- Niektóre z propozycji ministra gospodarki odnośnie do rozwiązań mających zabezpieczyć frankowców przed negatywnym wpływem wzrostu kursu franka są nierealne. Możliwość zawieszenia spłaty kredytu na 3 lata jest nieopłacalna dla samych zadłużonych, bo powiększy im to kapitał do spłaty - komentuje Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion S.A.


Kuczyński: Zdążyć z pomocą
Minister gospodarki zaproponował m.in., wprowadzenie wakacji kredytowych dla zadłużonych na okres nawet 3 lat. Ponadto resort gospodarki chce wprowadzić tzw. "wężyk kursowy", czyli podział ryzyka wzrostu ceny waluty, w której spłacane jest zobowiązanie na klienta - bank, np. przy wzroście kursu o 20%, ograniczałby wzrost raty tylko do 15% wahania kursowego. Mechanizm działałby w dwie strony, tzn. gdyby złoty umocnił się do waluty obcej, to rata też byłaby obniżona tylko w ograniczonym stopniu. Część ekonomistów podziela pogląd, że to rozwiązanie byłoby próbą częściowego usztywnienia kursu walutowego, a to zachęta dla spekulantów. Takie rozwiązanie w konsekwencji mogłoby doprowadzić do niekorzystnych dla gospodarki interwencji na rynku walutowym.
Naprzeciw propozycjom resortu gospodarki wyszedł Związek Banków Polskich, który zaproponował m.in, by banki uwzględniały ujemną stawkę LIBOR dla franka przy wyliczaniu oprocentowania rat kredytów, a także "istotne zmniejszenie" na 6 miesięcy spreadu walutowego. Banki zaakceptowały ustalenia ZBP i prawdopodobnie będą je stosować od 1 lutego.
ReklamaZobacz także
- Podoba mi się rozwiązanie anglosaskie, gdzie kredyt przypisany jest do przedmiotu (nieruchomości), a nie człowieka. W krajach anglosaskich jak klient ma kłopot ze spłatą zobowiązania, to jego odpowiedzialność ograniczona jest do wartości hipoteki. W Europie kontynentalnej bank przejmuje nieruchomość, sprzedaje ją i jeśli uzyskane środki nie pokryją całości zobowiązania, to różnica wciąż pozostaje do spłaty przez klienta. Dlatego te rozwiązania zaproponowane przez resort gospodarki odnośnie do wprowadzenia ograniczenia odpowiedzialności kredytobiorcy do wartości przedmiotu kredytu uznaje za pozytywne. Oczywiście taki kredyt byłby droższy, ale klient powinien mieć wybór czy chce ponosić ryzyko, czy nie - stwierdza Piotr Kuczyński.
Analityk odniósł się także do kursu franka. - Już teraz jest blisko 4 zł i prawdopodobnie kurs ten jeszcze się obniży. Nie sądziłem, że tak szybko to nastąpi. Prawda jest taka, że SNB nie chce, by frank był drogi i Szwajcarzy zapowiedzieli, że będą interweniować. Niewykluczone, że już to robią. Nie ma ekonomicznego uzasadnienia do tego, by frank był tak drogi - podkreśla Kuczyński.
Grecy będą szantażować UE w sprawie rosyjskich sankcji?
Prócz franka tematem rozmowy był także rynek surowców. - Nie wiadomo, czemu spadają ceny miedzi. Spadki cen ropy, które zbliżają się do poziomu z 2009 roku, można wyjaśnić np. wzrostem podaży surowca i sprawami politycznymi, m.in. konfliktem Zachodu z Rosją, chęcią obniżenia udziału w rynku firm produkujących gaz z łupków itp. Trudno szukać takiego uzasadnienia dla spadków cen miedzi - przekonuje Kuczyński.
W ostatnich dniach nasilił się konflikt zbrojny na Ukrainie. UE przedłużyła sankcje nałożone na Rosję, ale tylko do września, a nie grudnia jak wcześniej zapowiadano. - Wygląda na to, że rzeczywiście Rosjanie chcą "wyrąbać" przejście lądowe na Krym. Putin w ciekawy sposób rozgrywa tę partię. Świat trochę zdyskontował ten konflikt i teraz Rosjanie będą "rozgrywać" poszczególnych członków UE, którzy mogą wyrazić sprzeciw wobec dalszych sankcji. Już widzę jak Grecja w zamian za swój głos w tej sprawie zażąda umorzenia części długów. UE się na to nie zgodzi i wówczas w oczywisty sposób polityka antyrosyjska będzie musiała zostać złagodzona gospodarczo - zastanawia się Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion S.A.
Z Piotrem Kuczyński rozmawiał Łukasz Piechowiak


























































