REKLAMA
TYLKO U NAS

Jak zarobić na uczuciach religijnych

Tomasz Jaroszek2010-06-18 06:01
publikacja
2010-06-18 06:01

Prawdziwe rekiny biznesu mówią, że interes można zrobić dosłownie na wszystkim. Trudno nie skorzystać z okazji i nie zarobić na religiach, które wyznają miliony ludzi - miliony potencjalnych klientów. Jak sytuacja wygląda w Polsce? Czołowy katolicki kraj Europy to bardzo obiecujący rynek.

Jeśli wierzyć statystykom, Polska jest zaraz po Malcie najbardziej katolickim krajem w Europie. Według danych Konferencji Episkopatu Polski do Kościoła katolickiego należy 36,6 mln osób, czyli ponad 95 proc. społeczeństwa. Perspektywy otwierające się przed wszystkimi, którzy chcą zarobić, są naprawdę imponujące. Dla najstarszych katolików rynek wydaje się być wręcz nasycony. Młodzi chrześcijanie to z kolei ogromna grupa podatna na innowacje, w tym „wiarę wirtualną”. Najtrudniejsza wydaje się młodzież, która, żyjąc w świecie konsumpcjonizmu i internetu, jest znacznie wybredniejszym klientem. Sposobów na religijnych konsumentów polskim biznesmenom nie brakuje.

Koncerny religijno-medialne

Tadeusza Rydzyka i jego tzw. imperium medialnego nie trzeba w Polsce nikomu przedstawiać. Najważniejsze elementy składowe to rozgłośnia radiowa Radio Maryja, telewizja Trwam oraz gazeta codzienna „Nasz Dziennik”. Aby jeszcze lepiej wykorzystać swoich lojalnych klientów, wprowadzono specjalną ofertę telefonów komórkowych dla emerytów i rencistów. Oddzielną gałęzią toruńskiego biznesu jest uczelnia wyższa, kształcąca przyszłych dziennikarzy i pracowników mediów. Do wejścia na rynek szykują się inne medialne podmioty, bazujące na religii.

Chrześcijanin.tv to projekt ewangelicznej telewizji internetowej, powstały z inicjatywy fundacji „Człowiek w potrzebie”. Zadaniem stacji jest wspieranie polskich chrześcijan i budowanie wspólnoty dzięki ambitnie opracowanej stronie internetowej. W ramówce znajdziemy kazania, nauczania, wywiady, filmy dokumentalne, a nawet koncerty chrześcijańskich zespołów. Wśród materiałów najciekawszą nowością są tzw. świadectwa, czyli wyznania wiernych, którzy zmienili swoje życie pod wpływem nauki Chrystusa. Na antenie można regularnie usłyszeć, jak z narkomana przerodzić się w przykładnego ojca rodziny dzięki czytaniu Biblii. Czy to pierwszy krok do kaznodziejów uzdrawiających mocą Chrystusa przez ekran telewizora?

Kredyt dla pielgrzyma

Obraz pielgrzymujących na Jasną Górę wiernych stał się już jednym z symboli polskiej wiary katolickiej. Chętnie zwiedzamy też miejsca objęte kultem poza granicami kraju. Najlepiej wiedzą o tym biura podróży, które zabierają wiernych do Watykanu, Lourdes, szlakiem pielgrzymów, a nawet śladami Jana Pawła II. Takie wycieczki cieszą dużą popularnością, a biura podróży nauczyły się w ostatnich latach, że nie każdy klient jest zainteresowany jedynie luksusowym hotelem w Tunezji bądź Egipcie.

Idąc tym tokiem myślenia, klient zainteresowany pielgrzymką musi odłożyć na ten cel nawet kilka tysięcy złotych. Polacy nie słyną z oszczędnego podejścia do życia, ale mały kredyt okazyjny to dla nas wręcz element codzienności. Po biurach podróży zacierają zatem ręce banki. Jedna z instytucji poszła o krok dalej i sprofilowała kredyt dla polskiego pielgrzyma. Kredyt dla pielgrzyma w Banku Pocztowym to szansa na preferencyjny kredyt, pod warunkiem, że udowodnimy chęć wyjazdu na pielgrzymkę. W pismach religijnych drukowane są również specjalne kupony, po okazaniu których będziemy zwolnieni z płacenia prowizji. Oferta to nic innego jak okazyjny kredyt, podobnie jak wszelkiego rodzaju świąteczne pożyczki i kredyty wakacyjne. Jeśli jednak rośnie liczba pielgrzymujących Polaków, taka oferta może okazać się strzałem w dziesiątkę przy konkurencji, która swoich kredytów aż tak dokładnie nie profiluje.

Wirtualne znicze

Kwestia rozumienia przez religię śmierci i ceremonii związanych z odejściem zmarłego ze świata doczesnego jest istotna w każdej religii. Tradycyjny katolicki pochówek, wykupienie kwatery na cmentarzu, msza święta, kwiaty, znicze – obraz znany każdemu Polakowi. A gdyby tak przenieść to wszystko do wirtualnej sieci i wystawić do tego konkretny cennik? W internecie pojawiło się kilka portali oferujących uczczenie pamięci zmarłej osoby wirtualnym nagrobkiem i postawienie mu fikcyjnego znicza, który zgaśnie wraz z… końcem abonamentu.

Portale takie jak wirtualnycmentarz.pl lub nekropolia.pl to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Swoim zmarłym bliskim możemy zarezerwować miejsce na serwerze w postaci wirtualnej kwatery. Do tego budujemy profil, piszemy wspomnienia i kondolencje oraz zapalamy znicze. Za wszystko płacimy SMS-em, kartą płatniczą lub przelewem internetowym. Znicze również nie płoną wiecznie, jeśli nie opłacimy odpowiedniego abonamentu. Przykładowa cena na jednym z portali to 9 zł za znicz na miesiąc. Sama wirtualna kwatera kosztuje ok. 20 zł, a miejsce VIP i indywidualny projekt nagrobka to już 300 zł. Znicze płonące na stałe kosztują średnio 50 zł. Dla jednych wirtualne cmentarze to możliwość oddania czci zmarłym bez konieczności udawania się fizycznie w miejsce pochówku. Inni nazywają to profanacją.

Sklepik z Chrystusami

Akcesoria związane z religią również przeszły swego rodzaju ewolucję. Daleko nam do zachodnich rynków, w których figurki z Jezusem i całe linie ubrań z wizerunkami sakralnymi są hitem w sklepach. Jeśli jednak dobrze poszukamy, znajdą się gadżety religijne chętnie kupowane chociażby na aukcjach Allegro. Swego czasu rekordy popularności bił różaniec w formie plastikowej karty, którą można włożyć do portfela. Na internetowych aukcjach znajdziemy setki medalików, coraz ciekawsze projekty różańców i oczywiście masę akcesoriów związanych z postacią Jana Pawła II. W tym segmencie możemy jednak śmiało powiedzieć, że konserwatywne podejście klientów nie przyjmie wielu gadżetów, dzięki czemu nasz rynek akcesoriów religijnych jest tak skromny porównaniu z rynkiem np. w USA. Trudno spodziewać się zabawnych figurek z Jezusem lub linii odzieży z wizerunkiem Matki Boskiej w kraju, gdzie niektóre symbole darzone są szczególnym kultem.

Religijne społeczności

Liczba stron internetowych poświęconych wyznaniom religijnym w Polsce jest imponująca. Opoka, Jezus, Katolik, Angelus, Wiara, Nadzieja, Mateusz, Przeznaczeni.pl – to tylko kilka tytułów pojawiających się w wyszukiwarkach. Z badań Megapanel PBI/Gemius wynika, że co ósmy Polak regularnie odwiedza strony internetowe o tematyce religijnej. Liczba internautów aktywnie korzystających z takich serwisów wzrosła przez ostatni rok o 31 proc. i wynosi 2,2 mln miesięcznie. Po przeliczeniu otrzymujemy liczbę 800 godzin w miesiącu, czyli 44 mln odsłon. Każdy, kto robił interesy na portalach internetowych, widząc taką liczbę, wylicza potencjalne zyski z reklam i kampanii sprzedażowych. Specjaliści jasno twierdzą, że zarabianie na tych portalach musi się rozpocząć. Obecnie priorytetem większości serwisów jest misja szerzenia wiary. Potencjał tylu użytkowników może jednak pewnego dnia skusić twórców portali. Wielu właścicieli witryn marzy o takich statystykach, a tendencja wzrostowa w tej branży zapowiada kolejne rekordy odsłon w tym roku. Takiej okazji nie można przegapić.

Bariera interesu

Wraz z postępem technologicznym rosną możliwości zarabiania na religijnych klientach. Wirtualne kościoły, e-spowiedź, internetowe społeczności łączące wiernych na portalach to tylko pierwsze, co przychodzi do głowy na myśl o religijnych klientach. Mówi się, że kościół przeżywa kryzys, a Polacy w pogoni za pieniędzmi odchodzą od wartości religijnych. W biznesowym ujęciu, Kościół wymaga zatem zmiany wizerunku oraz innych metod działania względem konsumentów. Ważne, żeby zachować niepisaną granicę pomiędzy religią a czystym biznesem. W przeciwnym razie wiara stanie się niczym innym, jak kolejnym towarem na półce współczesnego rynku.

Tomasz Jaroszek
Bankier.pl
tomaszjaroszek.blogbank.pl

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~Ksiezyc
Ten artykuł to po prostu próba spojrzenia na wiarę przez osobę niewierzącą, ale czującą jakieś wyrzuty sumienia (nie wiem, z jakiego powodu). Aby się nieco wybielić, przyrównuje Kościół katolicki do firmy.
Ewentualnie może to być artykuł na zlecenie grupy trzymającej władzę, która chce znów przyłożyć Kościołowi. Takie działania
Ten artykuł to po prostu próba spojrzenia na wiarę przez osobę niewierzącą, ale czującą jakieś wyrzuty sumienia (nie wiem, z jakiego powodu). Aby się nieco wybielić, przyrównuje Kościół katolicki do firmy.
Ewentualnie może to być artykuł na zlecenie grupy trzymającej władzę, która chce znów przyłożyć Kościołowi. Takie działania widać w TVN czy "Gazecie Wyborczej".
tbt
Spam Kaczorowi już nie pomoże.
~~bullet
Myślę, że powoływanie się na dane Episkopatu Polski dotyczące przynależności do Kościoła jest po prostu śmieszne. Wikipedia mówi już o 89%, powołując się na pismo Fakty i Mity dowiadujemy się, że ok. 50% społeczeństwa nie czuje się z nim duchowo związana. Nie wydaje mi się więc, że można zarobić kokosy na sprzedawaniu różańców, czy Myślę, że powoływanie się na dane Episkopatu Polski dotyczące przynależności do Kościoła jest po prostu śmieszne. Wikipedia mówi już o 89%, powołując się na pismo Fakty i Mity dowiadujemy się, że ok. 50% społeczeństwa nie czuje się z nim duchowo związana. Nie wydaje mi się więc, że można zarobić kokosy na sprzedawaniu różańców, czy figurek z Matką Boską.
Możemy zaobserwować, że frekwencja w kościołach z roku na rok spada. Więc zadajmy sobie pytanie, czy naprawdę warto inwestować w ten biznes?
~pirek
Mącisz księże Łukaszu, zamiast wypowiadać się merytorycznie, jeśli chcesz być poważnie traktowany:
- mowa jest przede wszystkim o kościele,
- artykuł jest napisany w kontekście religii katolickiej i zarabianiu na tej religii,
- bezsensownie (argumentum ad personam) piszesz kto - wg Ciebie - ma podobne zdanie do mojego.
Mącisz księże Łukaszu, zamiast wypowiadać się merytorycznie, jeśli chcesz być poważnie traktowany:
- mowa jest przede wszystkim o kościele,
- artykuł jest napisany w kontekście religii katolickiej i zarabianiu na tej religii,
- bezsensownie (argumentum ad personam) piszesz kto - wg Ciebie - ma podobne zdanie do mojego. To nie ma żadnego związku z artykułem i wprowadza zamieszanie ( o to Ci chodzi, czy to tylko takie nawykowe działanie?).
Z moich doświadczeń wynika, że najlepsze interesy robi się z kościołem głównie z powodu braku podatków ( Urząd Skarbowy boi się kontrolować ) i innej kontroli państwa nad działalnością kościoła.
Mankamentem jest tylko powszechna, obrzydliwa obłuda przedstawicieli kościoła.
Co nie zmienia faktu, że spotkałem kilku sympatycznych księży... Ale to nie byli biznesmani.
~łukasz
Pirek, masz jakiś własny albo wmówiony problem. Takie hasła jak przedstawiłeś wytaczane sa przez liberałów wobec kościoła instytucjonalnego (bo w kościół powszechny przecież nie wierzą), a w artykule nie było mowy o kosciele, tylko o mediach, bankach,biurach podróży, portalach itp formach komercyjnej i niekomercyjnej działalności człowieka.
~Tomek
Ostatnie dwa zdania psują wartość artykułu:

"Ważne, żeby zachować niepisaną granicę pomiędzy religią a czystym biznesem. W przeciwnym razie wiara stanie się niczym innym, jak kolejnym towarem na półce współczesnego rynku".

Te zdania są stronnicze. Autor wyraża troskę o religię, czyli sugeruje, że jest ona
Ostatnie dwa zdania psują wartość artykułu:

"Ważne, żeby zachować niepisaną granicę pomiędzy religią a czystym biznesem. W przeciwnym razie wiara stanie się niczym innym, jak kolejnym towarem na półce współczesnego rynku".

Te zdania są stronnicze. Autor wyraża troskę o religię, czyli sugeruje, że jest ona czymś dobrym. To jest bardzo kontrowersyjne twierdzenie. Ja na przykład twierdze coś zupełnie przeciwnego. Proponuję autorowi korektę końcówki artykułu w celu zachowania obiektywizmu dziennikarskiego.
~Łukasz
Mnie też koncówka się nie podoba. Jest dęta, banalna, na siłę, niejasna i jak dla mnie brzmi trochę nieszczerze. Nie wiem czy autor troszczy się o rynek czy o wiarę, wypieraną przez religię i gadżety. Troche to przypomina politykę , bo w mediach najczęściej i największa troskę o kościół w Polsce deklarują......politycy z lewicy.
~stef
kolego pirek przesadzasz ............ przemyśl sprawę bo cuda się zdarzają nie tylko PNE.
i one dowodzą spirytualności też tego świata
~pirek
"Kościół to spółka akcyjna powołana do eksploatacji pokładów ludzkiej głupoty" ktoś to tak ładnie powiedział...

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki