Saga jednego z największych upadków w historii rynku kryptowalut dobiegła końca w nowojorskim sądzie. Twórca Terry Luny, której krach doprowadził inwestorów do strat rzędu 40 mld dolarów i przyniósł miliony Rafałowi Zaorskiemu, usłyszał znacznie dłuższy wyrok niż ten, o który prosiła obrona. Wydając go, sędzia nie przebierał w słowach, określając działania Koreańczyka jako "oszustwo o epickich rozmiarach".


W czwartek 11 grudnia sąd na Manhattanie wydał wyrok w sprawie, która od ponad trzech lat angażowała wymiary sprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej oraz miliony poszkodowanych inwestorów. 34-letni Do Kwon, ubrany w żółty strój więzienny, przeprosił swoje ofiary, ale wyrażenie skruchy nie uchroniło go przed surową karą. Sędzia Paul A. Engelmayer skazał go na 15 lat więzienia.
Prokuratura domagała się co najmniej 12 lat więzienia, wskazując, że upadek Terry Luny nie tylko przyniósł miliardowe straty, ale wywołał efekt domina, doprowadzając do kaskady bankructw w całej branży krypto. Obrona prosiła o maksymalnie 5 lat, argumentując to chęcią powrotu Kwona do Korei Południowej, gdzie również ciążą na nim również zarzuty.
"Moja przyszłość i owoce lat poświęceń zniknęły"
- To było oszustwo na epicką, pokoleniową skalę. W historii postępowań federalnych niewiele jest oszustw, które wyrządziłyby tyle szkód, co pańskie, panie Kwon - uzasadniał wydanie wyroku sędzia Engelmayer, cytowany przez agencję Reutera. Jak podkreślił sąd, Koreańczyk systematyczne wprowadzał w błąd inwestorów, którzy powierzyli mu oszczędności swojego życia.
Kwon zwrócił się do sądu i przeprosił swoje ofiary, w tym setki osób, które złożyły w sądzie listy opisujące szkody, których doznały przez upadek jego kryptowaluty. "Moje oszczędności, moja przyszłość i owoce lat poświęceń zniknęły. Z trudem nadążałem z płatnościami i obowiązkami, a wszystko, na co pracowałem, przepadło” - brzmiał jeden z listów cytowanych przez agencję Reutera.
Do Kwon stwierdził, że wszystkie przytoczone historie były wstrząsające i przypomniały mu o ogromnych stratach, do których doprowadził. "Chcę powiedzieć ofiarom, że jest mi przykro" - skomentował.
Mechanizm "epickiego" oszustwa
Do Kwon przyznał się do winy już w sierpniu 2025 roku. Kluczowym elementem oskarżenia był fakt, że twórca Terry oszukiwał inwestorów co do stabilności swojego flagowego projektu - algorytmicznego stablecoina TerraUSD, który miał trzymać sztywny parytet 1:1 z dolarem amerykańskim.
Jak wykazało śledztwo, gdy w maju 2021 roku (rok przed ostatecznym krachem) kurs TerraUSD zachwiał się po raz pierwszy, Do Kwon zapewniał, że to algorytm "Terra Protocol" automatycznie przywrócił równowagę. Było to kłamstwo. W rzeczywistości Kwon zaaranżował tajną interwencję firmy zajmującej się handlem wysokich częstotliwości, która skupiła miliony tokenów, by sztucznie podbić ich cenę.
Wcześniej, w ramach ugody z amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), Kwon i Terraform Labs zgodzili się zapłacić 4,55 miliarda dolarów kar i odszkodowań. Sam Kwon otrzymał również dożywotni zakaz dokonywania transakcji kryptowalutowych.
Tak wyglądał upadek kryptowlauty Terra Luna
W maju 2022 roku mechanizm, który miał zapewniać stabilność ekosystemu, okazał się jego grabarzem. TerraUSD (UST) był tzw. algorytmicznym stablecoinem. Nie był zatem zabezpieczony "żywą gotówką" czy obligacjami (jak konkurencyjne USDC czy USDT), lecz skomplikowanym mechanizmem powiązanym z drugą kryptowalutą - Luną. Kiedy inwestorzy zaczęli masowo wyprzedawać UST, algorytm zaczął dodrukowywać biliony tokenów Luny, co doprowadziło do hiperinflacji i spadku wartości obu aktywów do zera w ciągu zaledwie kilku dni.
Konsekwencje były globalne. W Korei Południowej media donosiły o fali samobójstw osób, które straciły dorobek życia. W Polsce głośno było o spekulacjach Rafała Zaorskiego, który na krótkiej sprzedaży Luny zarobił miliony i przeżywał szczyt popularności. Tysiące drobnych inwestorów, w wielu wypadkach niemal fanatycznie wierzących w projekt Do Kwona, straciło wszystko.
Krach Terry pociągnął za sobą również wielkie fundusze hedgingowe, takie jak Three Arrows Capital, oraz platformy pożyczkowe Celsius Network i Voyager Digital, będąc jednym z katalizatorów bessy na rynku kryptowalut.
Bałkański trop i polityczny skandal
Po upadku swojej kryptowaluty Do Kwon zniknął. W ślad za nim wydano czerwoną notę Interpolu, a poszkodowani inwestorzy z całego świata spekulowali, że ukrywa się w Dubaju, w Serbii lub na jachcie na wodach międzynarodowych. Znalazł się w marcu 2023 roku w czarnogórskiej Podgoricy, gdy próbował wsiąść na pokład samolotu lecącego go Dubaju, legitymując się fałszywym kostarykańskim paszportem.
Pobyt Kwona w Czarnogórze wywołał szereg pytań. Dziennikarze śledczy dotarli do dokumentów SEC, z których wynikało, że wczesnym inwestorem w Terraform Labs był obecny premier kraju, Milojko Spajić. Polityk zainwestował w projekt 75 tys. dolarów w 2018 roku. W szczytowym momencie hossy tokeny te były warte blisko 90 milionów dolarów. Spajić początkowo zaprzeczał powiązaniom finansowym z Kwonem, co po ujawnieniu dokumentów kładło się cieniem na jego wiarygodności. Finalnie nie spotkały go jednak dotąd żadne konsekwencje i rządzi nadal.
Co do Kwona Do-hyunga - bo tak brzmi pełne imię Koreańczyka, który stworzył jedną z największych kryptowalut a zarazem największych oszustw w historii tego rynku, jego prawne problemy nie kończą się na 15 latach więzienia w Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z ugodą zawartą z amerykańską prokuraturą, po odbyciu połowy wyroku w USA, może ubiegać się o transfer do Korei Południowej. Tam grozi mu nawet 40 lat więzienia.
Michał Misiura









































