Połowa Polaków zadeklarowała gotowość do zwiększenia wydatków państwa na obronność kosztem świadczeń społecznych – wynika z sondażu IBRiS zleconego przez Polską Agencję Prasową. O inwestycjach w sektor obrony przydatnych w czasie wojny i pokoju – mówili uczestnicy debaty zorganizowanej przez PAP i redakcję Bankier.pl.


Ze zleconego przez PAP sondażu IBRiS wynika, że 50,6 proc. badanych zadeklarowało gotowość do zwiększenia wydatków państwa na obronność kosztem świadczeń społecznych, a 42,8 proc. zadeklarowało, że oddałoby pieniądze na obronę państwa. Przeciwnych było 20,3 proc. respondentów. Natomiast, jak zwrócił uwagę IBRiS, odsetek niezdecydowanych spadł w ciągu ostatnich dwóch lat z 14,6 proc. do 6,2 proc. Na znaczenie przekonywania społeczeństwa do gotowości poniesienia obciążeń związanych z obronnością wskazywała z kolei prof. Katarzyna Żukrowska z SGH.
- Z jednej strony już teraz oficjalnie możemy publicznie mówić, nie ukrywając żadnych informacji, na temat zagrożenia - mówiła prof. Żukrowska. Zwróciła jednak uwagę, że wcześniej byliśmy przekonani, że żadnego konfliktu w najbliższym sąsiedztwie nie ma. - Nie można uciekać od pokazywania różnych rodzajów gróźb ze strony Rosji, która mówi, że nie skończy na tych działaniach, które są podjęte wobec Ukrainy - zaznaczyła. Obronność to jedno, ale należy też pokazywać, w jaki sposób rozwijane w tym sektorze technologie można wykorzystać inaczej. - Myślę, że stosując tego rodzaju argumenty, można przekonać jakąś część tych nieprzekonanych - oceniła.
Zastępca Szefa Sztabu Generalnego WP gen. Krzysztof Zielski argumentował, że wydatki na obronność trzeba ponosić, zanim zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa przybierze na sile. Podał przykład Ukrainy, gdzie po 2014 r. wydatki na obronność wzrosły, ale niezbyt znacząco. Nie było woli zwiększenia tych wydatków w sposób drastyczny i dopiero od wybuchu wojny wzrosły one z niecałych 4 do ok. 30 proc. PKB; natomiast w tym roku 60 proc. ukraińskiego PKB to wydatki obronne.
Gen. Zielski przypomniał, że w tym roku Polska przeznaczyła na obronność 4,7 proc. PKB, co jest rekordowym wynikiem wśród krajów NATO, mając na uwadze procent PKB przeznaczany na ten cel. W liczbach bezwzględnych jesteśmy w czołówce państw Sojuszu.
Doradca ministra obrony Maciej Samsonowicz chwalił utworzenie funduszu PFR Deep Tech, który ma inwestować w technologie o podwójnym zastosowaniu. – Trzeba pamiętać, że bez mechanizmów rynkowych, najlepsze technologie mogą po prostu zostać przegapione, bo dziś powstają one nie w największych centrach badawczych, tylko gdzieś w małych firmach, bardzo wyspecjalizowanych – stwierdził Samsonowicz
Zwrócił też uwagę, że zdaniem Ministerstwa Obrony Narodowej prawo pierwokupu oraz dostępu do technologii powinno stanowić warunek umożliwiający utworzenia Komitetu Doradczego, złożonego z przedstawicieli MON i Sił Zbrojnych RP. Komitet ten mógłby jednak działać wyłącznie przy konkretnym funduszu typu VC, i to takim w którym państwo – bezpośrednio lub pośrednio – posiadałoby co najmniej 51% udziałów.
– Jeżeli państwo angażuje środki publiczne w rozwój spółek technologicznych z obszaru DefenceTech, musi mieć zagwarantowaną możliwość przejęcia danej technologii i jej dalszego rozwoju, np. w ramach PGZ lub innego podmiotu wskazanego przez MON – podkreślał Samsonowicz. W jego ocenie to właśnie Komitet Doradczy powinien wyznaczać strategiczne kierunki rozwoju i wskazywać obszary poszukiwanych technologii, odpowiadające realnym potrzebom obronnym państwa. W przeciwnym razie – jak zaznaczył – MON mógłby być narażony na zarzut, że minimalizuje ryzyko inwestycyjne funduszu jednocześnie nie zabezpieczając strategicznego interesu państwa. Dlatego, jak podkreślił, obecnie jedynym funduszem spełniającym te warunki jest tworzony przez zespół MS TFI (działający w ramach PGZ) Polish Defence Fund. – Wierzę, że PFR Deep Tech, jako fundusz funduszy, będzie jednym z jego udziałowców – powiedział Samsonowicz.
Uczestnicy panelu dyskutowali m.in. nad trudnościami, jakie istnieją obecnie w inwestowaniu w sektor obronny, w tym w zaawansowane technologie. Radosław Nożykowski adwokat Baker McKenzie zwracał uwagę, na kwestie trudności prawnych, z jakimi spotykają się różne ważne inwestycje w obronność.
Nożykowski zwracał również uwagę, że w procesie inwestowania w nowe technologie w obszarze obronności "wszyscy przeprowadzają kalkulacje biznesowe" - zarówno producenci, jak i potencjalni inwestorzy. - Potrzebna jest perspektywa przedstawienia jakiegoś planu, że rynek nie zmieni się gwałtowanie w ciągu najbliższego roku-dwóch - dodał.
Wskazywał na czas pandemii COVID-19, i firmy, które przestawiły się na zapewnianie produktów czy usług związanych z przeciwdziałaniem pandemii, a potem "ich biznesplany się rozleciały", gdy pandemia ustąpiła.
Gen. Zielski zwracał jednak uwagę, że w obecnych warunkach ciężko mówić o wieloletnim planowaniu, zwłaszcza jeśli chodzi o programy modernizacyjne w obszarze obronności, gdy np. wojna w Ukrainie wciąż pokazuje, jak dynamicznie zmieniają się uwarunkowania pola walki i potrzeby technologiczne żołnierzy.
Samsonowicz (MON) wskazywał natomiast na kwestię inwestycji podwójnego zastosowania, które przyczynią się do rozwoju gospodarczego w czasie pokoju, i do obrony w trakcie wojny. Wśród takich inwestycji wskazywał przede wszystkim na kwestię inwestycji drogowych - w tym np. odpowiedniej liczby mostów na rzekach - które w razie potrzeby pozwolą na sprawne przemieszczanie wojsk, a w czasie pokoju pozwolą np. na lepszą komunikację mniej rozwiniętych regionów.
W tym kontekście Samsonowicz wskazywał na projekt budowy "zielonego okręgu przemysłowego" na Pomorzu. Polskę czeka przebiegunowanie. Kiedyś tania energia była na południu, teraz będzie na północy - to offshore, największe farmy wiatrowe i słoneczne, a za chwilę atom - powiedział.
Michał Niewiadomski, analityk Bankier.pl
























































