System emerytalny w Polsce po raz kolejny ma zmienić swoje oblicze. Proponowane przez rząd zmiany rodzą wiele pytań i wątpliwości. Do czego doprowadzi nasze emerytury kolejny rozbiór OFE? Czy prowizja w wysokości 35 mld zł, którą pobierze sobie rząd, mówiąc delikatnie, nie jest zbyt wysoka? Czy pomysł z Pracowniczymi Planami Kapitałowymi może się udać? O to zapytaliśmy prof. Roberta Gwiazdowskiego z Uczelni Łazarskiego.


Anna Drozd: Do czego doprowadzi nasze emerytury kolejny rozbiór OFE?
Robert Gwiazdowski: Państwowy system emerytalny zależy od tego, jaki jest dochód narodowy i jak on zostanie podzielony między tych, którzy go wypracowują, czyli są czynni zawodowo i tych, którzy już są na emeryturze. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy to jest OFE, czy to są TFI, czy jest to cokolwiek innego, bo będąc na emeryturze nie będziemy potrzebowali akcji, obligacji czy świadectw udziałowych. Co więcej, na emeryturze nie będziemy potrzebowali nawet pieniędzy. Będziemy potrzebowali owsianki, aspiryny i pielęgniarki. Pieniądz jest tylko instrumentem przenoszenia wartości w czasie. W związku z tym dla przyszłych emerytów ważne jest to, jakie będą warunki pracy dla naszych dzieci i wnuków, bo to oni będą płacili na nasze emerytury. Dziś płacimy na emerytury naszych rodziców i dziadków.
Jak mógłby wyglądać najlepszy program emerytalny?
We współczesnym demokratycznym państwie nie można uciec od świadczeń emerytalnych. Nie można powiedzieć, aby nieprzezorni umierali z głodu na ulicy, bo nieprzezornych jest wielu. Więc w demokratycznym państwie, oni sobie zagłosują, żeby państwo się nimi zajęło. Państwo powinno się nimi zajmować, ale w sposób najmniej konfliktowy i kosztotwórczy. System emerytalny powinien być prosty, żeby nie wydawać miliardów na utrzymywanie systemu komputerowego, który liczy coś czego nie ma, np. kapitał początkowy. Nie ma powodu, abyśmy na emeryturze, która jest świadczeniem przekazywanym przez państwo od pokolenia czynnego zawodowo do pokolenia emerytów, były jakieś zróżnicowania, bo na emeryturze wszyscy mamy równe żołądki, więc emerytury powinny być równe. Niestety, politycy z emeryturami i podatkami robią wiele nieroztropnych rzeczy, bojąc się wyborców i robiąc im wodę z mózgu.
Przeczytaj także
Jak ocenia pan pomysł Pracowniczych Planów Kapitałowych, zarówno z punktu widzenia pracodawcy, jak i pracownika? Czy to się może udać?
Planowane przez premiera Morawieckiego zmiany to kosmetyczna zmiana istniejącego systemu. Nie ma ucieczki przed emeryturą taką, jak w Nowej Zelandii czy Kanadzie. Mówienie przy okazji Pracowniczych Planów Kapitałowych o tym, że będziemy mieli wyższą emeryturę, przypomina mi to, co mówiło się przy tworzeniu OFE. Musimy pogodzić się z faktem, że stopa zastąpienia będzie bardzo niska i wyniesie 30% naszego wynagrodzenia. Ludziom trzeba powiedzieć wreszcie prawdę, że będą mieli głodowe emerytury. Państwo da im tyle, żeby nie umarli z głodu na ulicy, a o resztę muszą zatroszczyć się sami.



























































