
O ile kamieniem węgielnym czasów powojennych było trwanie w sojuszu z ZSRR, o tyle dzisiaj absolutyzuje się kwestię przynależności do Unii Europejskiej. W praktyce zmienił się jedynie kurs, ale w gruncie rzeczy to ta sama bezalternatywna, jednowymiarowa polityka. Popełniamy identyczny błąd, polegający na uzależnianiu się
Są dwie fundamentalne rzeczy, które przesądzają o trwałym, niepodległym bycie narodów i państw. W globalnym świecie czynnikiem, który pozwala zabezpieczyć suwerenność jest od jednego geopolitycznego ośrodka. To jest polityka naiwna i krótkowzroczna. silna, nowoczesna gospodarka; czynnikiem zaś pozwalającym na przetrwanie w ramach spójnej narodowej substancji, na zachowanie państwa w wymiarze symbolicznym jest kultura. Gospodarka i kultura to awers i rewers monety o nazwie suwerenność.
Redukcja znaczenia państw narodowych
Antonio Negri oraz Michael Hardt - autorzy książki pod tytułem „Imperium” - charakteryzują współczesne czasy, jako kres imperializmu. Twierdzą, że ani Stany Zjednoczone, ani żadne inne państwo nie będą w stanie stworzyć imperialistycznego projektu. Jednocześnie uwypuklają czynnik słabnącej roli państw narodowych, utraty przez nie kontroli nad ekonomiczną oraz kulturową wymianą.
W miejsce imperializmu politycznego, w coraz większym stopniu do głosu dochodzi imperializm gospodarczy. I w znacznej mierze jest on funkcją imperializmu politycznego. Czołowe potęgi realizują swoje priorytety polityczne na przestrzeni relacji gospodarczych. Gospodarka stała się kluczowym instrumentem projektów geopolitycznych, zastępując na tym polu potencjał militarny.
W tle ekspansji gospodarczej kryje się jeszcze jeden ważny element - realizowany jest podbój demograficzny. Otworzenie przestrzeni gospodarczej oraz likwidacja barier politycznych uwalnia procesy migracyjne w kierunku bogatych gospodarek. Zyskują na tym najwięksi światowi gracze, gdyż to właśnie u nich kształtują się wzbogacone o imigrantów społeczeństwa pluralistyczne, napływa wartościowa i często tania siła robocza.
Osobliwością współczesnych czasów jest redukcja znaczenia państw narodowych przy jednoczesnym wzroście pozycji tych krajów, w których tworzą się społeczeństwa pluralistyczne. Do głosu dochodzą międzynarodowe korporacje. Tworzy się globalna sieć rozmaitych czynników gospodarczych i wielkich globalnych graczy oplątująca narodowe państwa.
W tym kontekście Negri i Hardt mówią o nadejściu ery globalnego imperium, nieredukowalnego do tradycyjnych podmiotów politycznych, cechującego się geograficznym rozproszeniem władzy, bez geopolitycznego centrum, pozbawionego trwałych granic i barier oraz wyposażonego w zdecentralizowany aparat rządzenia. Podobną diagnozę stawiał kiedyś Thomas L. Friedman w książce „Globalizacja”, pisząc że o ile osobliwością dawnego świata było słowo mur, o tyle cechą nowego świata będzie słowo sieć.
Upadek imperiów
Dawna międzynarodowa równowaga opierała się na polaryzacji. Fundamentem światowej stabilizacji były dwa przeciwstawne bieguny. Globalizacja zaczęła dokonywać się na płaszczyźnie gospodarki, prawie równolegle kultury, by w końcu przeorientować stary system polityczny. Gospodarka i kultura zburzyły mury, rozmontowały żelazną kurtynę.
W układzie dwubiegunowym imperia musiały istnieć, gdyż to one gwarantowały stabilizację i równowagę. W globalizacji imperia runą identycznie jak mury je oddzielające, gdyż ich gospodarki są zbyt ciężkie, zbyt bezwładne, aby podłączyć się do elektronicznego systemu sieciowego. Tryumfować będą gospodarki lekkie, elastyczne, mobilne.
Reset systemu
Powojenna geografia polityczna została rozrysowana w Jałcie, natomiast nowy porządek geopolityczny wypracowano w Maastricht. Unia Europejska jest projektem trzech państw aspirujących do roli europejskich, a w dalszej perspektywie światowych supermocarstw - Niemiec, Francji i (uwaga) Rosji, która formalnie w tym przedsięwzięciu nie uczestniczy. Unia Europejska sensu stricto nie zrodziła się w głowach Rosjan, ale jest zgodna z ogólnym rosyjskim paradygmatem budowania na kontynencie wspólnego europejskiego państwa. A Rosja jest jednym z największych beneficjentów powstania Unii Europejskiej.
Geopolityczny projekt UE w sensie gospodarczym, militarnym, a przede wszystkim politycznym, godzi w interesy amerykańskie; wypiera Stany Zjednoczone z obszaru Starego Kontynentu. Powstanie Unii Europejskiej zredukowało znaczenie NATO, kluczowej organizacji z punktu widzenia amerykańskiej racji stanu i jednego z najważniejszych elementów ich globalnej dominacji. Tkwi w tym wspólny interes Rosji, Niemiec, Francji. Polska zaś na pewno na tym traci.
Wyparcie aktywnej polityki amerykańskiej z obszaru europejskiego otwiera wolną przestrzeń dla Rosji, dokonuje restauracji dawnej strefy wpływów sowieckiego państwa. Na Białorusi, Ukrainie, w jakimś sensie w Gruzji już to się stało. Z drugiej strony wycofanie Stanów Zjednoczonych z polityki europejskiej to radykalne wzmocnienie pozycji Niemiec. Dziś Niemcy wyrastają na lidera świata zachodniego.
Miejsce Polski - braterstwo Słowian
Systematyczne rozszerzanie struktury politycznej Unii Europejskiej do monstrualnych rozmiarów spowoduje wyodrębnienie w niej centrum i peryferii. Jądrem staną się najbogatsi gracze, dysponujący najsilniejszymi gospodarkami. Reszta podmiotów będzie w tym projekcie jedynie biernie partycypować. Na którym poziomie funkcjonować będzie Polska?
![]() | Chcesz wybrać dla siebie najlepsze konto oszczędnościowe? |
Przynależność do instytucji wspólnotowych jest polską racją stanu. Polska musi zabiegać o rolę jednego z państw centralnych Unii Europejskiej oraz ważnego globalnego gracza. Nasze położenie geopolityczne, liczba ludności, wartość kapitału społecznego, historia, tradycje, wkład w demokratyzację stosunków politycznych zdecydowanie za tym przemawiają. Na tym powinien polegać nasz geopolityczny projekt, jego główny sens musi sprowadzać się do konstatacji, że Polska to silny kraj i trzeba się z nim liczyć.
Przynależność do Unii Europejskiej nie może być jedynym kierunkiem. Trzeba szukać nowych perspektyw. Obecność w UE powinna zostać poparta budowaniem zaplecza geopolitycznego poza tą instytucją. Nie można zrzec się strategicznego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Naturalnym potencjałem polskiego projektu geopolitycznego powinna być szeroka przestrzeń świata Słowian. Ten ważny obszar musi zostać przez nas skutecznie zagospodarowany politycznie.
W ujęciu zewnętrznym geopolityczny projekt dla Polski, to kwestia optymalnego wyboru sojuszy - marginalizacja wpływów Niemiec oraz Rosji, dystansowanie się od Francji, pójście na bliską, bilateralną współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, dowartościowanie kierunku nordyckiego, nawiązanie intensywnego, zinstytucjonalizowanego partnerstwa z obszarem Pacyfiku, w tym przede wszystkim z Chinami, Indiami, Australią, Brazylią, mocne otwarcie na przestrzeń Ameryki Południowej i w końcu budowanie szerokiego polityczno-gospodarczego sojuszu państw słowiańskich, a w dalszej perspektywie również z Zakaukazia, poza głównym nurtem polityki Unii Europejskiej. Obecność w UE powinna być dla nas tylko jedynym z wariantów realizowanej geopolityki i musi być dopełniona oraz wzmocniona innymi sojuszami.
Jednak żaden geopolityczny projekt nie będzie gotowy do realizacji bez zbudowania silnej, nowoczesnej, liberalnej gospodarki. We współczesnych czasach wszelkie geopolityczne projekty muszą mieć oparcie w stabilnej polityce wewnętrznej. Tam znajduje się klucz do skutecznej geopolityki.
Roman Mańka – zastępca redaktora naczelnego „Gazety Finansowej”, zajmuje się
analizami procesów politycznych, socjologicznych i gospodarczych,
specjalizuje się w problematyce globalizacji.
» Wojna walutowa czy konflikt interesów?
» Europa znów zaczyna się dzielić na lepszą i gorszą
» Kryzys w Japonii przyniesie tylko straty




























































