REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

AFERA Z GRANATNIKIEMByły naczelnik z CBŚP: Kierownictwo policji robiło wszystko, aby sprawa granatnika nie ujrzała światła dziennego

2025-10-28 09:00
publikacja
2025-10-28 09:00

Zniszczono mnie, bo nie chciałem zatuszować sprawy wybuchu granatnika w Komendzie Głównej — mówi w opublikowanej we wtorek w Onecie rozmowie Mariusz Pośnik ps. Dragon, były naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej i Aktów Terroru CBŚP.

Były naczelnik z CBŚP: Kierownictwo policji robiło wszystko, aby sprawa granatnika nie ujrzała światła dziennego
Były naczelnik z CBŚP: Kierownictwo policji robiło wszystko, aby sprawa granatnika nie ujrzała światła dziennego
fot. Jacek Szydlowski / / FORUM

Jak pisze portal, „chaos informacyjny oraz brak oficjalnych komunikatów na ten temat przez ponad 30 godzin od wybuchu granatnika tylko potwierdza tezę, że ówczesne kierownictwo policji robiło wszystko, aby ta sprawa nie ujrzała światła dziennego”.

W rozmowie z Onetem były naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej i Aktów Terroru CBŚP wraca do swojego przyjazdu do siedziby Komendy Głównej Policji, gdzie 14 grudnia 2022 r. doszło do wybuchu granatnika. „Jak wszedłem do gabinetu gen. (Jarosława) Szymczyka to zastałem jeden wielki bałagan spowodowany eksplozją i charakterystyczny zapach materiału wybuchowego. Pomieszczenia pootwierane, dziura w suficie, dziura w podłodze, pełno wielogwiazdkowych mundurowych, którzy się tam kręcą i szef pirotechników ogarniający ten chaos” – relacjonuje portalowi Pośnik.

Jak dodaje, w pewnym momencie w gabinecie komendanta głównego pojawiła się dwójka „wysokich stopniem funkcjonariuszy”. Według niego jeden z nich miał go zapytać „czy nie dałoby rady poprowadzić tego w takim kierunku, że u Szymczyka wybuchła petarda”. W odpowiedzi Pośnik miał podkreślić, iż „nie ma technicznej możliwości, żeby zrobić coś takiego”. Na to - wedle relacji b. naczelnika - miał usłyszeć, że „Szymczyk nie będzie zadowolony” - oraz że przez takie sytuacje „kariery idą do przodu albo się łamią”.

„Nie myślałem wtedy, że realnie cokolwiek złego może się wydarzyć, bo niczego nie miałem na sumieniu” – mówi w rozmowie z portalem. „Trzy miesiące później zapukali do mojego mieszkania panowie z Biura Spraw Wewnętrznych. Jeszcze tego samego dnia usłyszałem zarzuty i zostałem zawieszony. Całe życie wywróciło mi się do góry nogami” – dodaje.

„Tuż po usłyszeniu zarzutów, w wieku 45 lat, »Dragon« przeszedł na emeryturę. Wiedział, że sprawa szybko się nie skończy, a on nie wyobrażał sobie funkcjonowania z łatką przestępcy” – pisze Onet. I przypomina, że sprawa jest w sądzie, ale wciąż nie odbyła się pierwsza rozprawa. (PAP)

nl/ jpn/

Źródło:PAP
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (1)

dodaj komentarz
polityka_to_nie_ekonomia
No i w zasadzie się udało. Komendant na emeryturze, zarzuty jeśli jakieś były to wycofano, coś tam ludzie pogadali, ale koniec końców gabinet wysadzony w powietrze i nikt do dziś nie poniósł za to konsekwencji. O tym, że autor tego "wypadku" zarządzał krajową Policją przez nie chce mi się szukać ile lat nie wspominam, bo No i w zasadzie się udało. Komendant na emeryturze, zarzuty jeśli jakieś były to wycofano, coś tam ludzie pogadali, ale koniec końców gabinet wysadzony w powietrze i nikt do dziś nie poniósł za to konsekwencji. O tym, że autor tego "wypadku" zarządzał krajową Policją przez nie chce mi się szukać ile lat nie wspominam, bo widać większości ludzi to nie przeszkadzało

Powiązane: Wybuch granatnika w Komendzie Głównej Policji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki