Taką mocą dysponuje najszybszy bawarski SUV po opuszczeniu garażu niemieckiego tunera G-Power. Czy to jeszcze samochód?
Być może jeszcze tak, choć bliżej mu do głęboko odsuniętej z realizmu zjawy z pogranicza halucynacji. Powodów postrzegania auta jako obrazu burzącego porządek logiczny jest kilka. Po pierwsze, chłopaki z G-power zapatrzyli się chyba na inżynierów Lamborghini. Czyli co zrobili? Odjęli beemce napęd na przednią oś… Po drugie, auto, jak można zauważyć w nazwie, jest odchudzone o 150 kilogramów. Po trzecie, i chyba najważniejsze w tym wszystkim – samochód otrzymał nowy silnik. Seryjny motor V8 o pojemności 4.4 litra i mocy 555 poszedł w odstawkę, a jego miejsce zajęła 5.0-litrowa jednostka V10, ta sama, którą znajdziecie w modelach M5 i M6. To jednak chłopakom z G-power nie wystarczyło. Nie byliby sobą, gdyby nie rozwiercili silnika do pojemności do 5.5 litra, nie wymienili tłoków, wału korbowego i korbowodów. Na koniec dorzucili dwie turbosprężarki ASA T1-316, intercoolery, przeprogramowali ECU i... nazwali samochód najszybszym SUV-em świata. Nie da się ukryć, efekt jest wręcz przerażający - okrągłe 900 KM i 870 Nm momentu obrotowego. Cała moc za pośrednictwem sześciobiegowej przekładni manualnej przekazywana jest tylko na tylne koła. Jeśli w ogóle uda się kierowcy zapanować nad wściekłym SUV-em, pierwsza „setka” pojawia się na liczniku po upływie 4.2 sekund i auto potrafi się rozpędzić do ponad 330 km/h. Oczywiście, żeby zatrzymać tak rozbrykaną bestię, trzeba było zastosować bardziej skuteczne hamulce. Firma zamontowała więc ceramiczne tarcze hamulcowe o średnicy 410 mm z sześciotłoczkowymi zaciskami. Uff – to był na pewno dobry wybór.

Oczywiście, nie mogło się obejść bez zestawu aerodynamicznego i tego typu bajerów. Wydaje się, że ogromne, w tym wypadku 23-calowe aluminiowe czarne obręcze Silverstone w całym morzu jadowitości beemki są w zasadzie już tylko kroplą. W środku pojawiły się sportowe fotele, nowa kierownica i karbonowe wstawki. Powstanie jedynie pięć takich surrealistycznych „X6-tek”, za jedną taką trzeba będzie zapłacić 675 tys. euro. Jeśli lubicie sporty ekstremalne, to już wiecie gdzie szukać kolejnego wyzwania.



(ag)






















































