REKLAMA
TYLKO U NAS

"Orban poszedł za daleko i przegrał". Analityk przedstawia skutki gigantycznej parady równości

2025-06-29 07:04, akt.2025-06-29 10:50
publikacja
2025-06-29 07:04
aktualizacja
2025-06-29 10:50

Premier Węgier Viktor Orban poszedł za daleko, próbując zakazać parady równości w Budapeszcie; w rzeczywistości spopularyzował marsz, który ostatecznie okazał się jego porażką – powiedziała PAP Ilona Gizińska, analityczka zajmująca się Węgrami w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW).

"Orban poszedł za daleko i przegrał". Analityk przedstawia skutki gigantycznej parady równości
"Orban poszedł za daleko i przegrał". Analityk przedstawia skutki gigantycznej parady równości
fot. Bernadett Szabo / / FORUM

„To zdecydowanie porażka Orbana i kompromitacja rządowej inicjatywy zakazu tegorocznej parady równości, która jest standardem w wielu państwach europejskich” – oceniła Gizińska.

Przypomniała, że na paradzie pojawiło się wielu prominentnych polityków, w tym co najmniej 70 europosłów, a także ministrowie różnych krajów i prezydenci stolic. „To nie są goście, przy których można było sobie pozwolić na agresywniejsze akcje policji” – zauważyła analityczka.

Podkreśliła, że gdyby do takich działań doszło, rząd w Budapeszcie musiałby się liczyć z reakcją UE, np. w postaci zamrożenia środków na podstawie mechanizmu warunkowości. „A w obecnej sytuacji gospodarczej Węgry nie mogą pozwolić sobie na kolejne kary finansowe” – dodała.

„Pamiętajmy, że prócz rozwiązania siłowego ustawa (węgierska, de facto delegalizująca paradę równości - PAP) przewiduje również kary grzywny, sięgające nawet 500 euro. Na potrzeby imprezy na ulicach został zamontowany sprowadzony z Chin sprzęt do identyfikacji osób, więc nie można wykluczyć, że uczestnicy poniosą jakieś konsekwencje udziału w sobotnim marszu” – oceniła Gizińska.

Według szacunków organizatorów w paradzie Budapest Pride wzięło około 200 tys. ludzi; według Gizińskiej, która opiera się na liczbach pojawiających się w węgierskich mediach, było to zapewne kilkadziesiąt tysięcy.

Dla dużej części uczestnictwo w paradzie nie było tylko wyrazem poparcia dla społeczności LGBTQ+, ale przede wszystkim sprzeciwem wobec polityki rządu” – powiedziała ekspertka.

Według niej rząd w Budapeszcie będzie bronił się, oskarżając unijne elity o próby ingerowania w wewnętrzne sprawy Węgier i narzucanie liberalnego światopoglądu, sprzecznego z tym propagowanym przez władze.

„Konsekwencje mogą zostać wyciągnięte wobec burmistrza Budapesztu Gergelya Karacsonya, który wziął na siebie ryzyko organizacji imprezy. Możemy spodziewać się dalszego kryzysu pomiędzy władzami państwa a władzami stolicy” – oceniła Gizińska.

Zauważyła też, że lider węgierskiej opozycji Peter Magyar pozostał „biernym obserwatorem” zamieszczania wokół Budapest Pride, nie dając wciągnąć się w „grę Fideszu”.

Zakaz organizacji marszu miał też na celu sprowokowanie Magyara, aby bardziej zaangażował się w poparcie środowiska LGBTQ+. W ten sposób można byłoby go nazwać +zepsutym liberałem+, zwłaszcza że rządowy zakaz bazował na kwestii ochrony dzieci – podkreśliła ekspertka.

W jej przekonaniu Magyar „rozegrał to bardzo rozsądnie”, ograniczając się do skrytykowania władz za próbę ograniczenia wolności obywateli do zgromadzeń.

W połowie marca parlament Węgier przyjął nowelizację ustawy o zgromadzeniach, w praktyce delegalizującą parady równości. Projekt zmian złożył rządzący Fidesz. Zakaz pozwala nakładać grzywny na organizatorów wydarzeń i zabrania „przedstawiania lub promowania” homoseksualizmu wśród osób poniżej 18. roku życia.

Pierwsza parada równości w Budapeszcie została zorganizowana w 1997 r.

Sondaż: 61 proc. Węgrów popiera małżeństwa i związki partnerskie osób tej samej płci

Chociaż na przestrzeni ostatniego roku wskaźnik ten spadł o jeden procent, 61 proc. Węgrów nadal popiera małżeństwa i związki partnerskie osób tej samej płci - wynika z sondażu Ipsos, cytowanego w sobotę przez dziennik "Nepszava".

Liczba osób popierających na Węgrzech małżeństwa i związki partnerskie osób tej samej płci spadła w ostatnich dwóch latach o 6 proc. Z sondażu wynika także, że 34 proc. Węgrów ma homoseksualnych przyjaciół lub członków rodziny.

Rząd w Budapeszcie broni konserwatywnej definicji małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety. Na Węgrzech nie uznaje się małżeństw homoseksualnych, a pary jednopłciowe nie mogą adoptować dzieci. W 2009 roku jednak pary homoseksualne uzyskało prawo rejestrowania swoich związków.

W sobotę ulicami Budapesztu - mimo zakazu policji - przeszedł największy w swojej historii w tym kraju marsz równości Budapest Pride. Zdaniem organizatorów wzięło w nim udział ok. 200 tys. osób.

Jakub Bawołek (PAP)

jbw/ san/

Marcin Furdyna (PAP)

mrf/ akl/ malk/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (11)

dodaj komentarz
prs
Tu jest pieknie pokazana unijna "rownosc"..

https://youtu.be/LrRnxNAs7Qg?si=UAMC7ieSm7yzuP3f
grzegorzkubik
Zbliża się czas mego wyjazdu na Węgry. Chcę zobaczyć tą "dyktaturę". Przywitać się z tym cudownym krajem. Pewne odchylenia są w stolicy, ale wierzę, że nigdy to towarzystwo LGBT do władzy tam nie dojdzie. Po pierwsze ekonomia i gospodarka.
men24a
Powiadasz że i Giertych Ciebie dopadł ?
To ty tą wodę dla Bełchatowa sprzedawałeś ?
ertom
Super. Mamy nadzieję, że to wyjazd na zawsze.
endes
Jaka parada?… chyba odchyleń psychiczni-sejsualnych a nie równości
tomitomi odpowiada (usunięty)
największe zboczenie jest w Likud ! - mordowanie na żądanie , niewinnych ! ! !
endes odpowiada (usunięty)
Nic nie wiesz a bredzisz… w tej „branży” jest akurat najniższy odsetek… media dalej robią ci z mózgu kisiel!… a poza tym trwa walka wewnętrzna…podstawione zboki chcą rozsadzić to co dobre
samsza
W Polsce to samo, gdyby koalicja na premiera wystawiła kogoś kto szanowałby prawo, sędziów, nie najechałby tvp, nie rozpruwałby szaf pancernych w KRS, nie pogonił prokuratora krajowego, nie robiłby komisji śledczych z pokazowym dojeżdżaniem ludzi, nie robił koryta plus, nie robił prawa jak je rozumiemy, nie wycofywałby kontrasygnaty,W Polsce to samo, gdyby koalicja na premiera wystawiła kogoś kto szanowałby prawo, sędziów, nie najechałby tvp, nie rozpruwałby szaf pancernych w KRS, nie pogonił prokuratora krajowego, nie robiłby komisji śledczych z pokazowym dojeżdżaniem ludzi, nie robił koryta plus, nie robił prawa jak je rozumiemy, nie wycofywałby kontrasygnaty, to byliby mieli prezydenta i spokojne rządy.

Powiązane: LGBT+

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki