Gwiazdowski: Nasze emerytury będą głodowe

Anna Drozd2016-07-07 15:10redaktor Bankier.pl
publikacja
2016-07-07 15:10

System emerytalny w Polsce po raz kolejny ma zmienić swoje oblicze. Proponowane przez rząd zmiany rodzą wiele pytań i wątpliwości. Do czego doprowadzi nasze emerytury kolejny rozbiór OFE? Czy prowizja w wysokości 35 mld zł, którą pobierze sobie rząd, mówiąc delikatnie, nie jest zbyt wysoka? Czy pomysł z Pracowniczymi Planami Kapitałowymi może się udać? O to zapytaliśmy prof. Roberta Gwiazdowskiego z Uczelni Łazarskiego.

Anna Drozd: Do czego doprowadzi nasze emerytury kolejny rozbiór OFE?

Robert Gwiazdowski: Państwowy system emerytalny zależy od tego, jaki jest dochód narodowy i jak on zostanie podzielony między tych, którzy go wypracowują, czyli są czynni zawodowo i tych, którzy już są na emeryturze. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy to jest OFE, czy to są TFI, czy jest to cokolwiek innego, bo będąc na emeryturze nie będziemy potrzebowali akcji, obligacji czy świadectw udziałowych. Co więcej, na emeryturze nie będziemy potrzebowali nawet pieniędzy. Będziemy potrzebowali owsianki, aspiryny i pielęgniarki. Pieniądz jest tylko instrumentem przenoszenia wartości w czasie. W związku z tym dla przyszłych emerytów ważne jest to, jakie będą warunki pracy dla naszych dzieci i wnuków, bo to oni będą płacili na nasze emerytury. Dziś płacimy na emerytury naszych rodziców i dziadków.

Jak mógłby wyglądać najlepszy program emerytalny?

We współczesnym demokratycznym państwie nie można uciec od świadczeń emerytalnych. Nie można powiedzieć, aby nieprzezorni umierali z głodu na ulicy, bo nieprzezornych jest wielu. Więc w demokratycznym państwie, oni sobie zagłosują, żeby państwo się nimi zajęło. Państwo powinno się nimi zajmować, ale w sposób najmniej konfliktowy i kosztotwórczy. System emerytalny powinien być prosty, żeby nie wydawać miliardów na utrzymywanie systemu komputerowego, który liczy coś czego nie ma, np. kapitał początkowy. Nie ma powodu, abyśmy na emeryturze, która jest świadczeniem przekazywanym przez państwo od pokolenia czynnego zawodowo do pokolenia emerytów, były jakieś zróżnicowania, bo na emeryturze wszyscy mamy równe żołądki, więc emerytury powinny być równe. Niestety, politycy z emeryturami i podatkami robią wiele nieroztropnych rzeczy, bojąc się wyborców i robiąc im wodę z mózgu.

Jak ocenia pan pomysł Pracowniczych Planów Kapitałowych, zarówno z punktu widzenia pracodawcy, jak i pracownika? Czy to się może udać?

Planowane przez premiera Morawieckiego zmiany to kosmetyczna zmiana istniejącego systemu. Nie ma ucieczki przed emeryturą taką, jak w Nowej Zelandii czy Kanadzie. Mówienie przy okazji Pracowniczych Planów Kapitałowych o tym, że będziemy mieli wyższą emeryturę, przypomina mi to, co mówiło się przy tworzeniu OFE. Musimy pogodzić się z faktem, że stopa zastąpienia będzie bardzo niska i wyniesie 30% naszego wynagrodzenia. Ludziom trzeba powiedzieć wreszcie prawdę, że będą mieli głodowe emerytury. Państwo da im tyle, żeby nie umarli z głodu na ulicy, a o resztę muszą zatroszczyć się sami.

Źródło:
Anna Drozd
Anna Drozd
redaktor Bankier.pl

W Bankier.pl od 2009 roku. Redaktor odpowiedzialna za tworzenie materiałów wideo, relacji i wywiadów dla internetowego kanału wideo - Bankier.tv. Podejmuje tematykę rynku nieruchomości, prezentuje ciekawe pomysły na biznes i nowinki technologiczne, porusza bieżące tematy gospodarcze ważne dla Kowalskiego i jego portfela. Tel. 22 333 99 10

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (150)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~chile
W roku 1981 Chile całkowicie zastąpiło istniejący wówczas w tym kraju system repartycyjny (taki nasz ZUS) systemem kapitałowym, opartym na odpowiednikach naszych OFE, czyli prywatnych Administradoras de Fondos de Pensiones (AFP). Wprowadzono trzy filary: pierwszy - wspomagany przez Państwo i gwarantujący minimalne świadczenia,W roku 1981 Chile całkowicie zastąpiło istniejący wówczas w tym kraju system repartycyjny (taki nasz ZUS) systemem kapitałowym, opartym na odpowiednikach naszych OFE, czyli prywatnych Administradoras de Fondos de Pensiones (AFP). Wprowadzono trzy filary: pierwszy - wspomagany przez Państwo i gwarantujący minimalne świadczenia, drugi - oparty na indywidualnych kontach w AFP oraz trzeci - dobrowolny, z prefencjami podatkowymi. Każdy AFP musiał zaoferować swoim uczestnikom do wyboru pięć różnych portfeli/funduszy, różniących się poziomem podejmowanego ryzyka inwestycyjnego (od najbardziej ryzykownego, oznaczonego jako "A" do najbezpieczniejszego - "E"). Zarówno same AFP jak i zarządzane przez nich portfele/fundusze zaczęły podlegać ścisłemu nadzorowi ze strony rządowego regulatora - Superintendencia de AFP (obecnie: Superintendencia de Pensiones). Obywatelom dano prawo wyboru przyłączenia się do nowego systemu lub pozostania w starym. Biorąc jednak pod uwagę olbrzymią różnicę w pozimie składki (prawie 11 % wartości pensji) znakomita większość ówczesnych uczestników "starego" systemu zdecydowała się na przejście do systemu kapitałowego.

Pierwsza ważna informacja, która powinna być brana pod uwagę przez wszelkich krytyków, to bardzo niski poziom składki, wynoszący od momentu rozpoczęcia reformy tylko 10 % pensji (dla porównania - w naszym kraju wynosi on 19,52 %). Głównym powodem tak liberalnego podejścia był i jest nadal niski poziom uczestnictwa obywateli Chile w systemie emerytalnym. W momencie wprowadzenia nowego systemu jedynie dwóch na trzech pracowników płaciło składki. Ówczesne władze miały nadzieję, że niska stawka zachęci obywateli do szerszego uczestnictwa.

Druga istotna różnica pomiędzy naszym systemem emerytalnym a systemem chilijskim, to zakres usług świadczonych przez AFP: nie tylko przyjmują one składki i inwestują je na rynku kapitałowym, ale także mogą, po osiągnięciu wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn) wyliczyć poziom świadczenia i dokonywać jego wypłaty. Co więcej, od 2008 roku, kiedy to dokonano pierwszej istotnej korekty całego systemu, o czym później, AFP są odpowiedzialne za ubezpieczenie swoich uczestników, ich małżonków i dzieci na wypadek śmierci uczestnika lub orzeczenia jego niepełnosprawności (świadczenie takie, w zależności od stopnia niepełnosprawności, wynosi od 50 do 70 % średniej pensji uczestnika z ostatnich 10 lat). Składkę na to ubezpieczenie (średnio 1,49 % płacy) opłaca pracodawca i jest to jego jedyne obciążenie związane z systemem (w Polsce składkę rentową w wysokości 8 % pensji płacą solidarnie: pracownik [1,5%] i pracodawca [6,5%]). AFP wypłaca także odpowiednik naszego zasiłku pogrzebowego, który wynosi w Chile 15 jednostek UF (unidades de fomento - lokalna, waloryzowana wskaźnikiem inflacji, jednostka przeliczeniowa stosowana w chilijskim prawie od 1967 roku, aktualnie warta nieco ponad 22,5 USD), czyli nieco ponad 1000 PLN.Trzecia istotna kwestia cechująca chilijski system emerytalny to duża nieregularność odprowadzanych składek. Chilijczycy, podobnie jak nasi rodacy, kombinują jak mogą, wyszukując możliwości uniknięcia płacenia 10 % swojej pensji do AFP lub zaniżając swoje faktyczne dochody. A możliwości do tej pory były spore, gdyż do reformy z roku 2008 uczestnictwo w systemie nie było obowiązkowe np. dla tzw. osób prowadzących własną działalność. W konsekwencji w systemie znalazła się spora grupa osób, która odprowadziła zaledwie kilka lub kilkanaście składek. A to z kolei spowodowało, że świadczenia takich osób okazały się śmiesznie niskie. I to niezależnie od tego, że w ciągu 32 lat istnienia systemu AFP generowały średnioroczny zysk na poziomie 8,7 % Twórcy chilijskiego systemu emerytalnego założyli, że istniejąca konkurencja na rynku i presja ze strony uczestników będą najlepszym gwarantem jego wysokiej efektywności. Poza kontrolą ustalonych prawem limitów inwestycyjnych, poziomów koncentracji AFP w poszczególnych spółkach (podobnie jak w Polsce AFP nie mogą przejmować pakietów kontrolnych w spółkach ze swoich portfeli) i wymogów kapitałowych nie ingerowali więc ani w wysokość pobieranych opłat ani w procesy konsolidacyjne w branży. Początkowo zdawało to egzamin. Nowy system przyciągał nowe firmy zarządzające. Z początkowych dwunastu AFP, w połowie lat 90-tych zrobiło się już 21. Potem przyszedł jednak kryzys, wszyscy zaczęli patrzeć na koszty i po serii przejęć liczba AFP spadła do obecnych sześciu. Aby zapobiec dalszemu spadkowi konkurencji pomiędzy firmami zarządzającymi od roku 2008 wprowadzono możliwość tworzenia AFP przez firmy ubezpieczeniowe i zezwolono na outsourcing (przekazanie określonych usług firmom zewnętrznym) obsługi klientów i procesu przetwarzania i przechowywania danych, co ma zmniejszyć tzw. bariery wejścia na ten rynek nowych podmiotów. Jeśli chodzi o strukturę pobieranych przez AFP opłat, to reforma 2008 roku wprowadziła jednolity schemat, pozwalający na porównywanie między poszczególnymi AFP poziomu pobieranych kosztów całkowitych (średnio wynosi on obecnie ok. 1,4 % pensji - AFP, inaczej niż w Polsce, pobiera opłatę w momencie przyjęcia składki, odnosząc ją do poziomu pensji, nie ma zatem opłaty od aktywów !). Co więcej, chcąc zachęcić AFP do większej konkurencyjności wprowadzono zasadę, że co dwa lata odbywać się będzie swoisty przetarg, w wyniku którego, do czasu kolejnego przetargu, WSZYSCY nowi uczestnicy systemu emerytalnego trafią do AFP, który zaoferuje NAJNIŻSZĄ opłatę. I widać już pierwsze pozytywne skutki: w latach 2010 i 2012 przetarg wygrał AFP, który zaoferował stawkę 0,77%. Konkludując: chilijczycy "zafundowali" sobie system, w którym wysokość emerytury zależy od wysokości i ilości przekazanych składek oraz stanu chilijskiej gospodarki(inwestycje na rynku kapitałowym). Z ograniczoną możliwością ingerencji polityków i ustalanymi przez nich rewaloryzacjami, wyłączeniami, przeliczeniami itp. Gdzie podstawową zasadą jest: "ile odłożysz - tyle będziesz mieć na starość". System, w którym obywatele, dostarczając kapitał rodzimej gospodarce, mogą w sposób bezpośredni i transparentny korzystać z owoców jej rozwoju.
~Regulus
Proponuję wszystkim uczestnikom tej dyskusji, aby uświadomili sobie że składki emerytalne - to tak naprawdę następny podatek, a nie żadne odkładanie pieniędzy pracowników na przyszłość.
Ponadto, gdy znów zmieni władza, to wiek emerytalny zostanie zmieniony na np.: 80 lat - a wtedy tylko bardzo nieliczni wybrańcy
Proponuję wszystkim uczestnikom tej dyskusji, aby uświadomili sobie że składki emerytalne - to tak naprawdę następny podatek, a nie żadne odkładanie pieniędzy pracowników na przyszłość.
Ponadto, gdy znów zmieni władza, to wiek emerytalny zostanie zmieniony na np.: 80 lat - a wtedy tylko bardzo nieliczni wybrańcy dożyją do emerytury, która i tak będzie w wysokości "głodowej".
~hahaha
w III RP jest około 10 mln emerytów i rencistów(hahaha w mlodym jeszcze kraju narobiono emerytów jak mrówków) a placących składki tylko nieco wiecej bo 14,5 mln przy takiej proporcji pracujących do korzystajacych z ich pracy każdy kraj nawet Norwegia czy Szwajcaria by sie wywrócił rozpaczliwe ruchy bajkoopowiadacza w III RP jest około 10 mln emerytów i rencistów(hahaha w mlodym jeszcze kraju narobiono emerytów jak mrówków) a placących składki tylko nieco wiecej bo 14,5 mln przy takiej proporcji pracujących do korzystajacych z ich pracy każdy kraj nawet Norwegia czy Szwajcaria by sie wywrócił rozpaczliwe ruchy bajkoopowiadacza i bajkopisarza Pana Morawieckiego i zamiar budowy nastepnej gigantycznej piramidy finansowej kosztem naiwnych pracujacych(jeszcze) frajerów pod nazwą Pracownicze Plany Kapitałowe nic nie dadzą bo żeby utrzymać ten złodziejsko-oszukańczy system emerytalny to trzeba by z kilkadziesiąt takich finansowych piramid utworzyć a i tak na końcu jest bankructwo tylko troche w czasie odwleczone
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~polskidziad
czujna jarmułka - to fakt !
~goldman
nic dziwnego skoro mlode pokolenie tak zostalo nauczone , nie beda placic na staruchow nie chca oszczedzac tylko wydawac, zyja na kredyt i maja gdzies myslenie o przyszlosci a cala wiedze o ekonomi czerpia z facebooka
~vevevev
To w końcu mają oszczędzać czy wydawać na "staruchów"?
~JJ
A po kiego oszczędzać?? Wielu z mojego otoczenia nie dożyło 60-ki!!!!
Kiedy będziesz się cieszył życiem??? Jak będziesz stary i schorowany???
Trzeba żyć teraz!! Jutro może być za późno!!
Nie mowie żeby się spłukać ale bez przesady z tym oszczędzaniem.
~KRT odpowiada ~JJ
W wieku np 70 lat możesz być w pełni sprawny, mój wujek korzysta z życia, ostatnio byłw Indiach, i teraz można zadać sobie proste pytanie, czy jakby nie oszczędzał to stać go by było na takie klawe życie, czy raczej poddał sie i jedyna rozrywka to ślęczenie w poczekalni do lekarza. Odkładanie np 10% swoich dochodów W wieku np 70 lat możesz być w pełni sprawny, mój wujek korzysta z życia, ostatnio byłw Indiach, i teraz można zadać sobie proste pytanie, czy jakby nie oszczędzał to stać go by było na takie klawe życie, czy raczej poddał sie i jedyna rozrywka to ślęczenie w poczekalni do lekarza. Odkładanie np 10% swoich dochodów miesięcznie moim zdaniem wiele nie stracisz z rozrywkowego życia.

Powiązane: Rząd majstruje przy emeryturach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki