REKLAMA
TYLKO U NAS

Dow Jones: nieudany atak na 20.000 punktów

Krzysztof Kolany2016-12-20 22:29główny analityk Bankier.pl
publikacja
2016-12-20 22:29

We wtorek giełdowe byki usiłowały zrobić to, co nie udało się dzień wcześniej: zdobyć poziom 20.000 punktów na średniej przemysłowej Dow Jonesa (DJIA). I prawie to się udało. Ale „prawie” robi jednak znaczącą różnicę.

Dow Jones: nieudany atak na 20.000 punktów
Dow Jones: nieudany atak na 20.000 punktów
fot. REUTERS / / FORUM

Obserwując media finansowe można odnieść wrażenie, że liczba 20.000 stała się obsesją inwestorów, maklerów i analityków. I chyba każdy z nich chciałby wreszcie zobaczyć okrągłe 20.000 punktów na liczniku Dow Jonesa. I to najlepiej jeszcze przed Bożym Narodzeniem.

Właściwie to trudno ekscytacji Amerykanów się dziwić. Dwójka i cztery zera na najstarszym giełdowym indeksie świata przez całe dekady jawiła się jako totalna abstrakcja. Coś w stylu korowego jednorożca, przy którym wszystkie „czarne łabędzie” wyglądają prostacko pospolicie.

Dziś sny o tym pięciocyfrowym zwierzęciu były bardzo bliskie materializacji. W pierwszych minutach handlu ceny akcji ruszyły ostro w górę i po pół godzinie handlu DJIA dotarł na wysokość 19.987,63  punktów. To oczywiście historyczny rekord i tak dalej, ale to wciąż niedobór tylko (i aż) 13 pkt. Na zamknięciu sesji do 20.000 pkt. zabrakło nieco ponad 25 pkt.

Znaleźliśmy się w sytuacji, gdy wszystkie preteksty przestały być nie istotne. Od wyborów prezydenckich w USA kapitał szerokim strumieniem przepływa z rynku długu na rynek akcji. Przez nieco ponad miesiąc DJIA urósł o 9%, a S&P500 o 6%. Oficjalnie z powodu nadziei związanych z prezydentem Donaldem Trumpem, który obiecał niższe podatki, deregulację i mniej biurokracji.

Nagle zapomniano o zapowiedziach deportacji milionów nielegalnych emigrantów (czyli taniej siły roboczej) i wojny celnej z Chinami. Nikt też nie przejmuje się, że amerykańskie akcje są już ekstremalnie drogie. Nawet ulubiony wskaźnik inwestorów z Wall Street – relacja indeksu S&P500 do przypadających nań oczekiwanych zysków spółek za następne cztery kwartały – przekracza 17 i jest wyższa niż w szczycie hossy w 2007 roku.

Mało kto pamięta też, że wyczekiwanie na okrągłe poziomy Dow Jonesa bywa zdradliwe. Ostatnia taka psychologiczna bariera – 10.000 punktów – pękła w marcu 1999 roku. Było to na kilka miesięcy przed końcem bańki internetowej. Ceny akcji rosły wtedy do końca roku, aby później spadać przez prawie trzy lata. W przypadku DJIA łącznie o 39%.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~marek
pamietam jak zaczołem się interesowac Dow Jonsem to pękało 10000 to było wtedy abstrakcja a dziś to szok...co będzie dalej? jedziemy na haju i jak długo?....
~Michał_
Tylko w tamtych czasach nie było banksterki której jak potrzeba kasy to dostanie każda ilości aby rynki finansowe rosły lub nie spadały
~preikestoolen17
wymacają to bankstery, wystarczy ruszyć goldmansucksem który "przypadkiem" ma największy udział w tym indeksie. ale tuż powyżej 20.000 czają się gilotyny i zjazd będzie pionowy. taka jest cena fałszywej sławy.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki