

Ponad dwa i pół tysiąca imigrantów rozbiło obozowisko na placu Wiktorii w Atenach. Uchodźcy utknęli tam, kiedy rozeszła się wśród nich wiadomość o zamknięciu granic na drodze do północnej i zachodniej Europy. Większość z nich dociera do Aten z wyspy Lesbos.
Rano do portu w Pireusie przetransportowano kolejnych 1700 imigrantów. Właściciele sklepów i kawiarni w okolicach placu Wiktorii ubiegają się o odszkodowania. Z powodu ogromnej liczby uchodźców, którzy rozbili tam namioty, są zmuszeni zamykać swoje punkty. Skarżą się, że nie ma możliwości przejścia przez plac, a dookoła są sterty śmieci i roznosi się nieprzyjemny zapach. Burmistrz Aten szuka nowego miejsca dla uchodźców. Kilkuset z nich dwa dni temu z powodu ulewnego deszczu przeniesiono do hali sportowej w Palio Faliro. Do soboty muszą jednak opuścić to miejsce, gdyż zaczynają się tam zawody sportowe.
Tymczasem sytuacja na Lesbos pogarsza się. Wczoraj w ciągu zaledwie trzech godzin na wyspę przypłynęło ponad dwa i pół tysiąca imigrantów. Straż przybrzeżna mówi o bardzo dobrze zorganizowanych siatkach przemytniczych. Lesbos boryka się też z innym problemem. Z powodu braku pieniędzy wstrzymano tam dożywianie imigrantów. Mieszkańcy wyspy obawiają się o swoje bezpieczeństwo.
Największy obecnie szlak przemytniczy imigrantów wiedzie z Turcji przez Morze Egejskie do Grecji. Tę drogę wybierają najczęściej Syryjczycy, Afgańczycy i Somalijczycy.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Beata Kukiel-Vraila/Ateny/em/jj


























































