W środę po godz. 10 prace wznowiła sejmowa komisja śledcza ds. wyborów korespondencyjnych z 2020 roku - tzw. wyborów kopertowych. Komisja kontynuuje przesłuchanie byłego wicepremiera w rządzie PiS Jarosława Gowina.


Na kolejnym posiedzeniu komisji śledczej ds. tzw. wyborów kopertowych planowane są przesłuchania b. wiceprzewodniczącego klubu PiS Michała Wypija i b. wicemarszałek Sejmu Elżbiety Witek - przekazał w środę szef komisji Dariusz Joński. Zaproponował, by posiedzenie odbyło się w przyszły piątek.
Komisja śledcza do zbadania legalności, prawidłowości oraz celowości działań podjętych w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r. w formie głosowania korespondencyjnego ma w planie przesłuchanie m.in. byłej marszałek Sejmu Elżbiety Witek, byłego premiera Mateusza Morawieckiego, b. szefa MAP Jacka Sasina, b. szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, b. szefa KPRM Michała Dworczyka i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
We wtorek komisja zdecydowała o wezwaniu kolejnych świadków: posłów PiS Henryka Kowalczyka i Łukasza Schreibera.
Pierwszy dzień przesłuchań Jarosława Gowina przed komisją śledczą. "Pomysł wykorzystania wojska był bardzo poważnie rozważany"
W mojej opinii pomysłodawcą zorganizowania wyborów korespondencyjnych w 2020 roku był europoseł Adam Bielan; byłem sceptyczny, gdyż groziłoby to spotęgowaniem pandemii i chaosem organizacyjnym - powiedział przed komisją śledczą ds. wyborów kopertowych były wicepremier w rządzie PiS Jarosław Gowin.
W środę komisja kontynuuje przesłuchanie byłego wicepremiera Jarosława Gowina. Wiosną 2020 r. Gowin, ówczesny szef Porozumienia, jednego z koalicjantów PiS, sprzeciwiał się przeprowadzeniu wyborów w formie korespondencyjnej i optował za przesunięciem wyborów o dwa lata.
We wtorek podczas przesłuchania przed komisją śledczą były wicepremier przyznał, że o koncepcji przeprowadzenia wyborów w formie głosowania korespondencyjnego dowiedział się od europosła Adama Bielana (wówczas polityka Porozumienia, obecnie - PiS), "który przedstawił to jako swoją propozycję".
[Aktualizacja 15:30] Gowin: Aamorządowcy, którzy w związku z wyborami korespondencyjnymi udostępnili dane osobowe Poczcie Polskiej, złamali prawo
Samorządowcy, którzy w związku z wyborami mającymi odbyć się w 2020 r. w trybie korespondencyjnym, udostępnili dane osobowe Poczcie Polskiej, złamali prawo - podkreślił, zeznając w środę przed komisją śledczą b. wicepremier Jarosław Gowin.
Magdalena Filiks (KO) pytała Gowina m.in. o to, czy uważa, że samorządowcy, którzy udostępnili Poczcie Polskiej dane osobowe, złamali prawo. "Tak, uważam że złamali prawo" - ocenił Gowin.
Gowin był też pytany o cel przyjętej przez Sejm ustawy abolicyjnej. Ustawa ta weszła w życie w grudniu 2022 roku i wprowadziła amnestię, obejmującą darowanie kar za popełniony w czasie obowiązywania epidemii COVID-19 czyn, polegający na przekazaniu Poczcie Polskiej spisu wyborców w związku z zarządzonymi na 10 maja 2020 r. wyborami prezydenta RP.
"Samo określenie +ustawa abolicyjna+ wskazuje na ten cel - tym celem było niewątpliwie odsunięcie oskarżeń zarówno wobec samorządowców, jak i wobec przedstawicieli administracji państwowej za działania podjęte w związku z wyborami kopertowymi" - powiedział Gowin.
Samorządowcy ci - jak mówił - na pewno świadomi byli, że mogą być wobec nich wysunięte zarzuty. "Gdyby nie mieli tej świadomości, to ustawa abolicyjna by nie powstała" - dodał. Gowin zgodził się też z Filiks, że ustawa abolicyjna jest niekonstytucyjna.
"Z raportu NIK wynika, że projekt decyzji ws. wyborów korespondencyjnych przygotowano w Ministerstwie Aktywów Państwowych. Czy wie pan dlaczego, skoro decyzję podpisał (premier) Mateusz Morawiecki?" - pytała Filiks.
"To są moje domysły, ale zapewne działo się to w momencie, w którym zapadła decyzja że MAP podpisze umowę z Pocztą Polską, a MSWiA umowę z Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych" - odparł Gowin.
Dodał, że "co najmniej w MAP była świadomość, że podpisanie tej umowy nie ma podstaw prawnych i w związku z tym przerzucano ciężar odpowiedzialności na premiera Morawieckiego".
Gowin pytany o to, jak zareagował b. szef MAP Jacek Sasin na jego ostrzeżenia przed poparciem wyborów korespondencyjnych, Gowin zeznał, że Sasin "odpowiedział mu, że niczego osobiście nie podpisywał".
Gowin był też pytany, czy ówczesny premier Mateusz Morawiecki miał podstawy, aby realnie zakładać, że zorganizowanie wyborów korespondencyjnych może sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób i przyczynić się do zwiększania liczby zakażeń. "Wszyscy o tym wiedzieliśmy, więc również pan premier Morawiecki musiał wiedzieć" - podkreślił Gowin.
[Aktualizacja 15:00] Gowin: Wojewoda małopolski groził samorządowcom sankcjami za nieprzekazanie Poczcie Polskiej spisów wyborców
Wiem, co najmniej o jednym piśmie wojewody małopolskiego z sugestią sankcji w stosunku do samorządowców, którzy nie zdecydują się przekazać Poczcie Polskiej spisów wyborców. Wydaje mi się, że analogiczne pisma wystosowywali do samorządowców inni wojewodowie - mówił przed komisją śledczą Jarosław Gowin.
Agnieszka Kłopotek (PSL-TD) pytała w środę podczas posiedzenia komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych b. wicepremiera Jarosława Gowina, czy były wywierane naciski na samorządy, które nie chciały przekazywać wrażliwych danych niezgodnie z przepisami.
"Wiem, co najmniej o jednym piśmie wojewody małopolskiego. Wydaje mi się, że analogiczne pisma wystosowywali do samorządowców inni wojewodowie. W tym piśmie wojewody małopolskiego była zawarta sugestia sankcji w stosunku do samorządowców, którzy nie zdecydują się przekazać Poczcie Polskiej spisów wyborców" - poinformował.
Pytany, "czy ustawa abolicyjna miała chronić samorządowców, którzy przekazywali dane wrażliwe", powiedział, że "z całą pewnością, taka była intencja uchwalenia tej ustawy".
Na pytanie, czy przeprowadzenie wyborów 10 maja korespondencyjnych mogłoby spowodować, że zostałyby one podważone i unieważnione wyraził przekonanie, że "Sąd Najwyższy by je unieważnił".
Witold Tumanowicz (Konfederacja) pytał, czy Gowin ma wiedzę nt. udostępnienia przez ministra cyfryzacji danych osobowych wyborców z rejestru PESEL. "Wiem, że minister cyfryzacji takie dane udostępnił. W mojej ocenie zrobił to bez podstaw prawnych" - odpowiedział.
Gowin pytany był też, czy zlecenie Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych organizacji wyborów kopertowych, miało przeciwdziałać pandemii COVID-19, bo tak brzmi podstawa prawna tej decyzji. "Wiem, że taka była argumentacja, ale w mojej ocenie przygotowanie wyborów, nie było żadną formą bezpośredniego przeciwdziałania pandemii" - ocenił Gowin.
Mariusz Krystian (PiS) pytał o telekonferencję ws. wyborów kopertowych z przedstawicielami Związku Miast Polskich, w której uczestniczyła również ówczesna minister rozwoju, wiceprezes Porozumienia Jadwiga Emilewicz oraz ówczesny wiceminister finansów Tomasz Robaczyński. Rozmowa ta, jak relacjonował Krystian, powołując się na doniesienia medialne, odbywała się krótko między posiedzeniem Sejmu, na którym miała być dyskusja nt. wyborów prezydenckich.
Gowin odpowiedział, że brał udział w wielu telekonferencjach z samorządowcami. "Podczas jednej z telekonferencji temat terminu wyborów był przedmiotem rozmów" - dodał. "Najpierw prosiłem o opinię, a potem zapoznawszy się z negatywną opinią poprosiłem o zajęcie stanowiska, które byłoby zbieżne z moją oceną sytuacji, że najwcześniejszy termin przeprowadzenia wyborów prezydenckich to 2021 r." - mówił.
Pytany czy samorządowy Związek Miast Polskich pomógł w zablokowaniu wyborów w konstytucyjnym terminie odpowiedział: "nie wiem czy ZMP, jako organizacja pomógł, natomiast większość samorządowców, odmawiając przekazania Poczcie Polskiej spisu wyborców, działała na rzecz przekreślenia możliwości wyborów kopertowych".
Wobec samorządowców, którzy przekazali wtedy spisy wyborców Poczcie Polskiej, składane były zawiadomienia do prokuratur, w których wskazywano na możliwe przekroczenie uprawnień przez organy wykonawcze gmin. W marcu 2022 r. Sieć Obywatelska Watchdog Polska podała, że zapadł pierwszy wyrok w jednej z rozpoczętych w ten sposób spraw - Sąd Rejonowy w Wągrowcu uznał, że wójt gminy Wapno przekroczył uprawnienia i działał bez podstawy prawnej, przekazując dane wyborców.
22 grudnia weszła w życie tzw. ustawa abolicyjna, która wprowadziła amnestię obejmującą darowanie kar za popełniony w czasie obowiązywania epidemii COVID-19 czyn polegający na przekazaniu Poczcie Polskiej spisu wyborców w związku z zarządzonymi na 10 maja 2020 r. wyborami Prezydenta RP.
[Aktualizacja 14:25] Gowin: Miałem poczucie, że podlegam silnej presji, by zmienić stanowisko
Miałem poczucie, że podlegam silnej presji, by zmienić swoje stanowisko ws. tzw. wyborów kopertowych - powiedział w środę przed komisją śledczą b. wicepremier Jarosław Gowin. Wskazał, że informacje o tym, że interesuje się nim CBA, odbierał "w kategoriach szantażu".
W środę komisja śledcza ds. wyborów korespondencyjnych z 2020 r. kontynuuje rozpoczęte dzień wcześniej przesłuchanie Jarosława Gowina. We wtorek były wicepremier w rządzie PiS mówił m.in., że był informowany o działaniach zmierzających do skompromitowania go czy znalezienia na niego "haków", by zmienił swoje stanowisko ws. tzw. wyborów kopertowych. Według Gowina, ówczesny minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro powiedział mu, że: naciskano, by użył przeciwko niemu prokuratury, ale odmówił.
Wow!!! Minęła noc i co? Wyraźna zmiana narracji P. #Gowin. Unika jednoznacznych odpowiedzi na proste pytania. Zaczyna sugerować, że jednak był naciskany itp. Czyżby interwencja od tuskowych, czy może uprowadzenie z Pałacu Prezydenckiego naszych posłów M. #Kamiński i M. #Wąsik… pic.twitter.com/kseh7m7I33
— Przemysław Czarnek (@CzarnekP) January 10, 2024
W środę Gowin został proszony o doprecyzowanie swoich zeznań m.in. dotyczących rozmów z byłym szefem MS. "Nie dopytywałem ministra Ziobry, kto go naciskał" - powiedział Gowin.
Zdaniem Gowina "z całą pewnością tą osobą nie mógł być Mateusz Morawiecki (ówczesny premier - PAP), bo relacje między tymi politykami miały taki charakter, że jakiekolwiek próby nawet delikatnej perswazji ze strony premiera Morawieckiego byłyby przeciwskuteczne".
Przewodniczący komisji Dariusz Joński (KO) dopytywał, czy osobą, która naciskała na ministra Ziobrę, mógł być prezes PiS. "Moje domniemanie było takie, że to był Jarosław Kaczyński" - odpowiedział Gowin.
Według Gowina sprawdzano firmę jego syna w Krakowskim Parku Technologicznym. Jak mówił, był też informowany, że CBA sprawdza wszystkie kontrakty zawarte w ramach NCBiR, szukając nieprawidłowości czy powiązań między nim a beneficjentami.
"Na pewno miałem poczucie, że podlegam silnej presji, by zmienić swoje stanowisko (ws. tzw. wyborów kopertowych - PAP)" - powiedział były wicepremier. Poproszony o ocenę, czy - według niego - był to szantaż, wskazał, że to zależy od sformułowań. "W rozmowach z Jarosławem Kaczyńskim to była presja, a w informacjach o CBA odbierałem to w kategoriach szantażu" - powiedział.
Podczas komisji padło też pytanie, "dlaczego ówczesny premier Mateusz Morawiecki wydał decyzję polecającą Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych przygotowania do przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych, nie mając wtedy podstawy prawnej".
"Premier powoływał się na wyższą konieczność i obowiązek podjęcia wszelkich działań umożliwiających przeprowadzenie wyborów 10 maja (2020 roku - PAP). W mojej ocenie rzeczywiście zrobił to bez podstaw prawnych" - powiedział Gowin. Dodał również, że przestrzegał Morawieckiego, że "tego typu działania mogą spowodować kiedyś konsekwencje karne dla niego".
Gowin podkreślił że - zgodnie z jego informacjami - zarówno ówczesny szef MAP Jacek Sasin, jak i ówczesny szef MSWiA Mariusz Kamiński przekonywali prezesa PiS, że przeprowadzenie wyborów 10 maja 2020 r. jest możliwe.
[Aktualizacja 14:00] Gowin: Gdy pandemia przybrała charakter powszechny, byłem przeciwnikiem wyborów prezydenckich 10 maja 2020 r.
Od momentu, gdy pandemia przybrała charakter powszechny w Polsce, byłem przeciwnikiem wyborów prezydenckich 10 maja 2020 r. - powiedział w środę na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych z 2020 r. były wicepremier w rządzie PiS Jarosław Gowin.
Gowin pytany przez posła PiS Pawła Jabłońskiego, czy pamięta od kiedy stał się przeciwnikiem wyborów 10 maja 2020 r., odpowiedział: "Byłem przeciwnikiem tych wyborów, od momentu, gdy pandemia przybrała charakter powszechny w Polsce". "Nawiasem mówiąc, moje stanowisko nie było wyjątkowe, dlatego że przypominam sobie rozmowy w gronie Rady Ministrów, gdzie tego typu stanowisko zajmowali też ministrowie z samego Prawa i Sprawiedliwości" - dodał.
Dopytywany, co oznacza sformułowanie "gdy pandemia przybrała charakter powszechny", odparł: "Nie pamiętam, kiedy doszło do ogłoszenia stanu epidemii, natomiast mniej więcej w tym czasie podjąłem przekonanie, że wybory prezydenckie, powinny zostać przesunięte". "Nie było jednego momentu, to był proces" - dodał.
Podczas przesłuchania poruszono także wątek spotkań Gowina z przedstawicielami ówczesnej opozycji ws. projektu zmian konstytucji, który miał przedłużyć kadencję prezydenta Andrzeja Dudy o dwa lata.
Pytany, czy w tych rozmowach, ze strony tych osób padały jakieś oczekiwania, sugestie, żeby wybory 10 maja się nie odbyły, odpowiedział: "Tak, to było oficjalne stanowisko wszystkich partii opozycyjnych, poza Konfederacją; o ile sobie przypominam, Konfederacja opowiadała się za utrzymaniem terminu 10 maja. Natomiast z całą pewnością KO, PSL i Lewica opowiadały się za przesunięciem terminu wyborów".
Na pytanie, jaki termin wyborów proponowali przedstawiciele opozycji, odparł: "Tego sobie nie przypominam. W drugiej rozmowie z Borysem Budką (KO), on próbował mnie przekonać do pewnego scenariusza przewidującego przesunięcie terminu wyborów na wiosnę 2021 r. Tę jedną datę zapamiętałem. Natomiast generalnie większość partii opozycyjnych poza Konfederacją uważała, że należy wprowadzić stan nadzwyczajny i przesunąć wybory, co najmniej o trzy miesiące, bo to automatycznie wynikało z konstytucji".
Jabłoński dopytywał Gowina, czy pamięta, jak od strony legislacyjnej wyglądała propozycja Budki dotycząca przesunięcia terminu wyborów na 2021 r. "Nie pamiętam szczegółów tej propozycji" - odpowiedział były wicepremier w rządzie PiS.
Gowin na pytanie, czy podczas rozmów z przedstawicielami opozycji oprócz postulatu ogłoszenia stanu nadzwyczajnego, pojawiały się postulaty legislacyjne, czy były projekty ustawy, również odpowiedział, że "nie pamięta".
Przekazał także, że w pierwszym spotkaniu z przedstawicielami KO uczestniczył m.in. ówczesny szef PO Borys Budka oraz Małgorzata Kidawa-Błońska, która była kandydatką KO w wyborach prezydenckich. Decyzję o rezygnacji z kandydowania w wyborach ogłosiła 15 maja 2020 r. Ze strony Porozumienia, oprócz Gowina, w spotkaniu uczestniczyli Kamil Bortniczuk i Michał Wypij.
Na pytanie, jaka, w trakcie rozmów, była rola Kidawy-Błońskiej, odpowiedział: "Pani marszałek Kidawa-Błońska podtrzymywała stanowisko przewodniczącego Budki, krytyczne wobec propozycji zmiany Konstytucji".
"Nie przypominam sobie, żeby w tym czasie przedstawiciele PO proponowali inne rozwiązanie, niż wprowadzenie stanu nadzwyczajnego. Przypomnę, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego nie upoważniało żadnego komitetu wyborczego do zmiany kandydata na prezydenta" - powiedział polityk.
Pytany, dlaczego tak uważa, odparł: "Dlatego, że tak zapamiętałem stan prawny z tamtego okresu".
Gowin został zapytany przez Jabłońskiego także o to, czy w toku któregokolwiek z tych spotkań, nie pojawiła się ani razu kwestia potencjalnej zmiany kandydatów. "Nie, wtedy ta kwestia z całą pewnością się nie pojawiła. Ona pojawiła się dopiero wówczas, gdy z Jarosławem Kaczyńskim zaproponowaliśmy alternatywny scenariusz. (...) Po 5, bądź 6 maja. Nie pamiętam, którego z tych dni, to było w przeddzień głosowania nad poprawką senacką, nad wetem senackim do ustawy o wyborach kopertowych - albo 5 albo 6 maja" - powiedział.
[Aktualizacja 13:56] Gowin: Marszałek Witek nie uczestniczyła w spotkaniu dot. przesunięcia terminu wyborów
W spotkaniu, na którym uzgodniłem z prezesem PiS przesunięcie terminu wyborów prezydenckich w 2020 r., nie brała udziału ówczesna marszałek Sejmu; sądzę, że Jarosław Kaczyński wziął na siebie przekonanie Elżbiety Witek - powiedział w środę były wicepremier Jarosław Gowin.
Wieczorem 6 maja 2020 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz wicepremier Jarosław Gowin, który stał wtedy na czele Porozumienia, jednego z koalicjantów PiS, wydali wspólne oświadczenie. "Po upływie terminu 10 maja 2020 r. oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, marszałek Sejmu RP ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie" - poinformowali wówczas Kaczyński i Gowin. Ostatecznie, wybory prezydenckie zostały przeprowadzone 28 czerwca 2020 r.
Podczas środowego posiedzenia komisji śledczej ds. wyborów kopertowych, w drugim dniu zeznań Jarosław Gowin był pytany m.in. o spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, poprzedzające wydanie tego oświadczenia.
Gowin wyjaśnił, że do spotkania doszło w gabinecie ówczesnego wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Doprecyzował, że w spotkaniu uczestniczyli politycy Porozumienia Jadwiga Emilewicz i Marcin Ociepa. "Ze strony PiS wydaje się, że był sam Jarosław Kaczyński, natomiast Ryszard Terlecki pełnił rolę gospodarza, ale nie przypominam sobie, by czynnie uczestniczył w rozmowie" - relacjonował Gowin.
"Umówiliśmy się na spotkanie przed południem tego dnia z Jarosławem Kaczyńskim, gdy zapoznaliśmy się z publikacją +Rzeczpospolitej+. Daliśmy sobie kilka godzin czasu na rozmowy z ekspertami, prawnikami i umówiliśmy się, że spotkamy się wieczorem i albo dojdziemy do porozumienia, albo następnego dnia dojdzie do głosowania konfrontacyjnego wobec siebie" - powiedział Gowin.
"Rzeczpospolita" wskazała w artykule z 6 maja 2020 r., że - gdyby wyborów nie udało się przeprowadzić 10 maja - Sąd Najwyższy mógłby wtedy orzec o nieważności wyborów. Dziennik powołał się na art. 129 ust. 3 Konstytucji, stanowiący, że w razie stwierdzenia nieważności wyboru prezydenta przez SN przeprowadza się nowe wybory, tak jak po opróżnieniu tego urzędu.
"5 czy 6 maja było rzeczą oczywistą, że do wyborów (10 maja - PAP) dojść nie może" - mówił przed komisją Gowin.
Pytany, czy w spotkaniu, po którym razem z prezesem PiS wydał oświadczenie, brała udział marszałek Sejmu Elżbieta Witek, odparł, że nie przypomina sobie tego. "Czy konsultowano z marszałek tę decyzję?" - dopytywał Jacek Karnowski (KO). "Ja nie miałem kontaktu z marszałek Witek. Czy Jarosław Kaczyński konsultował się z nią? Przypuszczam, że tak" - powiedział Gowin.
Pytany przez Karnowskiego, "czy nie wydawało się dziwne, że marszałek Witek - odpowiedzialna za ogłoszenie terminu wyborów - nie brała udziału w spotkaniu na ten temat?", Gowin wyjaśnił, że z reguły spotykał się z prezesem PiS, bez udziału innych polityków tego ugrupowania.
"Trudno powiedzieć, że my (sami z Jarosławem Kaczyńskim - PAP) zdecydowaliśmy o przesunięciu wyborów. Zaproponowaliśmy tylko scenariusz wyjścia z sytuacji, w której 10 maja wybory odbyć się nie mogły. Sądzę, że Jarosław Kaczyński wziął na siebie przekonanie do tego scenariusza marszałek Witek" - dodał Gowin.
[Aktualizacja 12:10] Gowin: Po ukazaniu się informacji, że stawię się na komisji, jest duży hejt
Podczas posiedzenia zasiadająca w komisji Agnieszka Kłopotek (PSL-TD) pytała, czy przed wtorkowym przesłuchaniem wobec Gowina były kierowane pogróżki. Polityk potwierdził. "Tak, moi współpracownicy informują mnie, że od momentu ukazania się informacji o tym, że mam stawić się przed komisją, w mediach społecznościowych jest duży hejt. Podobnie było w 2020 roku, kiedy podałem się do dymisji, czy w 2021 r., kiedy sprzeciwiłem się przyjęciu rozwiązań zwanych Polskim Ładem" - odpowiedział.
Według Gowina "wśród pogróżek są takie, które należałoby określić mianem pogróżek karalnych". "Ale, decydując się na sprzeciw wobec wyborów kopertowych, wiedziałem, jakie będą tego konsekwencje" - zaznaczył.
Dopytywany, czy dostawał pogróżki wobec swojej rodziny, współpracowników odparł, że "wobec członków jego rodziny podejmowano działania, które trudno mu uznać za standardowe".
"Mam przed sobą screen pisma CBA do Krakowskiego Parku Technologicznego z 15 marca 2021 r., już po rozstrzygnięciu sporu o wybory kopertowe, ale w czasie, kiedy (prezes PiS) Jarosław Kaczyński powiedział mi, że: +chyba nie sądziłem, że puści mi płazem moją postawę wobec wyborów kopertowych+" - powiedział Gowin.
Według niego, w piśmie CBA wystąpiło do Krakowskiego Parku Technologicznego o informację, czy jego syn "był beneficjentem jakichkolwiek programów lub konkursów organizowanych przez KPT". "Odpowiedź była negatywna, mój syn miał pełną świadomość, że - jako mój syn - musi trzymać się z dala od pieniędzy publicznych i nie korzystał ze środków KPT ani innych środków publicznych" - mówił Gowin.
Zasiadający w komisji Przemysław Czarnek (PiS) zwrócił uwagę, że posłowie podczas prac komisji po raz kolejny pytają, czy na Gowina były wywierane naciski, które zagrażałyby jego życiu lub zdrowiu, tymczasem - jak zauważył - były wicepremier mówił we wtorek, że nie było takich nacisków.
Gowin potwierdził w środę, że takich nacisków nie było. "Były naciski, próby znalezienia haków, które dyskredytowałyby moją wiarygodność" - zaznaczył jednocześnie. Wskazywał, że jako minister sprawiedliwości, a później edukacji i nauki "nadzorował wydatkowanie przeszło 150 mld zł", a "w tej sytuacji nie trudno o prowokacje dotyczące wydatkowania". Podkreślił również, że może tylko z wdzięcznością myśleć o współpracownikach w kolejnych resortach, którzy - jak mówił - "bardzo dobrze prowadzili te wszystkie sprawy finansowe i żadnych uchybień w nich nie znaleziono".
Polityk pytany był też po raz kolejny przez Przemysława Czarnka, czy w tamtym czasie nie dostał propozycji otrzymania teki premiera. "Nie przypominam sobie, żeby tego typu propozycje padały w rozmowach w których uczestniczyłem". "Takich spotkań odbyło się mniej więcej 10" - dodał.
Odpowiadając na pytanie innego posła PiS Mariusza Krystiana poinformował, że w "sprawie zablokowania wyborów korespondencyjnych" spotkał się m.in. z przedstawicielami PO, w tym Borysem Budką - obecnie szefem MAP i Małgorzatą Kidawą-Błońską - obecnie marszałek Senatu (w 2020 r. kandydatką KO na prezydenta). Gowin przekazał, że spotkał się również z przedstawicielami PSL, na czele z liderem ludowców Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, z przedstawicielami Lewicy m.in. Krzysztofem Gawkowskim (obecnie wicepremier i szef resortu cyfryzacji) oraz przedstawicielami Konfederacji, na czele z ówczesnym przewodniczącym koła Konfederacji Jakubem Kuleszą. "Dwukrotnie spotkałem się z (ówczesnym) marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim, w jednym z tych spotkań brała udział wicemarszałek Senatu z Lewicy" - powiedział.
Gowin zeznał, że początkowo ówczesny premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia w jego rządzie Łukasz Szumowski byli krytyczni wobec przeprowadzenia wyborów w formie korespondencyjnej. "Po rozmowie z (prezesem PiS) Jarosławem Kaczyńskim, premier Morawiecki poinformował mnie, że - jak to się wyraził - +Jarosław nalega na przeprowadzenie tych wyborów+. Od tej pory Mateusz Morawiecki konsekwentnie działał na rzecz przeprowadzenia wyborów kopertowych" - wskazał Gowin. Dodał, że "minister Łukasz Szumowski przez parę tygodni wahał się, po paru tygodniach wydał opinie przyzwalające na wybory kopertowe".
Gowin wskazał, że przeprowadzenie tzw. wyborów kopertowych w maju 2020 roku - w jego ocenie - byłoby nielegalne. "Aby do nich doprowadzić w tak krótkim czasie konieczne było naruszenie całego szeregu ustaw" - ocenił.
Według Gowina prezes PiS Jarosław Kaczyński obawiał się, że przesunięcie wyborów z maja 2020 r. na późniejszy termin zmniejszy szanse wyborcze Andrzeja Dudy. Zdaniem Gowina, Kaczyński spodziewał się, że w sytuacji pandemii i kolejnych lockdownów, nastroje społeczne będą coraz gorsze i będą oznaczały odwrócenie poparcia wyborczego dla Andrzeja Dudy.
Pytany, czy na niego i posłów Porozumienia wywierano naciski, czy był szantażowany lub przekupywany, Gowin odparł, że osobiście nie czuł się szantażowany. Przyznał jednocześnie, że był informowany o działaniach zmierzających do skompromitowania go czy znalezienia na niego "haków", by zmienił swoje stanowisko ws. wyborów kopertowych.
Gowin podkreślał też, że jego celem było zapobieżenie wyborom kopertowym, a nie obalenie rządu. Zwrócił też uwagę, że w przypadku upadku ówczesnego rządu Zjednoczonej Prawicy musiałby powstać rząd "od Grzegorza Brauna po posłów partii Razem", a on sam "nigdy nie podpisałby się" pod takim pomysłem.
W uchwale powołującej komisję ds. wyborów kopertowych wskazano m.in. na konieczność zbadania procesów legislacyjnych podjętych przez rządzących w związku z tzw. wyborami kopertowymi, podejmowane i wydawane przez nich decyzje administracyjne, a także ustalenie, czy działania rządzących doprowadziły do "niekorzystnego rozporządzenia środkami publicznymi lub innymi, lub niekorzystnego gospodarowania mieniem Skarbu Państwa lub mieniem innych osób prawnych".
Kolejni świadkowie
Były poseł, były polityk Porozumienia Michał Wypij oraz były wiceszef MAP Artur Soboń zostaną przesłuchani 19 stycznia przez komisję śledczą ds. wyborów korespondencyjnych, a b. marszałek Sejmu Elżbiety Witek prawdopodobnie w lutym – poinformował szef komisji Dariusz Joński (KO).
W środę po południu zakończył się drugi dzień przesłuchania przez komisję b. wicepremiera Jarosława Gowina.
Joński poinformował, że prezydium komisji podjęło decyzję, że 19 stycznia, w przyszły piątek, od godziny 9 do 12 będzie przesłuchiwany Michał Wypij, a od godz. 13 Artur Soboń.
„Tego dnia przesłuchiwana miała być Elżbieta Witek, ale dostałem informację od wiceprzewodniczącego komisji Waldemara Budy, że nie może w tym terminie. Więc ten termin zostanie przełożony pewnie na kolejny już termin lutowy” – dodał Joński.
Poinformował też, że 23 stycznia, we wtorek od godz. 10 do 12.30, będzie przesłuchiwany Tomasz Szczegielniak, a od godz. 13.30 b. szef MAP Jacek Sasin.
Według Jońskiego, jeżeli członkowie komisji będę mieć nadal dużo pytań do Jarosława Gowina, to może on być przesłuchiwany kolejny dzień. W przyszłym tygodniu podejmie prezydium komisji podejmie decyzję dotyczącą tej kwestii. (PAP)
Autor: Olga Łozińska
oloz/ par/
Jak to było
10 maja 2020 r. Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej uchwale, że w wyborach prezydenta zarządzonych na 10 maja 2020 r. nie było możliwości głosowania na kandydatów. "W takim przypadku, jak stanowi Kodeks wyborczy, marszałek Sejmu ponownie zarządza wybory nie później niż w 14. dniu od dnia ogłoszenia uchwały Państwowej Komisji Wyborczej w Dzienniku Ustaw" - podała wówczas PKW w uchwale.
3 czerwca 2020 r. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosiła zarządzenie wyborów prezydenckich na niedzielę 28 czerwca. Wskazała wówczas, że ewentualna druga tura wyborów odbędzie się po dwóch tygodniach, 12 lipca 2020 roku.
Konstytucja RP mówi o tym, że wybory prezydenckie zarządza Marszałek Sejmu.
Zadaniem komisji śledczej do zbadania legalności, prawidłowości oraz celowości działań podjętych w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r. w formie głosowania korespondencyjnego - tzw. wyborów kopertowych - ma być przede wszystkim "zbadanie i ocena legalności, prawidłowości oraz celowości działań podjętych w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r. w formie głosowania korespondencyjnego przez organy administracji rządowej, w szczególności działań podjętych przez członków Rady Ministrów, w tym Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego oraz Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina, i podległych im funkcjonariuszy publicznych".
Autor: Olga Łozińska
oloz/ sdd/ kmz/

























































