REKLAMA

Nowe bolidy F1 mogą być jak myśliwce

2009-07-28 11:08
publikacja
2009-07-28 11:08

FIA chciałaby uzbroić maszyny w mocne kokpity. Stan Felipe Massy poprawia się szybko.

Kask, który ma chronić życie kierowcy, jest jedną z najtańszych części w bolidzie. Najnowsze dzieło firmy Arai, która „opancerza” głowę Roberta Kubicy, kosztuje 4200 dol. Sobotni wypadek Felipe Massy podczas GP Węgier, a wcześniej śmierć Henry’ego Surteesa w Formule 2, obnażyły jednak, że nawet najmocniejszy kask nie chroni głowy kierowcy wystarczająco.

Światowa Federacja Samochodowa (FIA) od dawna sugeruje, by bolidy F1 uzbroić w specjalny kokpit przypominający choćby szklaną, owalną osłonę w myśliwcach. Oponowały zespoły, które musiałyby wydać dodatkowe pieniądze na badania, i promotorzy przestrzegający, że Formuła 1 może upodobnić się na przykład do wyścigów samochodów prototypowych.

– Będziemy o tym rozmawiać na początku października. W FIA nie ma wielu przeciwników kokpitów, prowadzone są już wstępne analizy – zapowiada Jacek Bartoś, delegat FIA ds. bezpieczeństwa.

W tym roku federacja wprowadziła nowe, surowsze normy dla kasków. Te stosowane w F1 są niemal pancerne: wykonane z wielu warstw wytrzymałego włókna węglowego, ze wzmocnionym wizjerem, poprawioną wentylacją, specjalnymi bloczkami, które ułatwiają zdejmowanie kasku po wypadku tak, by nie naruszyć kręgosłupa.



Testy, jakie przechodzą kaski, można porównać z testami hełmów dla wojska. Wizjer, który jest najdelikatniejszą częścią konstrukcji, musi na przykład przetrwać strzał z pistoletu pneumatycznego. Prędkość pocisku to 500 km/h.

– Kaski mogłyby być jeszcze mocniejsze, ale komisja medyczna ustaliła limit wagi. Nie mogą być za ciężkie, bo na zakrętach czy podczas hamowania siła działająca na kręgosłup zmiażdżyłaby go – dodaje Bartoś.

Kręgosłup kierowcy chroni z kolei system HANS. W dużym skrócie to specjalny kołnierz z włókna węglowego noszony na ramionach kierowcy. Kask jest do kołnierza luźno przymocowany i nie przemieszcza się gwałtownie przy zderzeniu.

Przy zderzeniu ze ścianą takie zabezpieczenia przeważnie wystarczająco chronią głowę, resztę ciała osłania mocna klatka (uratowała życie Kubicy w Montrealu).

Przeciwnicy kokpitów twierdzą, że zabudowanie go nie rozwiązuje sprawy. Istnieje niebezpieczeństwo uwięzienia nieprzytomnego zawodnika w płonącej maszynie. Teraz można go stamtąd szybko wyciągnąć.

– Osłona mogłaby być pneumatycznie odstrzeliwana jak poduszka powietrzna. To żaden problem – wyjaśnia jednak Bartoś.

FIA czeka teraz na analizę zespołu technologicznego F1, który przedstawi raport z wypadku.

Ferrari cały czas wstrzymuje oddech, nasłuchując wieści ze szpitala. Massa został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej. Nie mówi, ale sygnalizuje, że rozumie, co się do niego mówi, może też poruszać rękami i nogami. Budapeszteńscy lekarze przestrzegają, że jest jeszcze za wcześnie na diagnozę, kiedy kierowca opuści szpital i czy wsiądzie jeszcze kiedyś do bolidu.

Dramat jest też pożywką do spekulacji. Massa i Kimi Räikkönen mają kontrakt z Ferrari do końca 2010 r. Zespół powoli szuka jednak ich następców. Fińskie media są przekonane, że w przyszłym roku na emeryturę odejdzie Kimi, a za niego zostanie ściągnięty Fernando Alonso. Za Massę w najbliższym czasie mógłby jeździć Michael Schumacher. Jego menadżer dementuje, ale Ferrari tylko nie potwierdza...

Autor: Oskar Berezowski
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki