Dolar jest najważniejszą walutą świata. Jednak już za niespełna dwa tygodnie amerykański pieniądz może utracić swój status. Zwolni się pierwsze miejsce wśród bezpiecznych przystani dla kapitału.

Źródło: Photos.com/Thinkstock
Stany Zjednoczone zostały sparaliżowane ze względu na brak porozumienia kongresmenów w sprawie budżetu. Od 1 października nie działają urzędy federalne, a 800 tys. urzędników przebywa na przymusowych urlopach. To jednak tylko początek amerykańskich problemów.
Już 17 października Waszyngton wyczerpie możliwości finansowania dodatkowego długu, bo osiągnie dopuszczalny limit zadłużenia. Jeżeli wcześniej Republikanie nie dojdą do porozumienia z Demokratami, to Stany Zjednoczone nie będą mogły pożyczać więcej pieniędzy. Takie rozstrzygnięcie oznacza niewypłacalność rządu najważniejszej gospodarki świata.
Zobacz także
Czarny scenariusz raczej nie zostanie zrealizowany. Nie oznacza to jednak, że pozycja dolara ponownie nie zostanie nadwątlona. Już dodruk dolara przez Rezerwę Federalną mocno podkopywał wiarygodność amerykańskiej waluty ze względu na zagrożenie inflacją oraz rodzenie baniek inwestycyjnych, zwłaszcza na rynkach wschodzących i rynku surowców.
A co za dolara?
Ekspansja gospodarcza Chin rozbudziła apetyt Pekinu na uzyskanie przez juana statusu waluty rezerwowej. Państwo Środka ma jednak wiele pracy do wykonania, zanim druga gospodarka świata będzie na tyle wiarygodna, aby rzeczywiście konkurować z Amerykanami. Pekin jest posądzany o naciąganie statystyk makroekonomicznych, prowadzi centralne planowanie sektora bankowego oraz zaniża kurs walutowy w celu wspierania eksportu. To zbyt wiele grzechów, żeby wyrzucić Stany Zjednoczone z gry.
Złoto – błyszczące dzięki drukowaniu pieniądza przez najważniejsze banki świata – wydaje się naturalną konkurencją dla dolara. Żółty metal ma jednak zbyt wiele słabości, aby rządy odeszły od papierowego pieniądza na rzecz pieniądza towarowego.
Wadą złota, nie do zaakceptowania dla polityków, którzy ostatecznie decydują o systemie monetarnym, jest trudność wywoływania inflacji. Konieczność oddania wolnemu rynkowi kontroli nad pieniądzem, co oznacza konieczność dyscypliny fiskalnej oraz monetarnej, jest nie do przyjęcia w dzisiejszych warunkach. Natomiast korzyści dla przeciętnych ludzi, jakie niesie ze sobą pieniądz towarowy, nie mają tutaj żadnego znaczenia.
| » Banki w USA szykują się na run |
Euro oraz frank
Na problemach dolara korzystają ostatnio najmocniej euro oraz frank szwajcarski. Wspólna waluta względem amerykańskiej jest najdroższa od ośmiu miesięcy. Z kolei frank jest najmocniejszy do dolara od lutego 2012 roku. Co prawda drożeje także jen, ale postępowanie Banku Japonii w ostatnim czasie skazuje japońską walutę na nieuchronną porażkę.
Europejski Bank Centralny spośród kluczowych banków centralnych prowadzi stosunkowo zachowawczą politykę pieniężną. Co prawda nie jest tak konserwatywny, jak Narodowy Bank Polski, który w ostatnich latach jest wzorem do naśladowania, ale nie ucieka się do amerykańskich lub brytyjskich rozwiązań. Także Szwajcarski Bank Narodowy jest ciekawą alternatywą dla Amerykanów, lecz niewielka gospodarka w stosunku do rozmiarów strefy euro odbiera helweckiej walucie nadzieję na dominację na świecie.
Amerykanie konsekwentnie niszczą swoją walutę. Gdyby nie możliwość eksportu inflacji za granicę dzięki temu, że dolar wciąż jest najważniejszą walutą rezerwową, już dawno ceny za oceanem wystrzeliłyby pod niebiosa.
Jedyną sensowną alternatywą dla dolara jest zatem euro. Duch Bundesbanku, który krąży po korytarzach EBC we Frankfurcie, daje nadzieję na uniknięcie fatalnych w skutkach rozwiązań proponowanych przez kraje Południa. Cieszy także wyborcze zwycięstwo Angeli Merkel, której zasługą jest tłumienie zapędów europejskich drukarzy. A złoto, chociaż byłoby niewątpliwie najlepszym rozwiązaniem, niestety nie wchodzi w rachubę.
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl




























































