W ciągu dnia na jaw nie wyszły żadne przełomowe informacje, choć wiadomości napływające z Europy entuzjazmu budzić nie mogły. Włochy co prawda sprzedały całą pulę obligacji 5-letnich, ale musiały zaakceptować aż 6,47% średniej rentowności. To więcej niż w listopadzie i najwięcej od czasu wprowadzenia euro.
Otuchy nie budziły wypowiedzi Niemców. Kanclerz Merkel mówiła tylko o unii fiskalnej, jakby to miało rozwiązać problem nadmiernego zadłużenia występujący niemal we wszystkich krajach Eurolandu. Szef Bundestagu zaś oswajał inwestorów z myślą, że RFN straci rating AAA. Mimo to rentowność niemieckich obligacji 10-letnich spadła o ponad 10 pb. do śmiesznie niskiego poziomu 1,92%.
Podobny dochód oferują obecnie 10-latki amerykańskie, mimo że Stany Zjednoczone swą notę AAA straciły już w sierpniu. Widać, że rynek nie bardzo już patrzy na decyzje agencji. W tym kontekście kolejne plotki o utracie noty AAA przez Francję wydają się już tylko marnym pretekstem do gry przeciwko euro.
Samo euro też nie wykazywało oznak życia. Kurs EUR/USD po raz pierwszy od stycznia spadł poniżej pułapu 1,30, choć jeszcze pod koniec października euro było warte ponad 1,40 dolara. Deprecjacji euro towarzyszyły spadki na giełdach Europy, gdzie główne indeksy traciły od 1,7% (Frankfurt i Madryt) po 3,3% (Paryż).
Ale o prawdziwej wyprzedaży można było mówić dopiero na rynku surowcowym. Po decyzji OPEC, która podniosła limity wydobycia, ropa potaniała o ok. 5%. Wyprzedawano też metale szlachetne: złoto straciło prawie 4%, srebro 7%, a pallad i platyna po 3,6%. Metale przemysłowe z miedzią na czele oddały po 4-5%.
W tym kontekście spadki na Wall Street były ledwo zauważalne, lecz mogą okazać się brzemienne w skutkach. Indeks S&P500 stracił 1,1% i przełamał ważne wsparcie, jakim był poziom 1.220 punktów. Nasdaq oddał 1,5%, a Dow Jones 1,1%. Warto podkreślić, że środowa przecena miała raczej przyczyny ogólne i nie były efektem jakiejś jednej konkretnej informacji. Na rynku znów dominuje strach, co w grudniu jest zjawiskiem dość rzadko spotykanym.
Krzysztof Kolany
Bnakier.pl




























































