2002: Rok stagnacji gospodarczej

Miniony rok nie okazał się tak dobry dla naszej gospodarki jak się pierwotnie spodziewano. Stało się wręcz odwrotnie. Stagnacja gospodarcza pogłębiła się, a szybkie nadejście trwałego ożywienia stoi nadal pod znakiem zapytania.. Nie doszło niestety do restrukturyzacji finansów państwa, a nowy rząd poszedł w kierunku zwiększenia fiskalizmu. Przykładem tego mogą być pomysły na wprowadzenie dodatkowych podatków (m.in. podatek od zysków kapitałowych, zwiększenie składki zdrowotnej oraz próba wprowadzenia nowego podatku drogowego w formie winiet). Nowy minister finansów Grzegorz Kołodko, który w połowie zeszłego roku zastąpił na tym stanowisku Marka Belkę, okazał się bardziej zdecydowany na utrzymywanie status quo, polegającego na dużych wydatkach socjalnych (podwyższył emerytury i renty, a na marzec 2003 zapowiedział kolejne podwyżki). Podjął także próbę „wyczyszczenia” za pomocą niekonwencjonalnych metod podatków osobistych oraz oddłużenia przedsiębiorstw. Oba pomysły nie powiodły się. Za to przygotował budżet, który jest w miarę zrównoważony, jednak miejscami zbyt optymistyczny (np. zakładany deficyt budżetowy). Nadal duży udział w budżecie stanowią wydatki związane z opieką społeczną, co jest normalne dla rządu lewicowego.

Inflacja i ceny przemysłowe

W roku 2002 zanotowaliśmy radykalny spadek inflacji – wyrażanej wskaźnikiem CPI, liczonej rok do roku – z poziomu 3,4 proc. w styczniu do 1,1 proc. w październiku. Niektórzy analitycy prognozują, że inflacja na koniec roku spadnie nawet poniżej 1 proc. Ten trzykrotny spadek inflacji jest wynikiem dwóch bardzo ważnych czynników: polityki monetarnej NBP oraz spadku cen żywności.

Polityka monetarna prowadzona przez RPP miała na celu przede wszystkim nie dopuścić do wzrostu inflacji. Nastawienie członków RPP było powszechnie krytykowane publiczne. RPP niechętnie obniżała stopy procentowe, a kiedy decydowała się na obniżki – to były one bardzo ostrożne i niewielkie.



Ceny żywności radykalnie spadły ze względu na dobre żniwa oraz zwiększoną podaż żywności zarówno krajowej, jak i zagranicznej. Przez cały rok notowaliśmy powolny, ale systematyczny wzrost cen przemysłowych wyrażonych wskaźnikiem PPI. Obecne PPI „przebił” wskaźnik CPI, co może oznaczać możliwy wzrost inflacji w pierwszym kwartale 2003 r. Te i inne zagrożenia np. niepewność co do dalszego rozwoju konfliktu USA – Irak spowodują, że RPP będzie ostrożnie podejmować decyzje o dalszych obniżkach stóp procentowych.

Produkcja przemysłowa

Polska gospodarka weszła w 2002 r. będąc w stagnacji, z czym wielu analityków nie chciało się zgodzić. W trakcie roku sytuacja zaczęła nieznacznie poprawiać się nie tylko dlatego, że poprawił się popyt globalny, lecz również dlatego, że plany operacyjne przedsiębiorstw mające na celu przystosowanie ich do warunków recesyjnych zaczęły skutkować.



W styczniu produkcja przemysłowa wynosiła minus 1,4 proc. (liczona rok do roku) i wzrosła do 3,2 proc. w październiku. Po drodze osiągnięte zostały lokalne maksima takie jak 6 proc. w lipcu, czy 6,7 proc. we wrześniu. Przyczyną niskiej produkcji był bardzo niski poziom popytu krajowego na towary konsumpcyjne i przemysłowe. Przy tym bezrobocie wzrosło. Konsumenci nie są więc pozytywne nastawieni co do przyszłości i wydają coraz mniej pieniędzy. Przyczynia się to do spadku produkcji, gdyż firmy muszą przystosować się do popytu. Zmniejszają wówczas koszty, co ma wpłynąć na poprawę ich wyników. Jednak lokalne minima jakie zanotowano w maju i sierpniu pokazują, że polska gospodarka nie wyszła jeszcze z recesji. Pocieszające jest to, że napędza to wzrost produkcji przemysłowej i zwiększa eksport, który w październiku wzrósł nawet o 24 proc.

Bezrobocie

Bezrobocie jest największym problemem i wyzwaniem dla polskiej gospodarki – pozostaje nadal na tak samo wysokim poziomie jak na początku roku, kiedy to wynosiło 18 proc. W październiku stopa bezrobocia wynosiła 17,5 proc. według informacji podawanych przez Główny Urząd Statystyczny. Niepokojącym faktem jest to, że wskaźnik bezrobocia podawany przez GUS utrzymuje się na poziomie niższym, niż jest w rzeczywistości (plany restrukturyzacji przedsiębiorstw, które zwiększają bezrobocie oraz pojawienie się ponad 500 000 absolwentów we wrześniu). To oznaczałoby, że gospodarka nasza ożywiła się tak w czasie wakacji, że wykreowane zostało tyle miejsc pracy, które pochłonęły 500 000 absolwentów i pewną część bezrobotnych doprowadzając do spadku bezrobocia o 0,1 proc. We wrześniu wynosiło ono 17,6 proc. Wskaźnik bezrobocia obliczany systemem BAEL (stosowanym w krajach Unii) jest bardziej zbliżony do rzeczywistości i wynosi 19,5 proc. – 20 proc.



Wzrost gospodarczy

W 2002 r. kolejny rok z rzędu odnotowano niski poziom wzrostu gospodarczego. Według naszych szacunków, wzrost PKB w tym roku wyniesie około 1,5 proc. Tak niski wzrost jest wynikiem kilku czynników. Po pierwsze radykalnie spadła konsumpcja krajowa, głównie z powodu obaw obywateli o przyszłość. Najczęściej obawy dotyczą wzrostu bezrobocia.

Po drugie, pomimo wielokrotnych obniżek stóp procentowych przez RPP, banki komercyjne nie obniżyły oprocentowania w takim samym stopniu i kredyty nadal są nie osiągalne dla wielu podmiotów. Poza tym, ze względu na złą strukturę portfela kredytowego, wiele banków zwiększyło swoje wymagania przy udzielaniu kredytów. Z kolei nie można w tej chwili uruchomić mechanizmów fiskalnych, które mogłyby wywołać ożywienie, ponieważ sytuacja budżetowa nie jest najlepsza. W związku z tym nie ma raczej szans na to, że możemy w Polsce liczyć na bardzo pożądany wzrost gospodarczy rzędu 5 proc w skali roku. Pewne nadzieje w tym względzie można pokładać w przyszłym członkostwie w Unii Europejskiej.

Optymizmu nie brakuje Ministerstwu Finansów. Choć w budżecie zakładany wzrost PKB na rok 2003 wynosi 3,5 proc., to wielu analityków prognozuje, że nie przekroczy on raczej 2,5 proc., a taki poziom wzrostu PKB nie wykreuje nowych miejsc pracy. Aby tak się stało wzrost PKB musiałby wynieść 5 proc. rocznie.

Handel zagraniczny

Sytuacja w handlu zagranicznym była w 2002 r. raczej stabilna. Odnotowano wzmożoną dynamikę eksportu. Ze wzrostem eksportu wzrastał też import, jednak nic nadzwyczajnego nie wydarzyło się w polskiej gospodarce, co można by uznać za czynnik napędzający eksport. Eksport wzrastał ponieważ sprzedawano towary wytwarzane z importowanych surowców. W ten sposób wzrostowi eksportu towarzyszył analogiczny wzrost dynamiki importu.



Problemami polskiego eksportu nadal pozostają brak finansowania oraz innych działań wspierających eksport, np. produkcji mało przetworzonych produktów. Brakuje także przejrzystego programu promocji polskich towarów na rynkach zagranicznych. Inną słabością polskiej gospodarki jest jej silne uzależnienie od jednego rynku zbytu jakim jest Unia Europejska.

Rachunek obrotów bieżących

Rachunek obrotów bieżących obrazuje rzeczywisty poziom wymiany handlowej z zagranicą. Pokazuje jakie towary i usługi zostały sprzedane, a jakie kupione z zagranicy. Jednocześnie obrazuje ruch różnych form płatności z zagranicą (transferów). Najogólniej rzecz biorąc rachunek bieżący pokazuje rzeczywistą sytuację gospodarczą kraju i jej więź z zagranicą.

W styczniu 2002 r. deficyt na rachunku obrotów bieżących wynosił 868 mln USD. Potem systematycznie spadał do poziomu 97 mln USD w lipcu, później wzrastał, a w październiku zanotowano poziom 562 mln USD. Przy tym warto zauważyć, że w krajach podlegających transformacji gospodarczej (także i Polska) rachunek obrotów bieżących przeważnie wykazuje wartość ujemną (deficyt). Wynika to z faktu, że gospodarka podlegająca transformacji zawsze więcej importuje niż eksportuje.

Z danych za 2002 r. wynika, że wzrasta import, co wskazywałoby na wzmożony popyt na waluty zagraniczne, a w konsekwencji wzmocnienie dolara w stosunku do złotego. Stało się jednak odwrotnie: złotówka umocniła się w stosunku do walut zagranicznych. Mocna pozycja złotego jest wynikiem wysokich realnych stóp procentowych, wysokiego popytu na polskie papiery skarbowe oraz zbliżające członkostwo w UE.

Polityka gospodarcza

W roku 2002 politykę gospodarczą Polski charakteryzował brak synchronizacji między działaniami fiskalnymi rządu, a polityką monetarną Narodowego Banku Polskiego. Rząd zwiększał fiskalizm nakładając coraz to inne podatki (np. podwyższenie składki zdrowotnej z 7,5 proc. do 8,0 proc.; symboliczne zmniejszenie podatku CIT z 28 proc. do 27 proc. – nie jak wcześniej planowano 24 proc.). Emerytury zostały podwyższone, a wydatki rządowe nie zostały zmniejszone. Przewidziano wyższy poziom deficytu budżetowego w 2003 r. Natomiast NBP systematycznie i małym krokami obniżała stopy procentowe, średnio o 4,5 proc. przez cały rok, czyli więcej niż chciała tego koalicja rządzącą na początku roku.

Polityka fiskalna

Próby oddziaływania na koniunkturę gospodarczą za pomocą inwestycji rządowych nie powiodły się. Programy infrastrukturalne wicepremiera Marka Pola nie ujrzały światła dziennego. Zdecydowano się na wprowadzenie opłat za korzystanie z dróg publicznych tzw. winiet w wysokości 180 złotych, co wywołało protesty społeczne więc plany zawieszono. Intensywnie do zmiany sytuacji w polskiej gospodarce przystąpił nowy wicepremier i minister finansów prof. Grzegorz Kołodko. Ogłosił program abolicji podatkowej oraz program oddłużenia przedsiębiorstw. Program abolicji uznany został za niezgodny z konstytucją, natomiast oddłużenie nie odniosło sukcesu z kilku powodów, między innymi wymagano opłat restrukturyzacyjnych, które mogły okazać się zbyt wysokie dla wielu przedsiębiorstw. Dodatkowym utrudnieniem dla wielu było przygotowanie wiarygodnego planu naprawy po oddłużeniu. Firma która zostałaby oddłużona musiałaby systematycznie spłacać przyszłe zobowiązania wobec Skarbu Państwa przez co najmniej rok.

Sytuacja budżetowa na rok 2002 nie wzbudzała żadnych wątpliwości. Budżet 2002 realizowano w bardzo dobrym tempie. Wielu ekonomistów jest zdania, że ten idealny sposób realizacji budżetu powiódł się kosztem przyszłości, ponieważ nie doszacowano skuteczności ściągalności podatków. Obniżono akcyzę na alkohol, co zmniejszyło dochody Skarbu Państwa. Lukę tę wypełniono poprzez zwiększenie zaciągniętego długu zagranicznego (trzykrotnie więcej niż pierwotnie zakładano w ustawie budżetowej).

Polityka Monetarna

NBP kontynuował politykę powolnego zmniejszania stóp procentowych celem walki z inflacją. Kiedy inflacja radykalnie spadła zwiększyły się naciski na NBP, by zmniejszyć stopy procentowe. W 2002 r. RPP obniżyła stopy procentowe 8-krotnie. Na początku roku, stopa redyskontowa wynosiła 12 proc. (w listopadzie – 7,5 proc.), stopa lombardowa na poziomie 13,5 proc. na początku roku a 8,75 proc. (w listopadzie). Średnia obniżka wyniosła ok. 4,5 – 4,75 proc. Choć w roku 2002 inflacja radykalnie spadła, to realne stopy procentowe w Polsce nadal znajdują się na wysokim poziomie. Przyciąga to kapitał spekulacyjny, który przyczynił się do wzmocnienia złotego w ostatnich miesiącach roku, kiedy to okazało się, że polskie członkostwo w UE jest przesądzone.



Najprawdopodobniej ostatnie obniżki stóp procentowych podyktowane były chęcią Rady do wspomagania ożywienia gospodarczego, ponieważ niskie stopy procentowe zwiększają skłonność inwestorów do zaciągania kredytów. Tak jednak nie dzieje się ponieważ banki komercyjne nie obniżyły w dużym stopniu oprocentowania. Kredyty nadal są drogie. NBP odniósł sukces w zbijaniu inflacji, nawet do tego stopnia, że zaczęto mówić o zagrożeniu deflacyjnym – sytuacji, kiedy inflacja spada poniżej zera.

Wszystko wskazuje na to, że dalsze obniżki stóp procentowych stają się bezcelowe i nie doprowadzą do ożywienia gospodarki. Przykłady Japonii i ostatnich danych z USA dowodzą, że obniżka stóp procentowych do bardzo niskich poziomów nie przynosi pożądanego efektu, jakim jest ożywienie gospodarcze.

Polskie członkostwo w UE

W minionym roku udało się wreszcie zakończyć negocjacje z Unią Europejską. Przyszłe członkostwo Polski w UE oznacza zwiększoną wiarygodność na rynkach finansowych ze względu na warunki jakich ono wymaga: dyscyplina budżetowa, zwiększony dostęp do unijnych funduszy, oraz wraz z wprowadzeniem euro wzmocnienie gospodarki.

Wraz ze wzrostem szans na wejście Polski w struktur UE nasz kraj stawał się w ciągu roku bardziej wiarygodny w oczach inwestorów. Agencja ratingowa Moody’s zwiększyła rating dla Polski z Baa1 do A2. W takich sytuacjach inwestorzy zagraniczni przeważnie inwestują w walutę i papiery skarbowe, a mniej w giełdowe papiery wartościowe.

Stagnacja w Polsce

Stagnacja gospodarcza przełożyła się na kiepskie wyniki wielu przedsiębiorstw notowanych na giełdzie. Wiele z nich zdecydowało bądź zastanawia się nad wycofywaniem z parkietu. Walory wielu notowanych firm w minionym roku systematycznie spadały, a polską giełdę charakteryzowały niskie obroty. GPW była nadal domeną krajowych inwestorów instytucjonalnych.

Recesja nie wpłynęła znacząco na rynek walutowy. Nadal realne stopy procentowe były wysokie. Skarb Państwa zwiększył zapotrzebowanie finansowe i wyemitował więcej papierów wartościowych niż pierwotnie zakładał w ustawie budżetowej.



Prognozy na rok 2003

Rok 2003 może być przełomowy dla naszej gospodarki. Zapowiadają się zmiany w strukturze finansów państwa, będą dalej trwały starania o spełnienie warunków z Maastricht. Wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko zapowiada restrukturyzację finansów państwa. To jak dokładnie miałaby zostać przeprowadzona ta restrukturyzacja pozostaje nadal tajemnicą. Będzie ona najprawdopodobniej polegała na zmniejszeniu wydatków państwa i utrzymaniu dochodów, o ile to możliwe – nawet na wyszukaniu nowych dochodów, co nie oznacza wcale, że nowe dochody nie mogą zostać przeznaczone na konsumpcję czy opiekę społeczną. Rząd jest nastawiony pro-socjalnie, więc nie należy oczekiwać, że deficyt budżetowy zostanie znacznie ograniczony.

Stan finansów państwa nie powinien wpłynąć znacząco na rynki finansowe, bowiem nadrzędne znaczenie będą miały wszystkie aspekty związane z UE. Poza tym ta restrukturyzacja finansów państwa może mieć wpływ na rynki finansowe wtedy gdy zostanie ona źle przeprowadzona, albo kiedy okaże się, że budżet na 2003 r. wymaga nowelizacji ponieważ zbyt wysoko oszacowano wzrost gospodarczy, lub mniejsze są wpływy do budżetu.

Referendum w sprawie członkostwa Polski w UE jest raczej przesądzone. Wszystko wskazuje na to, że większość polskiego społeczeństwa opowie się za przyjęciem warunków przedstawionych wynegocjonowanych na szczycie w Kopenhadze. Napięcie związane z kampanią przed referendum będzie źródłem wielu emocji na rynkach finansowych, co może doprowadzić do wahań kursowych oraz dużych ruchów i emocji na Giełdzie Papierów Wartościowych. Wszystko wskazuje na to, że wygrają euroentuzjaści, którzy mają poparcie wielu autorytatywnych postaci. Polskie członkostwo UE popierają m.in. Jan Paweł II, prezydent Kwaśniewski, a także premier, rząd i większość liczących się partii politycznych.

Wojna z Irakiem

Coraz więcej osób na całym świecie jest przeciwnych konfliktowi USA – Irak. Dostrzegają wręcz osobiste cele rodziny Bushów wobec Saddama Husseina. Oddalenie groźby wojny oznacza niższe ceny ropy naftowej na rynkach światowych. Jej dostawy będą realizowane w warunkach nie-podwyższonego ryzyka. Sprawi to, że inflacja w wielu krajach zostanie utrzymana w ryzach. W przypadku Polski to ceny żywności będą dyktować tempo wzrostu bądź dalszego spadku inflacji.

Wszystko dowodzi tego, że wojna przeciwko terroryzmowi nie jest wojną wygraną, a terroryści stają się coraz bardziej groźniejsi i atakują na wszystkich kontynentach. Ofensywa amerykańska w tym kontekście może doprowadzić do nowych warunków gospodarczych, których skutek może okazać się niezwykle ważny dla gospodarki światowej.

Marazm gospodarczy na świecie

Wiele światowych gospodarek zdominowała recesja. Po 11 września z ożywieniem gospodarki mają problem Stany Zjednoczone, W Niemczech panuje recesja, a stopa bezrobocia jest drugą co do wielkości w Unii (ok. 10 proc.) po Hiszpanii, w której jest 14 proc. bezrobotnych. Niemcy przekroczyły też jeden z warunków traktatu z Maastricht dotyczący deficytu budżetowego. W Japonii nadal trwa recesja. Obniżki stóp procentowych (do najniższych poziomów na świecie) nie ożywiły gospodarki. W Polsce działania monetarne nie oddziałują już także na gospodarkę. Konsumpcja krajowa (to, co może ożywić gospodarkę) napędzana jest tylko za pomocą narzędzi fiskalnych: obniżki stawek podatkowych. W Polsce jest duży problem z obniżeniem podatków ze względu na duży udział wydatków sztywnych w wydatkach rządowych.

Spełnienie warunków z Maastricht

Istotną sprawą pozostaje uczestnictwo Polski w Unii Walutowej, czyli możliwość wprowadzenia euro jako prawnie obowiązującego środka płatniczego w Polsce. Istnieją dwie szkoły co do wejścia Polski do UW: kiedy to zrobić oraz po jakim kursie. Wcześniejsze wejście oznacza wprowadzenie dyscypliny budżetowej, która wiąże się z obniżeniem wydatków budżetu centralnego. Późniejsze wejście byłoby mniej bolesne dla polskiego budżetu, wiązałoby się ze zmniejszeniem składki w pierwszym roku naszego członkostwa. Istotne jest, by kurs przy jakim wejdziemy do wspólnoty walutowej. Ważne jest, aby ten kurs nie ułatwiał ataku spekulacyjnego na złotego.

Podsumowanie

Rok 2003 w Polsce będzie najprawdopodobniej charakteryzował się umiarkowanym, ale wyższym niż tegoroczne tempem wzrostu gospodarczego (na poziomie 2,0 – 2,5 proc.). Będzie to efektem nieznacznej poprawy w koniunkturze krajowej, napędzanej przez optymizm związanym z członkostwem w UE. Produkcja przemysłowa poprawi się w ślad za poprawiającym się poziomem konsumpcji. Niewielki wzrost konsumpcji oznaczał będzie niewielki wzrost produkcji przemysłowej. Wszystko to sprawi, że nie będzie presji inflacyjnej, a inflacja zostanie utrzymana w ryzach. Jej ewentualny wzrost będzie niewielki (ok. 2,0 – 2,5 proc. średniorocznie lub 1,5 – 1,8 liczony rok do roku). W związku z tym RPP może dalej obniżać stopy procentowe głownie po to by ożywiać gospodarkę oraz zmniejszyć realne stopy procentowe. Będzie się tego najprawdopodobniej domagał rząd, jako jednego z głównych czynników powodujących wzmacnianie złotego. Pamiętać też trzeba, że w przyszłym roku kiedy Polska zadecyduje o harmonogramie wprowadzania euro, złotówka będzie podatna na ataki spekulacyjne. Grzegorz Kołodko zaproponuje plan restrukturyzacji finansów państwa, który nie będzie radykalny i spotka się z krytyką banku centralnego oraz analityków, którzy uważają, że już najwyższy czas na radykalne uporządkowanie finansów publicznych. Nie wydaje się, by restrukturyzacja ta niosła rozwiązania, które mogłyby napędzić gospodarkę.

Wszystko wskazuje na to, że w roku 2003 nadal będzie trwał marazm gospodarczy, a na rynkach finansowych nie zabraknie napięć związanych z wejściem Polski do UE.

Richard Mbewe
Warszawska Grupa Inwestycyjna S.A.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj