Unia Europejska rozważa otwarcie pierwszego klastra w negocjacjach akcesyjnych z Mołdawią przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi - informuje w piątek portal Politico. Oznaczałoby to uniezależnienie dotąd powiązanych procesów akcesyjnych Mołdawii i Ukrainy. Ten drugi blokują Węgry.


Według ustaleń Politico, decyzja mogłaby zapaść na początku września na spotkaniu ministrów ds. europejskich państw członkowskich. Ruch ten miałby wzmocnić pozycję prezydentki Mai Sandu i jej proeuropejskiego obozu w wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 28 września, a także wysłać sygnał sprzeciwu wobec rosyjskich prób wpływu na głosowanie.
Dotąd kandydatury Mołdawii i Ukrainy postępowały równolegle. A ponieważ Kijów nie może liczyć na jednomyślne poparcie państw UE z powodu sprzeciwu premiera Węgier Viktora Orbana, proces akcesyjny Kiszyniowa również był blokowany.
Oderwanie tych procesów dotąd nie było jednak rozważane w obawie, że osłabi ono proeuropejskie nastroje w pogrążonej w wojnie Ukrainie, która mogłaby czuć się potraktowana niesprawiedliwie. Oba kraje zdaniem Komisji Europejskiej spełniły wszak warunki do otwarcia pierwszego klastra negocjacji.
Teraz jednak Bruksela rozważa rekompensatę dla Kijowa w postaci innych form zbliżenia z UE, m.in. dostępu do programu badawczego Horyzont Europa czy wymiany studenckiej Erasmus. Pokazałyby one, że integracja Ukrainy ze Wspólnotą postępuje, ale bez konieczności otwierania klastrów negocjacyjnych - twierdzi Politico.
Jak zauważa portal, dalszy los procesu negocjacyjnego Ukrainy może jeszcze odwrócić piątkowe spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem na Alasce. Jeśli kwestia członkostwa Ukrainy w UE stanie się elementem ewentualnego porozumienia między liderami, Trump mógłby przekonać Orbana, by wycofał sprzeciw wobec akcesji Ukrainy - podkreśla Politico. (PAP)
mws/ mal/
























































