Złote pandy, obligacje panda, "Kung Fu Panda", zabawne nagrania w internecie i zwierzęta na żywo - panda jest narodowym symbolem Chin i najlepszym ambasadorem kraju wszędzie, gdzie docierają obrazki sympatycznych misiów. Państwo Środka jest monopolistą na rynku "produkcji" pand, z czego skwapliwie korzysta przy uwodzeniu zagranicznych partnerów.
W zeszłym tygodniu prezydent Chin Xi Jinping odwiedził Finlandię i przywiózł ze sobą rzadki prezent - zgodę na wypożyczenie Finom dwóch pand wielkich. Zwierzęta zamieszkają w zoo w Ähtäri. Po 15 latach wrócą do Państwa Środka.
Pandy są ambasadorami Chin i chińskiej kultury na świecie oraz narzędziami "miękkiej siły" Pekinu. Amerykański politolog Joseph Nye definiuje "miękką siłę", dla odróżnienia od "twardej siły" skupiającej się na czynnikach militarnych i ekonomicznych, jako "zdolność państwa do pozyskiwania sojuszników i zdobywania wpływów dzięki atrakcyjności własnej kultury, polityki i ideologii". Pandy jako symbol Chin wzbudzają sympatię do Państwa Środka za granicą i zachęcają do zapoznania się z chińską kulturą.
Narodziny dyplomacji panda
Tradycja przekazywania pand jako prezentów dla innych krajów sięga VII wieku naszej ery. Szczególnie popularna była tysiąc lat później, gdy zwierzęta były wysłane na dwór japoński. Potem zwyczaj zamarł, by odrodzić się już pod rządami komunistów w latach 50. ubiegłego wieku. W tej oraz kolejnej dekadzie przekazywano je bratnim krajom komunistycznym - Związkowi Radzieckiemu czy Korei Północnej. Najbardziej znaczącym przykładem dyplomacji panda był dar Mao Zedonga dla Richarda Nixona po wizycie prezydenta USA w Pekinie w 1972 roku. Co ciekawe, Amerykanin w zamian podarował chińskiemu przywódcy parę piżmowołów arktycznych.
Po 1984 roku praktyka przekazywania pand na własność została zastąpiona przez wypożyczanie zwierząt na 10-20 lat i wiązała się z koniecznością uiszczenia opłaty oraz zapewnieniem, że młode urodzone "na emigracji" będą własnością Chin. Jednak pandy wciąż trafiają tylko do wybranych krajów.
Jak to robią Chińczycy
W 2013 roku naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego opublikowali wyniki badań, które obrazują, jak działa chińska praktyka. Pandy trafiają do "narodów dostarczających Chinom cennych zasobów i technologii oraz symbolizują chęć Chin do budowy guanxi - głębokich relacji handlowych charakteryzujących się zaufaniem, wzajemnością, lojalnością i długowiecznością" - tłumaczą naukowcy.
Pekin traktuje pandy jako nagrody dla krajów, które zdecydowały się na zawarcie ważnej umowy z Chińczykami, lub "łapówki" wręczane w celu zmiękczenia opozycji wobec chińskich planów. Zwierzęta zostały podarowane m.in. Kanadzie, Francji czy Australii po podpisaniu wielomiliardowych umów na eksport uranu do Państwa Środka. Pandy poleciały także do Brukseli, gdzie prezydent Xi zabiegał o podpisanie umowy o wolny handlu z Unią Europejską.
Gdzie, poza internetem, szukać pand?
Zwierzęta można oglądać w 19 ogrodach zoologicznych w 14 krajach świata, m.in. USA, Australii, Kanadzie i Japonii, a w Europie - w Berlinie, Wiedniu, Madrycie, Edynburgu, Rhenen w Holandii, nieopodal Brukseli i w pobliżu Tours we Francji.
Sympatyczne niedźwiedzie przyciągają turystów. Po przybyciu pand przychody zoo w Edynburgu wzrosły z 5 do 15 mln funtów rocznie, a liczba odwiedzających zwiększyła się o 51%. Podobnie było w przypadku zoo Beauval we Francji, gdzie przybyło 60% turystów, a ich liczba przekroczyła milion osób rocznie.
Chińczycy podkreślają, że wysyłają pandy w świat także po to, by we współpracy z zagranicznymi ośrodkami prowadzić badania, dzięki którym uda się lepiej chronić zagrożone wyginięciem zwierzęta.
Szacuje się, że obecnie żyje niewiele ponad 2000 tych zwierząt, głównie w górach prowincji Syczuan, Gansu i Shaanxi w Państwie Środka. Poza granicami Chin żyje zaledwie 55 pand.
W zeszłym roku prezydent Xi był z wizytą w Polsce, ale pand nie przywiózł.
























































