REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Józef Cyrankiewicz kolaborował z Gestapo?

2007-12-27 06:38
publikacja
2007-12-27 06:38
Z dokumentów IPN, do których dotarł tygodnik "Wprost" wynika, że wieloletni premier z czasów PRL Józef Cyrankiewicz, jako więzień Oświęcimia handlował walutą i złotem zrabowanym przez Niemców więźniom. Zdaniem części historyków potwierdza to hipotezę, że wykreowany przez propagandę PRL na twórcę oświęcimskiego ruchu oporu Cyrankiewicz kolaborował z Gestapo.

Według oficjalnej wersji Józef Cyrankiewicz trafił do Oświęcimia we wrześniu 1942 roku. Niemal od razu zaczął organizować obozowy ruch oporu. "Wprost" dotarł jednak do dokumentów IPN, które rzucają nowe światło na jego rolę w czasie drugiej wojny światowej. Cyrankiewicz miał prawdopodobnie dostęp do magazynów, w których gromadzono precjoza i pieniądze zrabowane u więźniów. Mając parasol ochronny ze strony obozowego Gestapo, wymieniał zagrabione kosztowności z obozowymi funkcyjnymi, którzy nie mieli do nich dostępu. Dzięki zdobywanym w ten sposób ubraniom i żywności mógł łatwiej przeżyć w obozie.

Więcej w ten temat najbliższym wydaniu tygodnika "Wprost", w sprzedaży od dzisiaj.
Źródło:IAR
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~atom
a towarzysz boni(bonner?)nie kolaborował z sb
i hrabia dzieduszycki i biskup wielgus i hejmo i miodek i maliński i russati i szywietz i 1200000członków antypolskiej antyludzkiej pzpr
brawo IPN-i ujawnij wreszcie życiorys kumpla sokorskawo i pałkownika kgb waltera niejakiego targiela i jego sponsorów
targel
SB dla Boniego to przecież policja swojej ojczyzny, tak jak dzisiejsi donosiciele dla dzisiejszej SB
~P.K.
Paweł Plinta „Premier oskarżony po latach” („Dziennik Polski” nr 10 z 11.01.2008 r.)


Józef Cyrankiewicz handlował w Oświęcimiu kosztownościami zrabowanymi przez Niemców więźniom! - ogłosił kilka dni temu tygodnik "Wprost", powołując się na dokumenty Instytutu Pamięci
Paweł Plinta „Premier oskarżony po latach” („Dziennik Polski” nr 10 z 11.01.2008 r.)


Józef Cyrankiewicz handlował w Oświęcimiu kosztownościami zrabowanymi przez Niemców więźniom! - ogłosił kilka dni temu tygodnik "Wprost", powołując się na dokumenty Instytutu Pamięci Narodowej. Z reportażu "Fałszywy bohater" autorstwa Doroty Kani wynika, że Cyrankiewicz mógł nawet kolaborować z gestapo. - Rozpowszechnianie podobnych tez raczej ośmiesza IPN - kwituje dr Adam Cyra, znany historyk i publicysta z Państwowego Muzeum Auschwitz Birekanu.

Historycy z Muzeum zaprzeczają rewelacjom na temat byłego premiera Polski Ludowej, które lotem błyskawicy obiegły ogólnopolskie media.

Józef Cyrankiewicz, rocznik 1911, był przed II wojną światową działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej, od 1935 roku przewodniczył komitetowi okręgowemu PPS w Krakowie. Po wybuchu wojny współzakładał w Krakowie WRN, podziemną organizację PPS, był członkiem jej władz. Do Auschwitz trafił we wrześniu 1942 roku. Działał w obozowym ruchu oporu. Z czasem zaczął w nim odgrywać jedną z wiodących ról.

Po wojnie komunistyczna propaganda kreowała Cyrankiewicza na lidera oraz inicjatora obozowej konspiracji. W rzeczywistości twórcą tutejszego ruchu oporu był rotmistrz Witold Pilecki, który w 1940 roku dał się aresztować podczas łapanki - specjalnie po to, by trafić do Oświęcimia. Po 947 dniach, w czasie których stworzył organizację podziemną, uciekł z Auschwitz, aby przedstawić Komendzie Głównej AK swój plan odbicia obozu. Walczył następnie w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie był oficerem II Korpusu gen. Władysława Andersa we Włoszech. Wrócił do kraju, aby kontynuować działalność niepodległościową. Został schwytany i stracony w komunistycznej katowni w maju 1948 r. Komuniści zamordowali więc bestialsko faktycznego twórcę obozowego ruchu oporu, a latami obsadzali w tej roli Cyrankiewicza, który po II wojnie światowej przeistoczył się z lidera socjalistów w prominentnego działacza partii komunistycznej.

Cyrankiewicz, który od lipca 1945 pełnił funkcję sekretarza generalnego PPS, był od początku realizatorem narzuconej przez komunistów koncepcji "zjednoczenia ruchu robotniczego", czyli PPS i Polskiej Partii Robotniczej (PPR). Po zjednoczeniu partii i powstaniu PZPR (1948), był jej sekretarzem i członkiem biura organizacyjnego Komitetu Centralnego, a potem, aż do lat 70., członkiem Biura Politycznego KC PZPR. W latach 1947-52 oraz 1954-70 zasiadał w fotelu premiera Polski Ludowej. Był więc bardzo wpływowym człowiekiem zarówno w czasach stalinowskich, jak i później, w erze Gomułki.

Teraz dziennikarka Tygodnika "Wprost" postanowiła go zdemaskować: "Nie ma wątpliwości, że "żelazny premier" znaczną część swojego powojennego życia poświęcił na zacieranie śladów rzeczywistej działalności w Oświęcimiu. Wiele wskazuje na to, że nie chodziło wyłącznie o uprawdopodobnienie stworzonego przez propagandę PRL nieprawdziwego obrazu twórcy ruchu oporu w obozie, ale też o ukrycie kolaboracji z Niemcami. Obraz premiera handlującego w obozie zrabowaną więźniom walutą i złotem nie pasował do wizerunku komunistycznego bohatera" - czytamy w tygodniku, który - jak twierdzi - oparł się na dokumentach IPN, a konkretnie: zapisach przesłuchania niejakiego Włodzimierza Lechowicza, komunistycznego działacza, "aresztowanego w ramach walki Bolesława Bieruta z grupą Władysława Gomułki" (w czasach stalinizmu całkowicie oddani Moskwie bierutowcy oskarżyli Gomułkę o "odchylenie prawicowo nacjonalistyczne" i w 1951 roku uwięzili go).

"O osobie sekretarza Cyrankiewicza Kochanowicz wyraża się z dużym niesmakiem. (...) Wspominał mi, że podobno udział Cyrankiewicza w konspiracyjnej pracy w Oświęcimiu jest bardzo wątpliwy, ponieważ wiadomo, że Cyrankiewicz cały wolny czas w Oświęcimiu przeznaczał na handel walutą i kruszcem" - zeznał w 1948 roku Włodzimierz Lechowicz.

"Wprost" cytuje też m.in. prof. Wiesława Jana Wysockiego, który potwierdza, że słyszał od byłych więźniów o podejrzeniach, iż Cyrankiewicz "był na usługach gestapo": "Mając parasol ochronny ze strony obozowych gestapowców, wymieniał zagrabione kosztowności z obozowymi funkcyjnymi, którzy nie mieli do nich dostępu. Dzięki zdobywanym ubraniom i żywności mógł łatwiej przeżyć w obozie" - przypuszcza prof. Wysocki, dziekan Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Koncepcja ta wydaje się prawdopodobna także badaczom z IPN: "Miał bardzo mocne poparcie Moskwy. Można się zastanawiać, dlaczego. Możliwe, że jego zwierzchnicy w ZSRR mieli na niego kompromitujące materiały. Apetyt na władzę i strach mogły sprawiać, że wykonywał każde ich polecenie" - mówi o Cyrankiewiczu prof. Jan Żaryn, szef Biura Edukacji Publicznej IPN.

Znający najlepiej historię oświęcimskiego obozu specjaliści z Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau odrzucają jednak te twierdzenia (które zresztą pojawiały się już w przeszłości - i były intensywnie weryfikowane).

- Pogląd, jakoby Cyrankiewicz handlował w Oświęcimiu kosztownościami zrabowanymi przez Niemców więźniom, jest pozbawiony sensu - mówi bez ogródek dr Adam Cyra, historyk i publicysta. - Nie ma na to żadnych przekonujących dowodów!

Adam Cyra zwraca uwagę, że są za to inne wiarygodne relacje, świadczące o wręcz heroicznej postawie Cyrankiewicza. Były więzień Stanisław Kłodziński w opracowaniu pt. "Józef Cyrankiewicz w obozie oświęcimskim" napisał - w 1990 roku, a więc już po upadku komuny: "Józef Cyrankiewicz - wielokrotnie wspominany w literaturze obozowej - przez cały czas od przybycia do Oświęcimia i aż do marszu ewakuacyjnego stamtąd w styczniu 1945 r. (...) wyróżniał się twardą i aktywną postawą więźnia konsekwentnie walczącego o przetrwanie własne i społeczności współwięźniów. (...) W czasie udręczającego marszu śmierci z Oświęcimia wykazał odporność, a nawet potrafił innych podtrzymywać nie tylko psychicznie, lecz także fizycznie. Dzięki temu kilkunastu współwięźniom - wycieńczonym, wygłodzonym, przemarzniętym, pokonującym zawieje śnieżne - uratował wtedy życie".

Dr Cyra w połowie lat 80. zbierał materiały na temat działalności obozowego ruchu oporu w 1944 r., z udziałem Cyrankiewicza oraz skoczka spadochronowego, cichociemnego ppor. Stefana Jasieńskiego o pseudonimie Urban. Efektem jest książka "Spadochroniarz Urban". - Nie natrafiłem wtedy, ani nigdy później, choćby na ślad dowodów, które świadczyłyby o tym, że Cyrankiewicz był konfidentem obozowym - podkreśla historyk.

W 1944 r., gdy w KL Auschwitz powstała konspiracyjna Rada Wojskowa Oświęcim, na jej czele miał stanąć właśnie Józef Cyrankiewicz. - Dowódca Okręgu Śląskiego Armii Krajowej mjr Zygmunt Walter Janke polecił przekazać mu pisemne pełnomocnictwo kierowania konspiracyjnymi pracami wojskowymi na terenie KL Auschwitz. Ta nominacja została też wcześniej poparta w obozie przez por. Wacława Stacherskiego ps. Nowina, inspektora katowickiego Armii Krajowej, straconego w KL Auschwitz we wrześniu 1944 r opisuje Adam Cyra.

Historyk uważa, że istotnym dowodem - kwestionującym tezę o kolaboracji Cyrankiewicza z gestapo - jest raport niemieckiej policji bezpieczeństwa w Katowicach z grudnia 1944 r.: "Jak wynika z przechwyconego materiału, obóz koncentracyjny w Oświęcimiu jest także w strefie działania AK. (...) Jako komendant obozu z ramienia AK wyznaczony został niejaki "Rot". (...) Obecnie organizacja ta jest rozpracowywana, o czym po upływie pewnego czasu sporządzony zostanie specjalny raport".

"Rot" to konspiracyjny pseudonim Cyrankiewicza. - Gdyby był kolaborantem, Niemcy wiedzieliby zdecydowanie więcej - zauważa dr Cyra.

Dziennikarka "Wprost" przypuszcza również, że "mroczna tajemnica Cyrankiewicza z Oświęcimia mogła się przyczynić do śmierci rotmistrza Witolda Pilceckiego, rzeczywistego twórcy obozowego ruchu oporu". Z publikacji we "Wprost" wynika, że Cyrankiewicz znał Pileckiego z Oświęcimia - a mimo to po wojnie nie poparł starań o jego ułaskawienie: - Czyżby bał się, że rotmistrz wie zbyt dużo o prawdziwej roli Cyrankiewicza w obozie? - pyta na łamach tygodnika prof. Wysocki.

- Godząc się na śmierć mojego ojca, Cyrankiewicz raz na zawsze uciszył niewygodnego dla siebie świadka - wtóruje mu Zofia Pilecka Obtułowicz, córka bohaterskiego rotmistrza.

Historycy z PMA B nie są jednak pewni, czy Cyrankiewicz w ogóle poznał w obozie Pileckiego. - Pilecki, ani w raporcie dla Komendy Głównej Armii Krajowej z jesieni 1943 r., sporządzonym po ucieczce z KL Auschwitz, ani w powojennym raporcie z 1945 roku, nie wspomina o jakiejkolwiek znajomości z Cyrankiewiczem - mówi Adam Cyra, który wraz z cytowanym Wiesławem J. Wysockim napisał książkę o rotmistrzu.

Cyra dodaje, że nie zna też żadnych wiarygodnych dokumentów, potwierdzających, iż ówczesny premier PRL przyczynił się do skazania na śmierć Witolda Pileckiego.

- Niewątpliwie Józef Cyrankiewicz zachował się biernie. Chociaż niewiele mógł pomóc. Wszelkie prośby o ułaskawienie rozpatrywał prezydent Bolesław Bierut, który rzadko korzystał z przysługujących mu uprawnień - ocenia oświęcimski historyk.

W PMA B w bloku nr 11 znajduje się ekspozycja dotycząca obozowego i przyobozowego ruchu oporu. Są tam zdjęcia najbardziej zasłużonych więźniów konspiratorów. Na pierwszym planie znajduje się fotografia rotmistrza Witolda Pileckiego.

A nieco dalej zdjęcie Józefa Cyrankiewicza. - W dokumentacji archiwalnej naszego muzeum jest bowiem wiele wzmianek o jego pozytywnej postawie w KL Auschwitz. Nie ma natomiast dowodów na to, jakoby jego działalność w obozie była haniebna - powtarza dr Adam Cyra.

Można założyć, że powojenna działalność Cyrankiewicza miała charakter koniunkturalny. Ale dr Cyra słyszał też niejednokrotnie, że komunistyczny premier potrafił zachować się jak człowiek w stosunku do byłych więźniów. Świadczy o tym np. anegdota z udziałem Jana Olszyńskiego, ciężko chorego na tyfus, któremu więzień Cyrankiewicz wydawał w obozie zupę. Olszyński poprosił też o porcję dla kolegi i dostał. Jednak wywołało to podejrzliwość innego z więźniów. - Kto ci nalał zupę? - spytał, podejrzewając, że chory podbiera drogocenny płyn dla siebie. - A ta łysa pała! - wskazał Olszyński.

Po wojnie, jak opowiada dr Cyra, Jan Olszyński został wydelegowany przez kolegów, by załatwić jakąś sprawę u premiera. I zaczął od oficjalnej formułki: "panie premierze...". Cyrankiewicz przeciągle rozglądnął się po biurze i nagle spytał: - Teraz mówisz premierze, ale w obozie wołałeś na mnie łysa pała!

Olszyński zachował zimną krew: - W obozie nie wiedziałem, że będziesz premierem - odparował. A sprawę premier załatwił.

P
~SAS
że kolaborował to słuchy chodziły już za komuny, oraz to że był zainteresowany w zabójstwie PILECKIEGO .
targel
A kogo to teraz obchodzi? Chyba że rodzina żyje to i owszem , jakaś satysfakcja jest. Ale IPN trzeba rozgonić na cztery wiatry, bo to niemoty i pożerają nasze pieniądze
~sas
prostactwo z ciebie wali. ty byś rozganiał wszystko co polskie ! szkoda słów na ciebie .
~lon odpowiada ~sas
kogo obchodzi Cyrankiewicz
byc może moherow co go pamietaja i chwala
rozgonic tych towarzyszy historykow
bo oni będą grzebac jeszcze ze trzy pokmolenia
bo przecież praca historyka jest ciężka i mozolna .
~Adam
Adam Cyra Oświęcim, dnia 10.01.2008 r.

Czy Józef Cyrankiewicz był konfidentem gestapo?

W tygodniku „Wprost” (nr 1 z 6 stycznia 2008 r.) Dorota Kania w artykule „Fałszywy bohater” napisała na temat Józefa Cyrankiewicza:
Adam Cyra Oświęcim, dnia 10.01.2008 r.

Czy Józef Cyrankiewicz był konfidentem gestapo?

W tygodniku „Wprost” (nr 1 z 6 stycznia 2008 r.) Dorota Kania w artykule „Fałszywy bohater” napisała na temat Józefa Cyrankiewicza: „Czy były premier PRL wykreowany przez propagandę na twórcę oświęcimskiego ruchu oporu, mógł kolaborować z gestapo?” Postaram się w skrócie odpowiedzieć na powyższe pytanie, które Autorka zawarła w swoim tekście.
Rtm. Witold Pilecki – dobrowolny więzień i twórca konspiracji wojskowej w KL Auschwit, uciekinier z tego obozu i uczestnik Powstania Warszawskiego, po wojnie oficer II Korpusu gen. Władysława we Włoszech, stracony został w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r.
Józef Cyrankiewicz – również więzień obozu oświęcimskiego, kiedy został dokonany mord sądowy na Pileckim – był od kilkunastu miesięcy premierem PRL.
Przypuszczam, że w wątpliwościach odnośnie pobytu Józefa Cyrankiewicza w KL Auschwitz utwierdziła się Dorota Kania po rozmowie z prof. Wiesławem Janem Wysockim, dziekanem Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych UKSW w Warszawie, który przekazał Autorce tego artykułu szereg pomówień na temat Józefa Cyrankiewicza sugerując, że były długoletni komunistyczny premier PRL odegrał jako konfident negatywną rolę w obozowym ruchu oporu, a także naganną była jego postawa wobec rtm. Witolda Pileckiego, kiedy ten został uwięziony, a potem był sądzony i oczekiwał na wykonanie wyroku śmierci.
Pozbawiony jest natomiast zupełnie sensu pogląd zawarty w tekście Doroty Kani, że: „Józef Cyrankiewicz handlował w Oświęcimiu kosztownościami zrabowanymi przez Niemców więźniom”, ponieważ nie ma na to żadnych przekonywujących dowodów.
Były więzień Stanisław Kłodziński, nr obozowy 20019, w swoim opracowaniu, zatytułowanym „Józef Cyrankiewicz w obozie oświęcimskim”, wydrukowanym w „Przeglądzie Lekarskim” nr 1 z 1990 r., napisał: „(...) Józef Cyrankiewicz – wielokrotnie wspominany w literaturze obozowej – przez cały czas od przybycia do Oświęcimia i aż do marszu ewakuacyjnego stamtąd w styczniu 1945 r. (...) wyróżniał się twardą i aktywną postawą więźnia konsekwentnie walczącego o przetrwanie własne i społeczności współwięźniów. (...) W czasie udręczającego marszu śmierci z Oświęcimia wykazał odporność, a nawet potrafił innych podtrzymywać nie tylko psychicznie, lecz także fizycznie. Dzięki temu kilkunastu współwięźniom – wycieńczonym, wygłodzonym, przemarzniętym, pokonującym zawieje śnieżne – uratował wtedy życie”.
Osobiście w połowie lat osiemdziesiątych przez wiele miesięcy zbierałem materiały na temat działalności obozowego ruchu oporu w 1944 r. z udziałem Józefa Cyrankiewicza i skoczka spadochronowego-cichociemnego ppor. Stefana Jasieńskiego ps. „Urban”. Efektem moich wysiłków badawczych jest wydana w 2005 r. książka „Spadochroniarz „Urban”. Nie natrafiłem wtedy ani nigdy później, na ślad żadnych dowodów, które świadczyłyby o tym, że Józef Cyrankiewicz był konfidentem obozowym.
Cytowany już poprzednio Stanisław Kłodziński we wspomnianym opracowaniu trafnie i zgodnie z prawdą twierdzi, że: „Józef Cyrankiewicz (1911-1988), (...) zapisał się na trwałe w historii KL Auschwitz jako więzień konspirator, wyróżniający się bardzo silną indywidualnością (...), odważny, przemyślny i doświadczony, umiejący podejmować oryginalne, bardzo ryzykowne i trafne decyzje w najtrudniejszych warunkach i sytuacjach obozowych. Jest to karta mało znana nawet historykom, a szerokim kręgom często w ogóle nie znana bądź uproszczona czy sfałszowana”.
Józef Cyrankiewicz nie był nigdy członkiem Związku Organizacji Wojskowej w KL Auschwitz – co sugeruje w swoim artykule Dorota Kania - jak również przebywając w tym obozie nigdy nie poznał osobiście Witolda Pileckiego. O jego działalności w obozowym ruchu oporu Cyrankiewicz wiele słyszał, kojarzył go jednak z więźniem o nazwisku Tomasz Serafiński, pod którym rotmistrz był zarejestrowany w obozie.
Potwierdził to sam Pilecki w meldunku wysłanym z Kraju 4 września 1946 r. do sztabu II Korpusu we Włoszech (kopia tego meldunku jest przechowywana w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu). Ponadto Pilecki ani w raporcie dla Komendy Głównej Armii Krajowej z jesieni 1943 r., sporządzonym już po jego ucieczce z KL Auschwitz, ani w powojennym raporcie z 1945 r. nic nie wspomina o jakiejkolwiek znajomości z Józefem Cyrankiewiczem (kopie raportów są przechowywane w Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu).
Obecnie nie ma także żadnych wiarygodnych dokumentów, które potwierdzałyby wyjątkowo negatywną rolę, jaką rzekomo miał odegrać Józef Cyrankiewicz podczas procesu rtm. Witolda Pileckiego w 1948 r.
W zaistniałej sytuacji niewątpliwie Józef Cyrankiewicz zachował się biernie, chociaż niewiele mógł pomóc, ponieważ wszelkie prośby o ułaskawienie rozpatrywał prezydent Bolesław Bierut, który rzadko korzystał z przysługujących mu uprawnień i z reguły zatwierdzał wcześniej zapadłe wyroki śmierci.
Należy podkreślić, że w polskim państwie podziemnym Józef Cyrankiewicz, który szybko włączył się do konspiracji pepeesowskiej i Związku Walki Zbrojnej, jesienią 1940 r. był przewidziany na stanowisko zastępcy Delegata Rządu na Kraj (Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945, t.1, Wrocław 1990, s.383).
Ponadto trzeba także przypomnieć, że w sierpniu 1944 r. w KL Auschwitz powstała konspiracyjna Rada Wojskowa Oświęcim, składająca się przeważnie z więzionych w tym obozie oficerów różnych narodowości. Na jej czele miał stanąć Józef Cyrankiewicz, któremu dowódca Okręgu Śląskiego Armii Krajowej mjr Zygmunt Walter-Janke, polecił przekazać w październiku 1944 r. pisemne pełnomocnictwo kierowania konspiracyjnymi pracami wojskowymi na terenie KL Auschwitz. Ta nominacja wcześniej została zaakceptowana przez więzionego w obozie por. Wacława Stacherskiego ps. „Nowina”, inspektora katowickiego Armii Krajowej, który później zginął w KL Auschwitz we wrześniu 1944 r.
Zastępca inspektora w Inspektoracie Bielskim AK, którym wtedy był Stanisław Chybiński – uciekinier z KL Auschwitz, samowolnie wstrzymał jednak nominację „Rota” (jeden z obozowych pseudonimów Józefa Cyrankiewicza), pisząc na niej: „Nieaktualne”. Uzasadnił swój czyn tym, że najpierw należało ustalić wzajemne stosunki między Radą Wojskową Oświęcim, Inspektoratem Bielskim AK i Obwodem Oświęcimskim AK oraz grupą PPS w Brzeszczach koło Oświęcimia, a dopiero później podejmować taką decyzję.
Koniecznie należy zacytować fragment zachowanego raportu komendantury policji bezpieczeństwa w Katowicach z dnia 18 grudnia 1944 r.: „Jak wynika z przechwyconego materiału, obóz koncentracyjny w Oświęcimiu jest także w strefie działania AK. Z ramienia inspektora obozem zajmuje się Wojskowa Rada Obozu – WRO (...). Jako komendant obozu z ramienia AK wyznaczony został niejaki „Rot”. Zajmuje się on zwłaszcza sporządzaniem raportów o sytuacji w obozie i przekazywaniem ich dalej do okręgu (...). Obecnie organizacja ta jest rozpracowywana, o czym po upływie pewnego czasu, sporządzony zostanie specjalny raport”.
Z przedstawionego fragmentu raportu - sporządzonego na podstawie doniesień obozowego gestapo - jednoznacznie wynika, że starano się wówczas dopiero rozpracować obozowy ruch oporu, znając jedynie pseudonim jego przywódcy.
Na szczęście już wkrótce – 27 stycznia 1945 r. – obóz oświęcimski do którego weszli żołnierze Armii Czerwonej przestał istnieć.
Dalszy bieg wypadków mógł bowiem doprowadzić do sytuacji, że Politische Abteilung zdekonspirowałoby całkowicie organizację obozową i nastąpiłyby aresztowania jej członków wewnątrz obozu. Działania wojenne Armii Czerwonej - powodujące przesunięcie się linii frontu na teren Górnego Śląska oraz wcześniejsza ewakuacja urzędów niemieckich i policji – uniemożliwiły jednak gestapo prowadzenie dalszego rozpoznania, a tym samym będące w toku śledztwo nie zakończyło się tragicznie dla obozowego ruchu oporu, w tym przede wszystkim dla pozostałych w KL Auschwitz członków Rady Wojskowej Oświęcim i samego Józefa Cyrankiewicza.
O tamtych dramatycznych zdarzeniach przypomina dzisiaj setkom tysięcy odwiedzających w każdym roku Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu wystawa w bloku nr 11, zatytułowana „Obozowy i przyobozowy ruch oporu”, gdzie między innymi pokazane są zdjęcia więźniów KL Auschwitz, najbardziej zasłużonych w obozowej konspiracji. Na pierwszym miejscu znajduje się fotografia rtm. Witolda Pileckiego a nieco dalej zdjęcie Józefa Cyrankiewicza. W dokumentacji archiwalnej Muzeum oświęcimskiego jest bowiem wiele wzmianek o jego pozytywnej postawie w KL Auschwitz, nie ma natomiast dowodów na to, jakoby jego działalność w obozie była haniebna. W aktach procesowych Witolda Pileckiego też nie ma śladu, aby ówczesny komunistyczny premier PRL przyczynił się do skazania i rozstrzelania bohaterskiego rotmistrza.
Nie ma również żadnych dowodów na to, jak twierdzi Dorota Kania w swoim artykule, powołując się na rzekomą wypowiedź pracowników archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau: „że Cyrankiewicz zacierał ślady kompromitującej przeszłości, wynosząc bezprawnie część dokumentów”.
Adam Cyra

Bibliografia: Adam Cyra, Raport Witolda, „Biuletyn Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem” 1991 nr 12; tegoż: Ochotnik do Auschwitz, Oświęcim 2000; tegoż: Spadochroniarz „Urban”; Józef Garliński, Londyn 1997; Stanisław Kłodziński, Józef Cyrankiewicz w obozie oświęcimskim, „Przegląd Lekarski” 1990 nr 1; Henryk Świebocki, Ruch oporu w KL Auschwitz, w: Węzłowe zagadnienia z historii KL Auschwitz, Wydawnictwo Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu 1995, t. IV.













Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki