Europa za późno zorientowała się, że musi sobie poradzić bez USA w obszarze bezpieczeństwa; nie wykorzystała "momentu przebudzenia" w 2014 roku i teraz nie jest gotowa na powrót Donalda Trumpa do Białego Domu - pisze w piątek “New York Times”.


“W czasie swojej pierwszej kadencji prezydent Trump od czasu do czasu groził wycofaniem USA z NATO, co sprawiło, że Stany Zjednoczone przestały być głównym filarem najskuteczniejszego sojuszu wojskowego naszych czasów. W drugiej kadencji próbuje innego podejścia: wyniszczenia Sojuszu od środka” - ocenia amerykański dziennik.
Jednak do niedawna mało kto w Europie spodziewał się, że Trump nie tylko podważy wsparcie USA dla Ukrainy, ale też zacznie szerzyć opowieść, że to Ukraina, a nie Rosja, doprowadziła do wojny - podkreśla "NYT".
Jak zaznacza dziennik, decyzja Trumpa o zniweczeniu trzech lat jedności we wsparciu Ukrainy w walce z rosyjskim agresorem i o otwarciu negocjacji z przywódcą Rosji Władimirem Putinem zmusiła liderów krajów NATO do skonfrontowania się z pytaniem: czy w przypadku ataku Putina na jeden z krajów Sojuszu, Trump stanąłby w jego obronie?
“Musimy zakładać, że nie” - powiedział dziennikowi wysoko postawiony członek niemieckiego rządu, wskazując na zachwianie zaufania, które spajało Sojusz od jego powstania 75 lat temu.
Strach ten nabrał na intensywności w ostatnich dniach, kiedy Trump zaczął papugować retorykę Putina, fałszywie oskarżać Ukrainę o sprowokowanie rosyjskiej inwazji i przedstawiać Rosję jako stronę pokrzywdzoną - zauważa “NYT”. Trump “na nowo pisze współczesną historię, co wzburzyło kraje NATO i postawiło pod znakiem zapytania wiarygodność sojuszu z Waszyngtonem”, a jego podejście zaczęło budzić w Europie obawy, że USA wycofają swoje wojska ze Starego Kontynentu.
“NYT” przypomina, że byłoby to realizacją wieloletniego postulatu Kremla. Jednak - jak zauważa - w bardziej optymistycznej interpretacji, Trump chce po prostu zmusić europejskie kraje do wzięcia większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo. W przeciwnym razie - jak przestrzega wielu analityków - kraje UE mogą stać się kolejną ofiarą Rosji.
“Zdaniem amerykańskich wojskowych, Europa w ogóle nie jest gotowa (na konflikt - PAP)” - pisze dziennik. “Po zimnej wojnie, większość Europy pozbyła się czołgów i zamknęła fabryki produkujące amunicję, myśląc, że wojna w Europie na pewno się nie wydarzy” - dodaje.
W 2014 r. po aneksji Krymu przez Rosję administracja Baracka Obamy spodziewała się, “przebudzenia” sojuszników NATO. “Jednak to się nie stało” - pisze “NYT”. UE i USA udało się uzgodnić sankcje dopiero po roku, a zaledwie kilka miesięcy później ówczesna kanclerka Niemiec Angela Merkel porozumiała się z Moskwą co do budowy gazociągu Nord Stream 2, zwiększając uzależnienie Europy od Rosji.
“Dopiero inwazja Rosji na resztę Ukrainy wreszcie skłoniła Europę do ponownej refleksji” - pisze “NYT”. Niemcy zwiększyły produkcję artylerii, Finlandia i Szwecja przystąpiły do NATO, a ponad 20 członków Sojuszu spełniło wymóg przeznaczania przynajmniej 2 proc. PKB na obronność.
“Jednak teraz konfrontują się z nową rzeczywistością: nawet podwojenie wydatków prawdopodobnie nie będzie wystarczające, jeżeli Europa musi zastąpić Amerykanów” - przypuszcza “NYT”.
"Foreign Policy": Stany Zjednoczone stały się wrogiem Europy
USA stały się wrogiem Europy - ocenił amerykański magazyn "Foreign Policy", komentując niedawne wypowiedzi Donalda Trumpa i jego wiceprezydenta J.D Vance'a. Podkreślił, że większość europejskich liderów po raz pierwszy od utworzenia NATO odczuwa, że prezydent USA jest do nich wrogo nastawiony.
W podsumowaniu pierwszego miesiąca drugiej kadencji Trumpa "FP" zwrócił uwagę na "konfrontacyjne przemówienie" wiceprezydenta USA Vance'a w Monachium, obwinienie Ukrainy o rozpoczęcie wojny z Rosją, oferowanie Moskwie "niemal wszystkiego, czego w sprawie Ukrainy chce" oraz groźby nałożenia na sojuszników ceł.
"Trump, Vance i sekretarz obrony USA Pete Hegseth wyszli daleko poza spory dotyczące podziału zobowiązań w NATO. Ich celem jest fundamentalna zmiana stosunków z wieloletnimi sojusznikami USA, napisanie na nowo globalnego zbioru zasad i, jeśli to możliwe, przebudowa Europy zgodnie z wytycznymi podejścia +Make America Great Again+" - zauważył magazyn.
"FP" dodało, że "po raz pierwszy od 1949 r. Europejczycy mają uzasadnione powody, by wierzyć, że prezydent USA jest nie tylko obojętny na NATO, ale także aktywnie wrogi wobec większości krajów europejskich".
Komentując "bliskość Trumpa i Putina", magazyn stwierdził, że "zgoda na zatrzymanie przez Rosję 20 proc. terytorium Ukrainy nie powinna dziwić, gdy prezydent USA otwarcie zabiega o włączenie do swojego kraju Grenlandii, sugeruje zajęcie Kanału Panamskiego i wzywa Kanadę do zrzeknięcia się niezależności i dołączenia do Stanów Zjednoczonych".
"Równie ważne jest otwarte wspieranie przez administrację Trumpa nieliberalnych sił w Europie. Usiłują doprowadzić do daleko idących zmian w rządach Europy bez użycia siły" - ostrzegł "FP".
"Nowa administracja USA i większość skrajnie prawicowych partii w Europie sprzeciwiają się prawie wszystkim formom imigracji, postrzegają elity, media i szkolnictwo wyższe jako wroga, chcą narzucić tradycyjne wartości religijne i normy dotyczące płci oraz uważają, że obywatelstwo powinno być definiowane na podstawie pochodzenia etnicznego, a nie wspólnych wartości obywatelskich lub miejsca urodzenia" - wymienił magazyn.
Autor tekstu ocenił, że Trump i jego współpracownicy pozwalają sobie na traktowanie Europy i jej liderów jak wroga, bo - w ich kalkulacji - Stary Kontynent jest regionem podupadającym i niezdolnym do zjednoczenia się. "Otwarte zastraszanie innych krajów może jednak doprowadzić do ich wspólnej próby stawienia oporu i ściślejszej integracji" - dodano.
"Europejscy przywódcy powinni przestać zastanawiać się, co zrobić, by uszczęśliwić Wujka Sama i zadać sobie pytanie, jak działać samodzielnie" - podsumował "FP".
Media: Europa jest bezbronna przed burzą i może o to winić tylko siebie
Europa jest bezbronna przed burzą i może o to winić tylko siebie - pisze w sobotę brytyjski dziennik "Daily Telegraph". Zaznacza, że nikt nie może powiedzieć, że nie byliśmy ostrzegani, a sam prezydent USA Donald Trump nie robił sekretu ze swoich sympatii względem Władimira Putina.
"Mimo ostrzeżeń i sygnałów samego Trumpa, jego działania zaskoczyły europejskich przywódców. Obudzili się +z ręką w nocniku+ i są kompletnie nieprzygotowani na wyzwania, które stwarzają niedawne działania Trumpa" - zaznaczył dziennik.
"Daily Telegraph" stwierdził, że Trump "zmienił stronę, porzucając tradycyjne więzi zachodniego sojuszu i sprzedając Ukrainę".
"Zagrożenia dla Europy są oczywiste: zachęcony grabieżą terytorialną na Ukrainie Putin zagraża rozwijaniem swoich ambicji na kraje bałtyckie i wschodnią Europę. Nie jest jasne, czy Trump byłby zainteresowany obroną Litwy, Łotwy i Estonii" - ostrzegł dziennik.
Gazeta sceptycznie oceniła też planowane spotkanie premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera z Trumpem. Jej zdaniem "brytyjski premier jest kolejnym niespecjalnie istotnym graczem, którego obietnica zwiększenia wydatków na obronność do 2,5 proc. tak dalece odbiega od żądań Trumpa, że jest wręcz obraźliwa".
"Podobnie jak większość Europy, Starmer jeszcze się nie obudził. Zagrożenie ze strony Putina wymaga nie tylko znacznie większych pieniędzy, ale także ponownego przemyślenia sposobu wydawania budżetu obronnego i przeniesienia akcentu z morza na ląd" - podkreślił "Daily Telegraph".
Dziennik, przywołując metaforę opisującą stosunek wydatków na obronność i świadczenia społeczne, ostrzegł, że "nie można mieć jednocześnie pistoletu i masła". "Europa, stając przed takim wyborem, zawsze wybiera dobrobyt. Tego świata już jednak nie ma, ale politycy nie mają odwagi, by to przyznać" - stwierdzono.
Media: Na tle obaw o zaangażowanie USA w obronę Europy oczy kontynentu kierują się na Turcję
Turcja, która ma drugą co do wielkości armię w NATO, jest postrzegana jako kraj, który może odegrać kluczową rolę w europejskiej architekturze bezpieczeństwa na tle rosnących obaw o zaangażowanie USA w obronę Starego Kontynentu - podkreślił w sobotę serwis Radio France Internationale.
Europejscy liderzy zaczęli łagodzić swoją pozycję w sprawie sprzedaży kluczowego uzbrojenia Turcji, wzbudzając tym samym zaniepokojenie w Grecji - zaznaczono. Ateny reagują złością na możliwą zgodę Paryża na sprzedaż Turcji pocisków Meteor. Jeśli Ankara kupi te rakiety i samoloty Eurofighter, Grecja może stracić przewagę powietrzną nad Turcją.
Turcja posiada drugą co do wielkości armię w NATO, która liczy ponad 800 tys. żołnierzy, w tym rezerwistów. Znaczenie tureckich sił dla europejskiego bezpieczeństwa może rosnąć na tle pojawiającego się zagrożenia ze strony Rosji i USA, które chce, by Europa wzięła na siebie więcej odpowiedzialności za swoją obronność.
"Niezadowalająca sytuacja w zakresie obrony praw człowieka w Turcji i autorytarna reputacja tureckiego lidera Recepa Tayyipa Erdogana sprawiają, że relacje z UE są napięte. Ale sprawy te są przyćmiewane przez obawy dotyczące bezpieczeństwa" - podkreślił serwis.
"Europejscy sojusznicy zdali sobie sprawę, że bez Turcji nie możemy kontynuować obrony europejskiego kontynentu i euroatlantyckiego bezpieczeństwa" - uważa doradca prezydenta Turcji Mesut Casin. "Czy Turcja jest gotowa, by wesprzeć europejskie bezpieczeństwo i zdolności obronne? Odpowiedź brzmi: tak" - zapewnił.
Dodał, że jeśli "wszyscy się na to zgodzą", Ankara może pomóc też w sprawie misji wojskowej na Ukrainie.
Natalia Dziurdzińska
mws/ mal/ jbw/ zm/
























































