Największa na świecie publicznie notowana firma funduszy hedgingowych Man Group ma coraz większe problemy z handlem algorytmicznym, który nie nadąża za zmianami na rynku i "kaprysami prezydenta USA". Grupa Man, znana jest polskim inwestorom jako właściciel funduszy AHL, których dotyczyła kuriozalna pomyłka ujawnienia nieprawdziwych pozycji krótkich na GPW.


W raporcie półrocznym Man Group informuje o zdiagnozowaniu „nienormalnie wysokiej częstotliwości miesięcznych strat” w strategii podążania za trendem (Alpha) będącym kluczowym elementem działalności AHL Partners. Jako przykłady wysokich miesięcznych strat podaje z tego roku luty (-3,5%), kwiecień (-4,3%), maj (-2,2%), a z poprzedniego np. październik (-3,4%) i sierpień (-3,3%).
W 2024 Alpha wygenerowała stopę zwrotu na poziomie 3,2%. W pierwszym kwartale strategia pokazywała już około 9-procentową stratę. Według bieżących danych na koniec sierpnia starta została zredukowana do 5,8%, a szacunki na 22 września mówią o dalszej poprawie i stracie już w okolicy 1,5%.
Inwestorzy przecenili akcje notowanej na giełdzie w Londynie w indeksie FTSE250 Man Group w tym roku już o blisko 17%, chociaż przecena w pewnym momencie sięgała 29%. Raportowane na bieżąco wyniki strategii inwestycyjnych funduszy AHL, które, jak wspomniano, zaczęły odrabiać we wrześniu straty, przełożyły się na lepsze zachowanie kursu spółki. W ciągu ostatnich dwóch tygodni akcje odbiły około 15%, podnosząc wycenę Man Group powyżej 2 mld funtów.
Warto dodać, że długoterminowe wyniki strategii Alpha na przestrzeni blisko 30 lat (październik 1995 – czerwiec 2025) osiągały zannualizowaną stopę zwrotu na poziomie 9,4%. Jednak tegoroczne słabe wyniki przyczyniły się do odpływów netto w wysokości 1,5 miliarda dolarów z funduszy typu absolutnej stopy zwrotu w pierwszej połowie 2025 roku.
Kaprysy prezydenta USA i big short na GPW
“Strategie podążania za trendami zawiodły jednak w całej branży, ponieważ rynki zaczęły zachowywać się jak jojo. Kiedy zmieniają się pod wpływem kaprysu prezydenta USA, trudno jest obstawiać wyraźne trendy cen aktywów i zarabiać na tym dla inwestorów” – pisze „Financial Times”, zastanawiając się, czy największy notowany na giełdzie fundusz hedgingowy zdoła odrobić straty. Według Societe Generale, fundusze hedgingowe, w których algorytmy podążają za trendami rynkowymi, odnotowały w pierwszej połowie roku spadek o około 10%.
Polskim inwestorom fundusz AHL kojarzy się przede wszystkim z zeszłoroczną gigantyczną pozycją krótką na akcjach aż dziewięciu spółek z GPW, która, jak się okazało, była nieprawdziwa i wynikała „omyłkowego” zgłoszenia pozycji krótkich netto do Komisji Nadzoru Finansowego. Fundusz AHL w wydanym oświadczeniu napisał, że „do pomyłki doszło z przyczyn technicznych”.
Wyjaśnijmy, że fundusze AHL prowadzą inwestycje oparte przede wszystkim na algorytmach, modelach ilościowych i ogromnych bazach danych. Ich fundusze hedgingowe podejmują decyzje dotyczące kontraktów futures, walut i akcji głównie w oparciu o modele matematyczne, statystyczne i algorytmy komputerowe.
W związku ze słabymi wynikami AHL w maju tego roku Man Group zleciła wewnętrznemu zespołowi przegląd działania modeli, zdiagnozowanie problemów oraz udoskonalenie strategii handlowych. Powołany zespół dostał 3 miesiące na zaraportowanie wyników swojej pracy. Jak informuje „FT”, powołując się na osobę zaznajomioną z wnioskami, nie wykryto żadnych błędów w sposobie ich działania.
Winę za słabe wyniki zrzucono na karb „szczególnie niekorzystnego” środowiska handlowego dla strategii podążania za trendem. Co jest o tyle zastanawiające, że rynek głównie rośnie, a korekty, nawet jeśli potrafią być głębokie, jak ta w kwietniu br., to szybko zostają odrobione. Jeśli są to warunki zbyt trudne dla algorytmów, to może trzeba je napisać od nowa, by inaczej interpretowały publikowane dane makroekonomiczne, trendy w gospodarce, czy decyzje banków centralnych o politykach nie wspominając.
Wracaj do biura, żeby poprawić wyniki
Zwarcie szyków w Man Group miało jeszcze jeden aspekt. Firma ogłosiła w pierwszej połowie roku, że pracownicy AHL, odpowiedzialni między innymi za projektowanie i wdrażanie algorytmicznych strategii inwestycyjnych, muszą wrócić z pracy zdalnej do biura na pięć dni w tygodniu.
W celu zatrzymywania najlepszych firma naciskała na pracowników, aby podpisywali bardziej rygorystyczne umowy o zakazie konkurencji, który w czołowych funduszach hedgingowych według Financial Times i tak jest dość długi i wynosi od 18 miesięcy do dwóch lat w przypadku zarządzających portfelami i rok w przypadku analityków.
„Osoby z wewnątrz firmy przyznają prywatnie, że Man Group nie może konkurować płacowo z takimi rywalami jak Citadel i Millennium o kluczowe stanowiska zarządzających portfelem. Od dawna jednak argumentują, że firma rekompensuje niedobory płacowe mniej bezwzględną i bardziej elastyczną kulturą pracy niż niektórzy amerykańscy konkurenci” – informował „FT”
Jednak to odejście od pracy z domu odbiło się szerokim echem w całej branży funduszy hedgingowych. W mediach pisano, że Man Group postawił jasną granicę i zdecydował się na przywrócenie kontroli zarządczej, w odpowiedzi na słabe wyniki finansowe.
W pierwszej połowie roku podstawowy zysk przed opodatkowaniem wyniósł 146 milionów dolarów, co oznaczało spadek o 43% w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. Całkowity wynik inwestycyjny Man Group w I połowie 2025 był dodatni i wyniósł 2,5 miliarda dolarów, jednak gorszy od konkurencji. Aktywa pod zarządzaniem (AUM) miały wartość 193,3 mld dolarów i były największe w historii.









































