Aby uzyskać wsparcie z unijnych funduszy, trzeba przebrnąć przez gąszcz procedur. Wymagania są tym wyższe, im bardziej doświadczona jest firma - czytamy w "Pulsie Biznesu".
Tak było w przypadku Przedsiębiorstwa Robót Drogowo-Mostowych "Mikst" z Węgrowa. W opinii wiceprezesa zarządu Jacka Stosio zdobycie wsparcia wymagało przygotowania sterty dokumentów i sporego nakładu pracy. Co ciekawe, nie był to debiut firmy jeśli chodzi o dotacje.
Ten sam program okazał się bardziej skomplikowany niż wcześniej. Wniosek należało poprzeć fachową, wręcz elitarną wiedzą techniczną oraz dokładną znajomością realiów ekonomiczno-finansowych. Do tego dochodził monstrualny biznesplan i - nie przymierzając - góra załączników.
Według Jacka Stosio takie relacje między firmami a instytucjami finansowymi są świetnym sposobem na wyeliminowanie potencjanych bebficjentów i zmarnotrawienie sporych sum pieniędzy. Wiceprezes uważa jednak, że dla jego przedsiębiorstwa tak trudna droga okazała się opłacalna. Nie może jednak nieustannie dochodzić do sytuacji, w których każdy składający wniosek pracodawca odbija się od "proceduralnej zapory".
(na podst.: Jacek Kowalczyk/Puls Biznesu)
Podnoszenie poprzeczki przy dotacjach
2005-11-28 14:54
publikacja
2005-11-28 14:54
2005-11-28 14:54

















































