REKLAMA
TYLKO U NAS

Ministerstwo Cyfryzacji: Budujemy dwie fabryki AI. Bańka na rynku sztucznej inteligencji może pęknąć

2025-12-25 08:00, akt.2025-12-25 11:40
publikacja
2025-12-25 08:00
aktualizacja
2025-12-25 11:40

Od 31 grudnia w mObywatelu będzie dostępny wirtualny asystent AI, a w 2026 r. Ministerstwo Cyfryzacji udostępni portfel tożsamości cyfrowej - przekazał PAP wiceszef resortu Dariusz Standerski. Zapewnił, że „nikt nie będzie blokował dyskusji politycznej w internecie”.

Ministerstwo Cyfryzacji: Budujemy dwie fabryki AI. Bańka na rynku sztucznej inteligencji może pęknąć
Ministerstwo Cyfryzacji: Budujemy dwie fabryki AI. Bańka na rynku sztucznej inteligencji może pęknąć
fot. Kuba Kwiatkowski / / Shutterstock

PAP: W kwietniu mówił Pan, że polskie firmy wdrażają AI za wolno. Czy dziś też tak Pan uważa, zwłaszcza że coraz częściej mówi się o bańce AI?

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski: Tak, zdecydowanie. Dlatego budujemy dwie fabryki sztucznej inteligencji, jedną w Poznaniu, drugą w Krakowie, żeby oddać je do dyspozycji firm i żeby szybciej wdrażały AI. Myślę, że na każdym rynku, zwłaszcza szybko rosnącym, pojawiają się obszary, które są przeceniane i na rynku sztucznej inteligencji z pewnością jest tak samo. Są takie nisze, być może jest to rynek niektórych zastosowań LLM-ów (dużych modeli językowych - PAP), które są dzisiaj przecenione i inwestorzy będą dokonywać tam poważnych korekt. Rynek AI musi się ustabilizować, to jest naturalny proces. Jako ekonomista nie mam obaw przed bańkami. Pamiętam bańkę internetową z końca lat 90., która pękła, ale to nie powstrzymało rozwoju internetu. Bańka, która może pęknąć w zakresie AI, doprowadzi zjawiska, które w ekonomii nazywamy twórczą destrukcją. Oznacza to, że z rynku mogą zniknąć mniej efektywne podmioty, które utorują drogę tym, które będą w stanie oferować usługi w trudniejszych warunkach rynkowych. Tak było w przypadku bańki internetowej - były firmy, które całkowicie zwinęły się po jej pęknięciu; a były też takie, jak chociażby Amazon, które bardzo ucierpiały, ale przetrwały i dzięki temu, że na rynku pojawiło się miejsce, mogły zaoferować nowe usługi. Dzisiaj te firmy mają większe obroty niż całe państwa. Sztuczna inteligencja ma obecnie dużo solidniejsze podstawy infrastrukturalne, niż miał internet w latach 90. Mamy centra danych, superkomputery i to nie zniknie w przypadku pęknięcia bańki. Kiedy w 2000 roku bańka zaczęła pękać, to tam nie było nic pod spodem. Wycena spółek opierała się głównie na stawianiu stron internetowych. W przypadku AI mamy podstawę tej wyceny, więc nawet jeżeli narośnie jakaś bańka, to jej pęknięcie nie będzie tak dewastujące, jak to było 25 lat temu.

PAP: Jak przebiega pilotaż narzędzi AI w Ministerstwie Cyfryzacji?

D.S.: Obecnie skupiamy się na testowaniu narzędzi AI w ramach EZD RP (system Elektronicznego Zarządzania Dokumentacją Rzeczypospolitej Polskiej - PAP). W przyszłym roku będziemy gotowi, żeby masowo uruchomić rozwiązanie, które pozwala na wygenerowanie przez AI projektu pisma. Urzędnik będzie mógł to pismo wysłać przez EZD RP np. w odpowiedzi na pytanie skierowane przez obywatela. Narzędzie pozwala na edycję wygenerowanego szkicu przed wysłaniem, następnie człowiek zatwierdza treść. Obecnie trwają testy wydajnościowe narzędzia – kiedy oddamy go to użytku, będzie ono do dyspozycji kilkuset tysięcy urzędników w Polsce i musi działać sprawnie. Równocześnie kończymy testy wirtualnego asystenta AI w aplikacji mObywatel. Obecnie korzysta z niego 5 proc. użytkowników, a 31 grudnia – będzie już dostępny dla wszystkich.

PAP: Na jakim etapie prac jest projekt polityki półprzewodnikowej?

D.S.: Do Świąt trwa zbieranie uwag na poziomie Zespołu Programowania Prac Rządu. Jak każda polityka publiczna, również ten dokument przechodzi taki sam proces legislacyjny jak np. rozporządzenia Rady Ministrów. To nieproporcjonalnie wydłuża proces, dlatego rozpoczynamy wykonanie dokumentów strategicznych jeszcze przed ich formalnym przyjęciem. Tak samo będzie z polityką AI, jak również z polityką kwantową.

PAP: Jak wyglądają prace nad wdrożeniem portfela tożsamości cyfrowej (aplikacja, która pozwoli mieszkańcom UE bezpiecznie identyfikować się podczas korzystania z usług)?

D.S.: W 2026 roku wdrożymy w pełni europejski portfel tożsamości cyfrowej w Polsce. W tej chwili kończymy pracę nad szczegółowymi przepisami, które do połowy stycznia trafią do konsultacji i uzgodnień. Oprócz prac legislacyjnych trwają prace techniczne, w które zaangażowane są COI, NASK oraz Instytut Łączności. Jednostki podzieliły się rolami i zespołowo pracują nad tym, żeby szybko i sprawnie stworzyć portfeli i przeprowadzić certyfikację zgodną z europejskimi standardami. Unijne przepisy wchodzą w życie w grudniu 2026 r. i tego terminu się trzymamy. W przyszłoroczne święta prawdopodobnie będzie można zacząć używać cyfrowego portfela.

PAP: Co zrobi Ministerstwo Cyfryzacji, jeśli prezydent Nawrocki zawetuje nowelizację ustawy ws. blokowania nielegalnych treści w interencie?

D.S.: Na razie nie ma podstaw twierdzić, żeby Pan Prezydent podjął taką czy inną decyzję, jeżeli chodzi o ustawę. To prawda, że politycy opozycji kilka razy składali wniosek o odrzucenie ustawy w całości. To są polityczne harce, które zawsze są robione podczas prac legislacyjnych, a później opozycja zgłasza poprawkę, żeby na przykład rozszerzyć katalog treści, które mają być blokowane. Trudno więc powiedzieć, jakie oni rzeczywiście mają intencje. Natomiast cieszy dobra praca na poziomie sejmowym. Wszystkie partie wygłosiły swoje polityczne oświadczenia, a później wspólnie pracowały nad poprawkami. W pierwszym czytaniu przyjęliśmy cały pakiet poprawek opozycji. W drugim ograniczyliśmy rygor natychmiastowej wykonalności, czego także chciała opozycja, a w Senacie zlikwidowaliśmy go w całości. Decyzja o blokowaniu zawsze na końcu będzie w rękach sądu, więc wszystkie obawy różnych środowisk stały się bezprzedmiotowe.

PAP: Posłowie opozycji i eksperci wyrażali obawy, że np. słowa polityków w internecie, którzy skrytykują rząd, mogą zostać uznane za dezinformację i zostać zablokowane na mocy tej ustawy. W jaki sposób ustawa ma ułatwić walkę z dezinformacją, jak zapowiadał Pański szef, wicepremier Krzysztof Gawkowski?

D.S.: DSA przeciwdziała dezinformacji w najgorszym wydaniu, czyli konkretnych przestępstw, które są wymienione w polskiej ustawie. Nie rozwiąże nam całego problemu dezinformacji. Spowoduje, że te najbardziej jaskrawe przypadki będą się w internecie po prostu pojawiać rzadziej. Mamy dwa zbiory: przestępstwa z kodeksu karnego i zbiór „dezinformacja”, które łączą się między innymi w takim dezinformowaniu, które ma prowadzić do konkretnej straty finansowej ludzi, np. jeżeli chodzi o dezinformację prowadzącą do oszust finansowych, czy też, jeżeli chodzi o przestępstwa przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej dotyczące kwestii narażenia państwa, porządku i ładu, sabotażu, dywersji.

PAP: Ale dezinformacja, wprowadzanie w błąd i oszustwo to są różne terminy. A słowo „dezinformacja” nie pojawia się ani razu w ustawie.

D.S.: Dezinformacja jest pojęciem szerokim, które mówi o zorganizowanej akcji podawania informacji sprzecznych ze stanem faktycznym lub prawnym. I w ramach kampanii widzimy różne rodzaje dezinformowania. Część z tej dezinformacji prowadzi do konkretnych skutków, np. stworzenia poczucia zagrożenia w konkretnym miejscu. I ten przykład jest określany w kodeksie karnym w art. 224a. Za to od kilku lat można pójść do więzienia i dlatego takie treści są wpisane w akcie o usługach cyfrowych.

PAP: A czy na podstawie ustawy będzie można usuwać z mediów społecznościowych np. treści dezinformacyjne publikowane przez rosyjskie farmy trolli?

D.S.: Jeżeli boty będą życzyły komukolwiek śmierci, to tak, ponieważ to znajduje się w ustawie. Jeżeli te boty będą siały dezinformację np. dotyczącą Ukrainy, to nie. W ustawie jest zapisanych 27 przestępstw, które regulują ten obszar. Czyli wniosek o zablokowanie treści będzie mógł być wydany w sprawach dotyczących m.in. handlu ludźmi, namawiania do samobójstwa, oszustw finansowych, obchodzenia przepisów celnych, obchodzenia przepisów skarbowych, sprzedawania bez faktury, pedofilii, prezentowania treści seksualnych z udziałem dzieci. Nikt nie będzie blokował dyskusji politycznej w internecie, tak jak dzisiaj nikt nie blokuje dyskusji politycznej poza internetem – bo to nie kwalifikuje się pod kodeks karny. Tak długo, jak ktoś nie narusza kodeksu karnego - nie będzie podlegał tej ustawie.

PAP: Czy pana zdaniem są obszary, które w mijającym roku mogły pójść lepiej w Ministerstwie Cyfryzacji?

D.S.: To, co zrobiłbym być może lepiej od początku, to doręczenia elektroniczne. Wystartowały one z pewnymi problemami, które jednak z czasem udało się przezwyciężyć. 35 milionów e-przesyłek i ponad 2 miliony założonych skrzynek do e-Doręczeń pokazują, że system działa. Część z tych problemów adresujemy między innymi w ramach nowelizacji ustawy o doręczeniach elektronicznych. Teraz czekamy na kolejny etap wdrożenia, czyli koniec okresu przejściowego, który trwa do końca tego roku. Od 1 stycznia 2026 roku wszystko będzie w rękach Poczty Polskiej, po naszej stronie zapewniamy pełną gotowość. Trzymamy kciuki, żeby Poczta Polska od Nowego Roku przyjęła wszystkie zlecenia i je obsłużyła. E-Doręczenia z pewnością były trudnym projektem, podrzuconym nam przez poprzedników, żebyśmy się wywrócili. Nie wywróciliśmy się. Były problemy, za które biorę pełną odpowiedzialność, ale z tych problemów wyszliśmy. Uważam, że jeszcze jest wiele do zrobienia, jeżeli chodzi o treści w internecie, o przeciwdziałanie dezinformacji i o relacje z big techami. Jesteśmy w rzeczywistości, w której musimy nadrobić 15 lat zaniedbań. Komisja Europejska nie dowiozła wówczas tematu cywilizowanej, przyjaznej regulacji platform internetowych. Gdyby wtedy to się udało, to bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innej sytuacji. Obecnie, gdyby dziennikarz na swoim portalu publikował artykuł, który prowadziłby do utraty pieniędzy wielu ludzi - zadziałałoby prawo prasowe i poniósłby karę. Na platformie internetowej może to zrobić robić ktokolwiek i nie ma, póki co regulacji, która pozwalałby z tym skutecznie walczyć. Mam nadzieję, że nie jest za późno, aby to zmienić.

Rozmawiała Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)

mbl/ drag/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (11)

dodaj komentarz
itso_egzagejrejszon
ministerstwo cyfryzacji to jest dopiero prześcieradło na te wyrzyskie przekręty po prostu będą kosić konkurencje i jeszcze w sposób ociężały i nieefektywny i dalej zdzierać z nas kasę w imię Polski, poza tym wchodząc w ten temat czuć na odległość spekulanta co jest aberracją ze tacy ludzie znajdują się w instytucjach ministerstwo cyfryzacji to jest dopiero prześcieradło na te wyrzyskie przekręty po prostu będą kosić konkurencje i jeszcze w sposób ociężały i nieefektywny i dalej zdzierać z nas kasę w imię Polski, poza tym wchodząc w ten temat czuć na odległość spekulanta co jest aberracją ze tacy ludzie znajdują się w instytucjach państwowych
peluquero
skończyłem czytać na: "fabryki sztucznej inteligencji"

fabryki? sztucznej?? inteligencji???

Sprzedawców można podzielić na dwie grupy, wierzy w swój produkt i go sprzedaje z entuzjazmem, wierzy w siebie i sprzedaje szajsny produkt w entuzjazmem
itso_egzagejrejszon
rozumiem ze to wstępna wersja modelu który planujesz rozwijać żeby nas uświadomić :)
to_i_owo
"Zapewnił, że „nikt nie będzie blokował dyskusji politycznej w internecie”

Jak to nie?

Przecież chcą wprowadzić cenzurę i nawet odpowiedną ustawę już uchwalili tylko na szczęście prezydent zawetował
carlito1
Nie wiem jak to będzie wygląać ale wiem jedno... Jak urzędas bierze się za coś to musi być sp.

Powiązane: Sztuczna inteligencja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki