Pierwszy dzień handlu w nowym tygodniu nie przyniósł fajerwerków. Absencja inwestorów z Londynu dała o sobie znać i zmienność na rynkach była niska. Na sile zyskiwała polska giełda i amerykańskie parkiety.
Po zawirowaniach z czwartku i piątku, rynek walutowy nadal wczoraj odpoczywał. Odbywające się w Wielkiej Brytanii święto bankowe wpłynęło negatywnie na sytuację. Brak inwestorów z Londynu był widoczny i ograniczał zmienność. Nawet wystąpienie Mario Draghiego nie zmieniło atmosfery. W USA natomiast kolejne rekordy notowań na parkietach giełdowych – indeks SP500 znalazł się na nowych szczytach.
Dziś rano Bank Rezerw Australii(RBA) dość niespodziewanie obniżył stopy procentowe o 25pb, sprowadzając główną stopę do poziomu 2.75%. Wywołało to osłabienie dolara australijskiego. Wielu inwestorów zastanawia się teraz, jaką decyzję podejmie jutro RPP. Dziś tymczasem warto jeszcze zwrócić uwagę na dane o zamówieniach w Niemczech, o godzinie 12:00.
Wspomniany dolar australijski porusza się względem USD w idealnym trendzie bocznym. Zbliżamy się teraz do jego dolnego ograniczenia w okolicach 1.015. Dotychczas rynek odbijał się stąd już trzykrotnie w ostatnim roku. Tak może być i teraz, gdyż biegnie tam również środkowa linia kanału spadkowego. Można sobie wyobrazić jednak, iż tym razem „coś się nie uda” i rynek z dużym impetem pokona obie bariery, dążąc do parytetu. Tak czy inaczej na aktualnych poziomach można spodziewać się walki popytu i podaży.(wykres)
Sylwester Majewski
Forex-Desk























































