Strefa euro znów się sypie, a Włochom cały czas grozi poważny kryzys. W tych warunkach notowania złota powinny rosnąć. A tymczasem notowania kruszcu liczone w dolarach utrzymują się bez większych zmian. Ale nie z punktu widzenia polskiego inwestora!


We wtorek rano inwestorzy nieco spanikowali. Rentowność włoskich obligacji 10-letnich rosła nawet o 70 punktów bazowych! Na giełdzie w Mediolanie trwała zmasowana wyprzedaż akcji banków, a euro szybko traciło względem dolara. Rynek przestraszył się, że zawirowania na włoskiej scenie politycznej skutkujące przedterminowymi wyborami mogą w konsekwencji doprowadzić do opuszczenia przez Włochy strefy euro.
Gdy po raz poprzedni rynek został skonfrontowany z realną groźbą rozpadu europejskiej unii monetarnej, złoto było notowane po blisko 2000 dolarów za uncję. Było to późnym latem 2011 roku. Teraz sytuacja nie jest tak bardzo zaawansowana – na razie włoski temat dopiero przebija się do inwestycyjnego mainstreamu. Ale „fundamenty” pod włoski kryzys są równie dobre (a raczej złe) jak kilka lat temu.
Lecz tym razem inwestorzy nie uciekają do złota. Przynajmniej na razie. Jako bezpieczna przystań póki co służy dolar amerykański i obligacje niemieckie. Królewski metal pozostaje w odstawce już od wielu miesięcy. Od prawie roku notowania złota oscylują wokół 1300 dolarów za uncję, odchylając się o nie więcej niż 70 dolarów w górę lub w dół.
Użyj kodu INWESTOR, a otrzymasz ofertę rocznej prenumeraty "Złotowieści" z 50-procentową zniżką - skorzystaj >>

Jest to jednak tylko perspektywa dolarowa! Istotna dla inwestora z USA lub globalnego funduszu inwestycyjnego, którego walutą odniesienia jest dolar. Natomiast z punktu widzenia inwestorów z Europy sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Licząc w euro, złoto jest najdroższe od roku i przez ostatnie trzy miesiące podrożało o 5%.
Jeszcze wyraźniej rysuje się zwyżka cen wyrażanych w polskiej walucie. We wtorek wczesnym popołudniem uncja złota (31,1 gramów) była wyceniana na ok. 4861 złotych. To o 1,3% więcej niż w poniedziałek oraz o ponad 8% niż jeszcze trzy miesiące temu, gdy kurs złota w PLN szorował po 2-letnim minimum.
Przy czym należy jasno zaznaczyć, że obserwowane od kilku tygodni wzrosty cen złota w PLN nie są przejawem siły kruszcu, lecz słabości polskiej waluty, która od połowy kwietnia szybko traci względem euro oraz przede wszystkim dolara. Jednakże z drugiej strony wypadałoby dodać, że właśnie w ten sposób złoto realizuje jedno ze swoich podstawowych zadań – zabezpiecza zdywersyfikowany portfel polskiego inwestora zarówno przed spadkami na GPW (WIG od początku roku stracił 10%) jak i przed





























































