Kolor czerwony, którym w krajach Dalekiego Wchodu oznacza się wzrosty, wyraźnie powrócił na chińskie giełdy. Nad rynkiem wciąż wisi miecz Damoklesa w postaci regulacji dotyczących zakazu sprzedaży akcji przez największych udziałowców, a z gospodarki napływają sygnały spowolnienia.
W trakcie środowej sesji główne indeksy na parkietach Państwa Środka po raz pierwszy w tym roku jak jeden mąż się zaczerwieniły notując zauważalne wzrosty. To nie błąd – za sprawą kulturalnych skojarzeń (czerwień symbolizuje życie, szczęście i powodzenie) kolorem czerwonym oznacza się w Chinach giełdowe wzrosty, zielonym zaś spadki. Podobna tradycja obowiązuje w Korei Południowej, Japonii czy na Tajwanie.
W centrum uwagi ponownie znalazł się dziś indeks CSI 300 grupujący czołowe spółki z parkietów w Shenzen i Szanghaju. Zgodnie z nowymi regulacjami od jego poziomu zależy, czy włączone zostaną sesyjne „bezpieczniki” w postaci zawieszenia handlu na 15 minut (przy zmianie o 5% w górę lub w dół) lub zawieszenia handlu do końca dnia (przy zmianie o 7%). Do sytuacji takiej doszło w poniedziałek, pierwszy dzień obowiązywania regulacji, co doprowadziło do fali spadków na giełdach na całym świecie, w tym także w Polsce.
Dziś, w przeciwieństwie do poniedziałkowych i wtorkowych notowań, ani przez moment widmo zawieszenia handlu nie zajrzało w oczy chińskim inwestorom. CSI 300 zaczął sesję od niewielkich wzrostów, tuż przed standardową przerwą w notowaniach na moment osunął się pod kresę, a po wznowieniu handlu wyraźnie odbił kończąc dzień wzrostem o 1,75%.
W przeciwieństwie do wczorajszego mieszanego obrazu, dziś wszystkie główne indeksy zakończyły dzień na plusie. Shanghai Composite zyskał 2,25%, Shenzen 2,61%, zaś ChiNext, uznawany za chiński odpowiednik indeksu Nasdaq, urósł o 2,14%. Dla kontrastu, spadki obserwowaliśmy dziś w Hongkongu (-0,92%), Japonii (-0,99%) oraz Korei Południowej (-0,26%). Wpływ na nastroje inwestorów w regionie mogły z pewnością mieć doniesienia o próbie jądrowej przeprowadzonej przez Koreę Północną.
Miecz Damoklesa wciąż wisi
Rozwój wydarzeń na chińskim rynku akcji wydaje się zależeć od kształtu regulacji dotyczących zakazu sprzedaży akcji przez największych udziałowców. 8 stycznia, a więc już w najbliższy piątek, wygasają regulacje przyjęte w lipcu ubiegłego roku. Kształt nowych, zapowiedzianych wczoraj przez Chińską Komisję Regulacyjną ds. Akcji (CSRC) wciąż pozostaje nieznany.
W dłuższej perspektywie chińskiej giełdzie ciąży oczywiście także hamująca gospodarka. Poniedziałkowe wielkie spadki zbiegły się z publikacją indeksu PMI dla sektora wytwórczego, który pokazał, że grudzień był dziesiątym z rzędu miesiącem spowolnienia w tym sektorze.
Dziś Markit Economics i Caixin opublikowały analogiczny indeks, tyle że dotyczący sektora usług. Wyłaniający się z tej publikacji obraz również daleki jest od hurraoptymizmu. Usługowy PMI dla Chin spadł w grudniu do 50,2 pkt. wobec 51,2 pkt. w listopadzie i oczekiwaniach na poziomie 52,3 pkt. Jest to najgorszy odczyt od 17 miesięcy oraz drugi najgorszy w ponad 10-letniej historii badania.































































