Kraje UE opóźniają pożegnanie ze zmianą czasu

Propozycja KE, by już od przyszłego roku zrezygnować ze zmiany czasu na letni i zimowy napotkała opór części państw unijnych. Większość z nich chce zmiany systemu, ale nie tak szybko, jak proponuje Bruksela. Dyskutowana obecnie data to 2021 rok.

(YAY Foto)

Projekt zmiany dyrektywy w sprawie zniesienia sezonowych zmian czasu w Europie został przedstawiony na początku września, gdy w konsultacjach publicznych w tej sprawie zebrano 4,6 mln głosów. Zdecydowana większość z nich wskazywała na negatywne efekty związane z przestawieniem zegarków i organizmów dwa razy do roku.

Komisja, która przez lata była dość obojętna na apele w tej sprawie, po tych wynikach postanowiła zrobić z tego jeden ze swoich kluczowych projektów politycznych. Spełniona obietnica zmiany systemu tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego miała pokazać obywatelom, że UE jest skuteczna i potrafi podejmować szybko decyzje oczekiwane przez obywateli.

Unijne stolice nie podzieliły jednak tego entuzjazmu. Minister transportu sprawującej przewodnictwo Austrii Norbert Hofer powiedział w poniedziałek, że zaproponowana przez KE data, czyli 2019 r. jest zbyt wczesna dla większości krajów. "Będziemy musieli znaleźć kompromis, ponieważ niektóre kraje, tak właściwie większość, mają obiekcje co do zmiany systemu w 2019 r." - podkreślił jeszcze przed nieformalnym spotkaniem ze swoimi odpowiednikami w Grazu.

Propozycja KE miałaby zapewnić, że wszelkie zmiany byłby dokonywane w sposób skoordynowany między sąsiadującymi krajami, tak aby czuwać nad odpowiednim funkcjonowaniem rynku wewnętrznego i uniknąć fragmentacji. Jednak przeprowadzenie takiej operacji w ciągu kilku miesięcy jest skomplikowane z punktu widzenia niektórych sektorów gospodarki. Komisja chciała, by rządy zdecydowały do kwietnia, z którym czasem chcą zostać - letnim, czy zimowym. Jednak wiele stolic zgłosiło szereg problemów do rozwiązania. Same tylko linie lotnicze potrzebują 18-miesięcznego okresu, by przygotować się do zmiany systemu.

"Zmiana czasu została wprowadzona w czasie I wojny światowej, celem było oszczędzanie energii. Moda na zmianę czasu wróciła podczas II wojny światowej z tego samego powodu. Później znowu w latach 70. w czasie kryzysu naftowego. Dziś oszczędności ze zmiany czasu są minimalne" - mówiła na konferencji prasowej po dyskusji ministrów unijna komisarz ds. transportu Violeta Bulc.

Jak tłumaczyła, ostatnie badania pokazują, że oszczędności wynoszą między 0,1-0,2 proc. rocznej konsumpcji energii elektrycznej. Zapewniała, że celem Komisji jest utrzymanie zharmonizowanego czasu w UE. "Nie proponujemy, żeby cała UE przeszła na stałe albo na czas standardowy, albo na letni. Zostawiamy ten wybór krajom członkowskim. Ale w tym samym czasie przypomniałam państwom członkowskim, że już teraz mamy 3 strefy czasowe w UE i to dobre ramy, w których możemy dyskutować o zharmonizowanym rozwiązaniu" - zaznaczyła Bulc.

Wśród sceptyków, którym proponowane rozwiązania się nie podobają, są: Szwecja, Wielka Brytania oraz Polska. Wiceszef ministerstwa przedsiębiorczości i technologii Marcin Ociepa zapowiedział, odpowiadając na pytania PAP, że Polska popiera postulat odejścia od zmian czasu, ale nie ma decyzji, czy ostatecznie zostanie czas letni, czy zimowy. Resort chce zlecić sondaż w tej sprawie.

"Z dyskusji jasno wynika, że państwa członkowskie potrzebują więcej czasu, żeby podjąć ostateczną decyzję" - podkreśliła Bulc. KE chciałaby, aby kompromis w tej sprawie znaleźć jeszcze w czasie austriackiej prezydencji.

Hofer mówił na konferencji prasowej, że austriacka prezydencja zaproponowała zabezpieczenia, by zapewnić harmonizację, ale kraje członkowskie i poszczególne sektory potrzebują więcej czasu na przygotowanie się do tej zmiany. "Mam nadzieję, że w grudniu będziemy mogli osiągnąć podejście ogólne" - oświadczył minister.

Poniedziałkowa dyskusja ministrów była nieformalna, dlatego nie podejmowano żadnych decyzji. Następne posiedzenie, na którym mógłby być wypracowane stanowisko jest zaplanowane na 3 grudnia.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ bjn/ kar/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 10 tindala

wprowadzić czas lokalny wg. długości geog. każdej wsi i miasteczka i pobierać z google play płatną aplikację na androida do przeliczenia na czas uniwersalny. A ci od appla niech liczą ręcznie :)

! Odpowiedz
4 28 jendreka

Niczego w UNI nie można zmienić z dnia na dzień, bo co by te setki urzedasow robiło.

! Odpowiedz
2 3 kproper

"Niczego" nie można zmienić, bo Unia nie jest państwem unitarnym, ani nawet federalnym i musi liczyć się ze zdaniem państw członkowskich. Gdyby się nie liczyła, to mielibyśmy potężny huk wśród środowisk prawicowych, że zabierana jest nam suwerenność.

! Odpowiedz
7 28 karbinadel

Oddać sprawę w ręce specjalistów z PiS. Potrafią wprowadzić dodatkowe święto trzy dni przed jego datą, to zniesienie zmiany czasu będzie jak bułka z bananem. Uchwali się ustawę, i sprawa załatwiona

! Odpowiedz
22 2 devnull

Czesc urządzeń które obecnie cały czas działają zmienia czas automatycznie i będą tak robić aż do zmiany oprogramowania.
W części urządzeń jest to już niemożliwe albo bardzo kosztowne. W innych przypadkach nikt o tym już nawet nie wie .
Więc fundujemy wielu osobom dużo pracy dwa razy w roku przez najbliższe kilkanaście lat.
To tak odnośnie okresów przejściowych.
Zostaje jeszcze dylemat przy którym czasie zostać a nie jest to wbrew pozorom taka oczywista sprawa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
42 31 nekroekonom

"Polska popiera postulat odejścia od zmian czasu, ale nie ma decyzji, czy ostatecznie zostanie czas letni, czy zimowy. Resort chce zlecić sondaż w tej sprawie."
Geograficznie jesteśmy w czasie zimowym, czas letni to twór sztuczny. Po co tu dyskutować?
A zbieranie opinii nt. zmiany czasu od motłochu, który nie umie liczyć podatków ani pieniędzy, to recepta na katastrofę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz