Rząd Indii po cichu zezwolił na zacumowanie irańskiego okrętu, IRIS Lavan, w swoim południowo-zachodnim porcie Koczin, zanim amerykańska marynarka wojenna zatopiła inny irański okręt IRIS Dena u wybrzeży Sri Lanki, ujawniły w piątek władze Indii.


Prośbę o udzielenie schronienia swojemu okrętowi desantowemu Teheran przekazał władzom Indii już 28 lutego, czyli w dniu wybuchu działań wojennych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Uzasadniano ją wówczas awarią silnika, jak poinformowała w piątek indyjska agencja ANI. W niedzielę Delhi zgodziło się przyjąć irański okręt, który w środę wraz ze 183-osobową załogą wpłynął do jednej z największych baz indyjskiej marynarki wojennej w Koczin.
Gdy IRIS Lavan zawijał do bezpiecznego portu, u wybrzeży Sri Lanki amerykański okręt podwodny zaatakował inną irańską jednostkę, IRIS Dena. Trafiony torpedą okręt poszedł na dno wraz z 87 irańskimi marynarzami. Atak przeżyły 32 osoby, które uratowała straż przybrzeżna Sri Lanki.
W piątek wieczorem agencja Reutera poinformowała, że USA wezwały Kolombo, aby nie przekazywało ocalonych marynarzy do Iranu i aby "zminimalizowało irańskie próby wykorzystania zatrzymanych do propagandy”.
Indie, które w piątek wyjaśniały, że nie mogły udzielić pomocy zatopionemu okrętowi, ponieważ był on już poza wodami indyjskimi, na sam konflikt rozgrywający się na Bliskim Wschodzie reagują w sposób bardzo stonowany.
Pierwsza oficjalna reakcja na śmierć irańskiego ajatollaha Alego Chameneia nastąpiła w Indiach dopiero w czwartek, kiedy minister spraw zagranicznych Vikram Misri złożył podpis w księdze kondolencyjnej wystawionej w irańskiej ambasadzie w Delhi. Chociaż minister spraw zagranicznych S. Jaishankar rozmawiał ze swoim irańskim odpowiednikiem Abbasem Aragczim, premier Narendra Modi nie zadzwonił do władz w Teheranie. Rozmawiał natomiast ze swoimi odpowiednikami w kilku krajach Zatoki Perskiej i w wielu przypadkach – nie wymieniając Iranu z nazwy – potępił ataki na ich terytorium. (PAP)
tebe/wr/









































