REKLAMA

Szkocki gambit Borisa Johnsona

2021-08-04 23:47
publikacja
2021-08-04 23:47
Szkocki gambit Borisa Johnsona
Szkocki gambit Borisa Johnsona
fot. PHIL NOBLE / / Reuters

Brytyjski premier Boris Johnson rozpoczął w środę dwudniową wizytę w Szkocji, podczas której większą uwagę od tego, z kim się spotyka i co robił, przykuwa to, z kim się nie spotka. Mimo otrzymanego zaproszenia, nie spotka się z szefową szkockiego rządu Nicolą Sturgeon.

Sturgeon w poniedziałek wysłała list do Johnsona, w którym - przyznając, że istnieją pomiędzy nimi znaczące różnice - zaprosiła go do rozmowy o tym, co rząd szkocki i brytyjski mogą robić wspólnie, czyli o odbudowie po pandemii koronawirusa. Jak oceniają brytyjskie media, zaproszenie, a szczególnie jego publiczne udostępnienie, było sprytnym zagraniem ze strony Sturgeon, bo jeśli Johnson by je przyjął, szkocki rząd mógłby to prezentować niemal jako państwową wizytę przywódcy obcego kraju, jeśli by nie przyjął - sprawi wrażenie, że unika dialogu.

Johnson dość zręcznie wybrnął z sytuacji, odpisując, że w sprawie wspólnej odbudowy po pandemii chętnie spotka się osobiście ze Sturgeon - oraz z szefami rządów Walii i Irlandii Północnej. Zapytana w środę o tę sytuację szkocka pierwsza minister zapewniała, że nie czuje się zignorowana. Jak mówiła, dla większości ludzi jest to nieco dziwne, że do takiego spotkania nie dojdzie, bo jest to stracona szansa, ale to raczej Boris Johnson powinien to wyjaśniać.

Oczywiście w tle tych wzajemnych przytyków jest kwestia ewentualnego nowego referendum w sprawie niepodległości Szkocji, które Sturgeon obiecuje i na które Johnson nie chce się zgodzić, a to jest konieczne, aby było ono ważne.

Po wyborach do szkockiego parlamentu na początku maja, które kierowana przez Sturgeon Szkocka Partia Narodowa (SNP) ponownie wygrała, zapowiedziała ona, że chce, by plebiscyt się odbył w pierwszej połowie nowej kadencji, jak tylko pozwoli sytuacja covidowa. Ale brytyjskie media zauważają, że od tego czasu kwestia referendum w wypowiedziach Sturgeon wyraźnie zeszła na dalszy plan.

Wyjaśnieniem tego są badania opinii publicznej, które pokazują, że od czasu poprzedniej wizyty Johnsona - w styczniu - poparcie Szkotów dla niepodległości wyraźnie spadło. O ile w od połowy zeszłego roku do stycznia tego zwolennicy niepodległości wygrywali wszystkie sondaże, przy czym niekórte bardzo wyraźnie, to od kwietnia tego roku niemal wszystkie przegrywają. Trudno się zatem dziwić Sturgeon, że odsuwa temat referendum, bo gdyby do niego doszło i ponownie zostało przegrane, tak jak w 2014 r., kwestia niepodległości zostałaby odłożona na dziesięciolecia.

Z drugiej strony, przewaga przeciwników niepodległości jest na tyle mała i niepewna, że również Boris Johnson nie może uważać, że niebezpieczeństwo secesji Szkocji zostało zażegnane. Stąd w najbliższych miesiącach należy się spodziewać częstszych wizyt członków brytyjskiego rządu w Szkocji, które mają pokazać Szkotom korzyści z pozostania w składzie Zjednoczonego Królestwa. I dlatego też Johnson woli poprzez spotkania wzmacniać pozycję Douglasa Rossa, lidera szkockiej gałęzi Partii Konserwatywnej niż Sturgeon. Z Rossem brytyjski premier spotkał się w środę i spotka się ponownie w czwartek.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

bjn/wr/

Źródło:PAP
Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
estepan
Niepodległa Szkocja i Zjednoczona Irlandia!
specjalnie_zarejstrowany1
Jaka niepodlegla szkocja? O Irlandii nie bede pisal bo to bardziej skomplikowana sprawa ale kwestia Szkocji jest jasna jak slonce. Mieli demokratyczne referendum (bardzo niedawno) o jakim moga np w Hiszpanii Baskowie albo Katalonczycy tylko pomazyc i zaglosowali że dalej chcą być wasalami. Dokonali w pelni swiadomego i wiazacego Jaka niepodlegla szkocja? O Irlandii nie bede pisal bo to bardziej skomplikowana sprawa ale kwestia Szkocji jest jasna jak slonce. Mieli demokratyczne referendum (bardzo niedawno) o jakim moga np w Hiszpanii Baskowie albo Katalonczycy tylko pomazyc i zaglosowali że dalej chcą być wasalami. Dokonali w pelni swiadomego i wiazacego wyboru poprzez bezposrednie glosowanie - to że nie dociera do ich łbów że muszą się liczyć z konsekwencjami będąc podległym państwem - którym w pełni swiadomie zostali to jest kompletnie marginalna sprawa, nawet nie problem. Wszyscy w Europie krzycza o demokracje - ja w tym przypadku też - widziały gały co brały - chcieli pozostać pod koroną to teraz niech tam tkwią. Myślą że kwestie państwowości moga se zmieniać jak płeć - raz na 5 lat.
kwiecien2021 odpowiada specjalnie_zarejstrowany1
w sumie nie znam tematu ale dlaczego Szkocja miałaby tracić na byciu w Zjednoczonym Królestwie .... sama akcja coś mi przypomina ZSRR gdzie władcy poszczególnych republik zostali podpuszczeni do walki o własny kawałek podłogi .... KPCh po '91 radykalnie zmieniła politykę narodowościową.
specjalnie_zarejstrowany1 odpowiada kwiecien2021
Ze Szkocja jest taka sama historia jak ze Slaskiem z tym ze na Slasku nie bylo referendum niepodleglosciowego takze mozna nawet powiedziec, ze to Slask ma wieksze prawo wznosic larum ze Morawiecki do nich nie przyjezdza jak burmistrz domaga sie jego zjawienia.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki