Dziś zbiera się Rada Polityki Pieniężnej, która najprawdopodobniej ostro zetnie stopy procentowe NBP. W oczekiwaniu na tę decyzję kurs euro ruszył w górę, ale póki co utrzymał się w kanale wiosennego trendu bocznego.


Po majowym posiedzeniu RPP spodziewana jest obniżka stóp procentowych w wymiarze 50 punktów bazowych. Byłoby to pierwsze cięcie od października 2023 roku. Rynek terminowy dyskontuje takie posunięcie już od miesiąca, od słynnej konferencji prasowej prezesa NBP Adama Glapińskiego. Teraz pytanie brzmi: czy będą to tylko dwa cięcia, czy też zobaczymy początek dłuższego cyklu poluzowania polityki pieniężnej w warunkach inflacji nadal istotnie przewyższającej 2,5- procentowy cel NBP.
We wtorek o 10:10 euro drożało o 1,4 grosza, osiągając kurs 4,2732 zł. Patrząc w nieco szerszej perspektywie niewiele to jednak zmienia. Od miesiąca kurs euro porusza się w bok, wahając się w przedziale 4,20-4,30 zł. Od trzech tygodni przedział ten pozostaje zawężony do zakresu 4,25-4,30 zł.
- W najbliższych dniach w centrum uwagi znajdzie się krajowa polityka pieniężna, ale nie będzie to miało miejsca jeszcze dzisiaj. Przy pustym kalendarzu w kraju i za granicą najbardziej prawdopodobna jest stabilizacja wycen na rynkach FX i FI - ocenili w porannym raporcie analitycy Banku Pekao.
Na dalsze rozstrzygnięcia czekamy też na parze euro-dolar, której notowania po marcowo-kwietniowym skoku ustabilizowały się w pobliżu 1,13 USD. Na polskim rynku oznaczało to dolara po 3,7629 zł. Czyli po podobnej cenie jak dzień wcześniej.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,5720 zł, a więc także bez większych zmian względem stanu z zakończenia poniedziałkowych notowań. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 5,0188 zł, czyli o 1,6 grosza więcej niż dzień wcześniej.
KK


























































