Przyspieszony weekend na giełdzie w Szanghaju sprawił, że najwięcej uwagi wśród azjatyckich rynków akcji przyciąga parkiet w Tokio. Zainteresowanie to nie przekłada się jednak na wzrosty, ponieważ Nikkei 225 wyznaczył dziś wielomiesięczne minimum.


Piątkową sesję główny indeks japońskiej giełdy zamknął spadkiem o 2,15% do poziomu 17 792,10 pkt. Po raz ostatni Nikkei225 zamknął się tak nisko na początku lutego tego roku. W sumie w ciągu tygodnia indeks bluechipów z Kraju Kwitnącej Wiśni stracił 7%, co jest najgorszym wynikiem od kwietnia 2014 r.
Podobnie jak inne rynki, japoński parkiet oczekiwał dziś na dane z amerykańskiego rynku pracy. Publikacja "payrollsów" zaplanowano tradycyjnie na 14.30 czasu polskiego.
Wśród przecenionych spółek dominowali eksporterzy tacy jak Toyota (-2,5%) czy Panasonic (-3,9%), co związane jest z sytuacją na rynku walutowym. Japoński jen umocnił się względem dolara i za "zielonego" zapłacić trzeba 119,44 USD wobec notowanego wczoraj poziomu 120 USD.
W przyszłym tygodniu na japońskiej giełdzie również może być ciekawie. We wtorek inwestorzy poznają dane o produkcie krajowym Japonii w drugim kwartale. Pierwszy odczyt pokazał spadek o 1,6%, jednak warto pamiętać, że w Kraju Kwitnącej Wiśni zdarzają się solidne rewizje w górę.
Podobnie jak wczoraj, giełdy chińskie były zamknięte w związku z obchodami 70. Rocznicy zakończenia II wojny światowej. Skrócony tydzień Shanghai Composite zwieńczył w środę spadkiem o 0,2%, co zwiększyło tygodniową skalę spadków do 2,23%.


























































