku. Wszystkie instrumenty finansowe, klienci z całego świata i tak dalej - opisuje Kamil Szymański. - Codzienna praca była mniej kolorowa. W 2012 roku firma miała duży upgrade systemów informatycznych, do którego przygotowywano się miesiącami. Prawie wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle. Zlecenia się nie realizowały, klienci nie byli zadowoleni. Słowem wszystko było nie tak, więc niesamowicie nas to przeczołgało. W pewnym momencie mój kolega zaczął się bawić swoim smartfonem, zauważając, że niebawem z tego poziomu ludzie będą zarządzać wszystkim. Z taką właśnie prostotą. To zdefiniowało moje postrzeganie platform inwestycyjnych - zaznacza Kamil Szymański.
Dlaczego Polacy podchodzą do inwestycji jak do jeża?
Obecnie wyzwaniem dla platform inwestycyjnych w Polsce jest próba przyciągnięcia inwestorów. Widać to m.in. po liczbach: na prawie 40 mln Polaków przypada zaledwie kilkaset tysięcy aktywnych rachunków maklerskich. Teorii takiego stanu rzeczy jest klika: kulejąca edukacja ekonomiczna, strach przed utratą środków lub mało kapitału czy po prostu "nie-chce-mi-się".
- Moim zdaniem brakuje po prostu narzędzi - wyjaśnia ekspert. - Polacy chcą inwestować i możemy już teraz zaoferować klientowi masowemu piękną aplikację z możliwością wyboru wszystkich instrumentów finansowych w dobrej cenie podany w przyjazny sposób. Brakuje jednak kontaktu z człowiekiem, gdy inwestor ma "bolączkę". Większość platform nie ma infolinii, a chatujemy z AI - dodaje.
Dodatkowo o inwestycjach trzeba mówić w prosty sposób.
Kiedy możemy się spodziewać platformy idealnej?
W 2020 r., gdy wybuchła pandemia, miliony młodych ludzi na całym świecie rzuciły się na platformy inwestycyjne, biorąc sprawy w swoje ręce. Łączy się to ze skokiem technologicznym. W tej chwili na polskim rynku nie ma jeszcze idealnej platformy inwestycyjnej.
- Jesteśmy blisko - dodaje z uśmiechem Kamil Szymański z Trade Republic. - Świadomi inwestorzy znajdą już na rynku platformy, które łączą ze soba dwie najważniejsze kwestie: niskie koszty i bardzo dobry wybór, taki jak np. akcje ułamkowe - dodaje.



























































