Dane z amerykańskiego rynku pracy pokazały w czwartek, że skala wstrząsu gospodarczego nie ma absolutnie żadnego precedensu. W jakiejś formie doświadczymy w Polsce podobnych zjawisk, tylko ze względu na regulacje rynku pracy na samym początku większy cios wezmą na siebie firmy, a nie pracownicy.


W ciągu minionego tygodnia 3,3 mln osób w Stanach Zjednoczonych złożyło wniosek o zasiłek dla bezrobotnych. Na wykresie poniżej widać, jak ten odczyt odstaje od historycznych wartości tego wskaźnika. Dla porównania, w szczycie kryzysu finansowego w lutym 2009 r. liczba nowych zgłoszeń po zasiłek nie przekraczała 700 tys. tygodniowo. Wspomniane 3,3 mln osób to ok. 2 proc. zasobów siły roboczej Stanów Zjednoczonych. W tym momencie trudno powiedzieć, czy to dopiero początek wielkiej fali, czy też większość firm już bardzo szybko dostosowała zasoby siły roboczej, a w kolejnych tygodniach dostosowania będą mniejsze. Ale wielce prawdopodobne jest, że fala jeszcze potrwa, a stopa bezrobocia osiągnie szybko dwucyfrowy poziom.
W Polsce niestety nie mamy dostępu do miarodajnych danych wysokiej częstotliwości, a na dane z rynku pracy będziemy czekali do kwietnia. Ale można przypuszczać, że skala wstrząsu w Polsce generalnie jest podobna, co w innych krajach. Tyle że w Polsce trudniej niż w USA jest zwolnić pracownika, więc pierwsze uderzenie „na klatę” wezmą firmy tracące zyski i zasoby płynnościowe. W kolejnym etapie przyjdą zwolnienia.
ReklamaZobacz także
Jest wciąż duża szansa, że przy odpowiednio wysokich inwestycjach w sprzęt medyczny (łóżka, respiratory, testy) uda się opanować epidemię i lepiej przygotować na jej ewentualny powrót jesienią. A wtedy skokowy wzrost bezrobocia może okazać się krótkotrwały. Wątpliwe jest jednak, czy wszystko może wrócić zupełnie do normy przedkryzysowej bez wyraźnego postępu w poszukiwaniu lekarstw i szczepionki. Część gospodarki może doznać długookresowego uszczerbku.
***
Poniżej zamieszczam jak co dzień dane o ewolucji pandemii. Głównym celem analizowania tych danych jest próba zrozumienia, kiedy może dojść do zniesienia części ograniczeń w aktywności ludności. W scenariuszu bazowym zakładam, że nastąpi to na przełomie maja i kwietnia, ale to będzie wymagało zmniejszenia tempa przyrostu zachorowań w największych krajach do pierwszej dekady kwietnia. Ryzyko jest na pewno po stronie dłuższego lockdownu. Dokładne dane można śledzić na stronie covid.spotdata.pl
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

















































