REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Chińska gospodarka na zakręcie

Piotr Lonczak2011-07-18 06:01
publikacja
2011-07-18 06:01
Ochłodzenie koniunktury oraz wysoka inflacja to najważniejsze problemy chińskiej gospodarki. Pogłębienie problemów Państwa Środka może przynieść niespodziewane konsekwencje dla polskiej gospodarki.

Inflacja stanowi najważniejszy problem chińskiej gospodarki. W czerwcu inflacja konsumencka wzrosła do 6,4 proc., czyli najwyższego poziomu od czerwca 2008 roku. Natomiast inflacja producencka sięgnęła 7,1 proc. Ostatnim razem była znacząco wyższa w lipcu 2008 roku.

Szalejące ceny powodują społeczne niezadowolenie


Z perspektywy chińskich konsumentów najważniejszy problem stanowią szalejące ceny żywności. Produkty spożywcze odpowiadające za jedną trzecią wydatków konsumpcyjnych były droższe o 14,4 proc. wobec poprzedniego roku. Wysokie ceny żywności mają poważne konsekwencje dla całej gospodarki. Dotychczas chińscy pracownicy uchodzili za atrakcyjnych cenowo. Niskie koszty pracy były jedną z najważniejszych zachęt dla zagranicznych inwestorów do przenoszenia fabryk do Państwa Środka. Jednak sytuacja systematycznie ulega zmianie za sprawą rosnących kosztów życia chińskich pracowników.

Zobacz też: Tam mieszkam: Chiny


Z powodu drogiej żywności nastroje społeczne ulegają zaostrzeniu. Robotnicy oczekują wzrostu wynagrodzeń jako rekompensaty za wysokie ceny produktów spożywczych. Pracownicy fabryk coraz głośniej wyrażają swoje niezadowolenie. W ostatnich miesiącach raz po raz dochodzi do strajków, podczas których pracownicy obok wzrostu płac oczekują poprawy warunków pracy. Żądania płacowe robotników oraz wysokie ceny surowców wpływają negatywnie na zyskowność przedsiębiorstw działających w Chinach. Tym sposobem osłabiają tempo wzrostu gospodarczego.

Chiny importują coraz mniej


W czerwcu wartość importu zmalała do najniższego poziomu od dwudziestu miesięcy. Dynamika importu wyniosła 19,3 proc. wobec 28,4 proc. przed miesiącem. Jest to kolejny sygnał spowolnienia drugiej gospodarki świata.

Spadek popytu ze strony przedsiębiorstw pokazuje zmniejszenie aktywności inwestycyjnej. Ponadto sygnalizuje osłabienie popytu na produkty najważniejszych parterów handlowych Państwa Środka, czyli Stanów Zjednoczonych oraz krajów Unii Europejski. Połączenie tego czynnika z zapaścią na amerykańskim rynku pracy oraz europejskim kryzysem finansów publicznych stwarza wybuchową mieszankę dla światowej gospodarki.

Zobacz też: Notowania juana


Zmniejszenie poziomu inwestycji w Państwie Środka oddaje sytuacja na rynku miedzi. Chociaż w czerwcu import czerwonego metalu był 10 proc. wyższy niż przed miesiącem, to wobec poprzedniego roku zmalał aż 15 proc. Znaczące ograniczenie importu w połączeniu z niskim poziomem zapasów w chińskich magazynach to wyraźny sygnał spadku zapotrzebowania na surowce. Oznacza to dalsze zmniejszenie poziomu inwestycji w stosunku do poziomu obserwowanego przed rokiem.

Konsekwencje zacieśniania polityki pieniężnej


Spadek dynamiki importu jest konsekwencją zacieśniania polityki pieniężnej przez Ludowy Bank Chin. Od minionego roku władze monetarne zaostrzają politykę monetarną ze względu na wysoką inflację. W tym roku koszt kredytu został podniesiony trzykrotnie, a od rozpoczęcia cyklu stopy rosły pięciokrotnie. Premier Wen Jiabao w dalszym ciągu uważa walkę ze wzrostem cen za najwyższy priorytet polityki gospodarczej. Jednak pożądane stłumienie wzrostu cen przyniesie nieuniknione ochłodzenie koniunktury.

W drugim kwartale gospodarka Chin zwolniła wobec poprzednich trzech miesięcy. Dynamika produktu krajowego brutto zmalała do 9,5 proc. wobec 9,7 proc. Spowolnienie drugiej najważniejszej gospodarki świata jest niepokojącym sygnałem. Jednak pociesza stosunkowo łagodne wyhamowanie wzrostu. Mimo to perspektywy gospodarki Państwa Środka nie rysują się w jasnych kolorach.

Polski punt widzenia


Problemy odległych Chin dotyczą także Polski. Nasza gospodarka poprzez Niemcy jest uzależniona od koniunktury w Państwie Środka. Polskie przedsiębiorstwa to ważni podwykonawcy dla niemieckich koncernów samochodowych produkujących na potrzeby dynamicznie rosnącego chińskiego rynku motoryzacyjnego. Zmniejszenie importu niemieckich samochodów zaszkodzi polskim przedsiębiorstwom. Ponadto osłabienie wzrostu w Chinach poprzez rynek miedzi przyniesie negatywne konsekwencje dla KGHM oraz spółek powiązanych z producentem czerwonego metalu.

Zobacz też: Chiny: Mity finansowe


Chiny to ważny gracz na europejskim rynku długu. Ewentualne zawirowania w Państwie Środka zmniejszą jego zaangażowanie w unijne obligacje. Tym sposobem problemy państw Unii Europejskiej związane z trudnością pozyskiwania finansowania zostaną nasilone. Polska także doświadczy negatywnych konsekwencji. Po pierwsze Pekin będzie kupować mniej polskich obligacji. Ponadto pogłębienie kryzysu strefy euro przyniesie poważne zawirowania na rynkach finansowych. Tym samym doprowadzi do osłabienia euro oraz złotego. Jednocześnie mocniej zdrożeje frank szwajcarski.

Mgliste perspektywy Państwa Środka


Niestety coraz większa liczba czynników przemawia za znaczącym spowolnieniem wzrostu w Chinach. Obok problemu wysokiej inflacji oraz zmniejszenia importu dochodzą rosnące trudności rynku nieruchomości. Gwałtowne wyhamowanie w Państwie Środka przyniesie dotkliwe konsekwencje dla światowej gospodarki oraz rynków finansowych. Ponadto zostanie odczute przez polską gospodarkę.

Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
Kontakt dla mediów: p.lonczak@bankier.pl
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~Europejczyk
Jaka jest chińska gospodarka to widać po zamniętych stoiskach z chińskimi produktami w olbrzymiej hali na Marywilskiej. Jeszcze trochę ludzi pojawia się w weekendy. Kryzys w USA i UE spowodował że ludzie wstrzymują się z zakupami i odkładają pieniądze do skarpety. Najbardziej zakupy ograniczyli hipoteczni kredytobiorcy, zrozumieli Jaka jest chińska gospodarka to widać po zamniętych stoiskach z chińskimi produktami w olbrzymiej hali na Marywilskiej. Jeszcze trochę ludzi pojawia się w weekendy. Kryzys w USA i UE spowodował że ludzie wstrzymują się z zakupami i odkładają pieniądze do skarpety. Najbardziej zakupy ograniczyli hipoteczni kredytobiorcy, zrozumieli że nie są tak naprawdę właścicielami mieszkań, a bank w każdej chwili może zabrać im mieszkania albo zarządać dodatkowych zabezpieczeń.
~teeo
Nie warto czytać tych wypocin . Ten pseudoanalityk jest w stanie (na zamówienie) wyciągać przeciwstawne wnioski na podstawie tych samych danych . Gospodarka chińska rozwija się w tempie 9,7 % - planeta nie wytrzyma takiego szaleńczego tempa ; chińska gospodarka rozwija się w tempie 9,5 % - RECESJA !!!
~Goły i wesoły
A mi się wydaje że warto czytać te "wypociny". Problem w tym, że jeszcze trzeba cokolwiek z tego rozumieć - z czym widocznie masz problem. Zawsze naturalnym się wydawało, że jeżeli Chińska gospodarka będzie się gwałtownie rozwijać to przełoży sie to na poziom życia chińczyków a w konsekwencji na presję płacową. Bogatszy A mi się wydaje że warto czytać te "wypociny". Problem w tym, że jeszcze trzeba cokolwiek z tego rozumieć - z czym widocznie masz problem. Zawsze naturalnym się wydawało, że jeżeli Chińska gospodarka będzie się gwałtownie rozwijać to przełoży sie to na poziom życia chińczyków a w konsekwencji na presję płacową. Bogatszy jest przeważnie bardziej świadomy i nie chce pracować za miskę ryżu. Problem mają teraz Zachodnie koncerny które szukały taniej siły roboczej i wydrenowały własne gospodarki z mocy produkcyjnych a Państwa tych koncernów chcąc własnym obywatelom dać pracę do nieprzytomności rozwijały administrację i często bezsensowne usługi. Efekt jest taki że mają teraz poważny problem i gigantyczną biurokrację, która blokuje każdy ruch we właściwym kierunku ...
~Zeky odpowiada ~Goły i wesoły
Jak oceniacie to co dzieje się w Polsce z punktu widzenia inwestującego? Chińska gospodarka swoje i wydawałoby się my swoje, ale chyba za dużo rzeczy jest zależnych. Ktoś dobrze wspomniał, tania siła robocza zabiera masę pracy w kraju, ceny idą w górę, inflacja się pnie do góry... Ciężko jest chyba trafnie zainwestować dzisiaj pieniążki.Jak oceniacie to co dzieje się w Polsce z punktu widzenia inwestującego? Chińska gospodarka swoje i wydawałoby się my swoje, ale chyba za dużo rzeczy jest zależnych. Ktoś dobrze wspomniał, tania siła robocza zabiera masę pracy w kraju, ceny idą w górę, inflacja się pnie do góry... Ciężko jest chyba trafnie zainwestować dzisiaj pieniążki. Jak dla mnie dobrą alternatywą są fundusze inwestycyjne. Pozdrawiam
~zając odpowiada ~Zeky
Nie wiem jak państwo, ale ja poczułem się przez moment usatysfakcjonowany wypowiedzią pana premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że do swoich niepowodzeń zalicza rozwój biurokracji w Polsce pod jego rządami.. No dobrze… Prawidłowa diagnoza już jest! Ale co dalej? 28 000 nowych urzędników tylko w ciągu stycznia do Nie wiem jak państwo, ale ja poczułem się przez moment usatysfakcjonowany wypowiedzią pana premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że do swoich niepowodzeń zalicza rozwój biurokracji w Polsce pod jego rządami.. No dobrze… Prawidłowa diagnoza już jest! Ale co dalej? 28 000 nowych urzędników tylko w ciągu stycznia do września 2010 roku.. Takie dane podał GUS. Tak się złożyło, że w tym czasie prezes wydał 3,5 miliona złotych na zlecenia dla swoich pracowników, chociaż wcześniej też to robił.. Ale ogłosił jeszcze, że w styczniu 2010 roku zniknęło z polskiego rynku ponad 5000 firm(???). No i że bezrobocie dochodzi do 14%..T e informacje nie są dobre dla rządu przed demokratycznymi wyborami.. Dlatego premier Donald Tusk podziękował prezesowi za jego pracę. I słusznie! Prezes GUS-u nie powinien mówić prawdy, szczególnie przed wyborami demokratycznymi.. Ale został zwolniony za te zlecenia.. Nie słyszę, żeby prokuratura w tej sprawie prowadziła jakieś czynności? Jakiś czas poczekamy i zobaczymy..



Na razie czekam, skoro premier już przyznał się, że rozwój biurokracji jest jego zasługą, żeby podjął męską decyzję i przywrócił liczbę biurokratów chociaż do stanu sprzed czterech lat, czyli o około 100 000 dusz. Jeśli oczywiście biurokrata ma duszę, tak jak żelazko babci.. Ulżyłoby nam, ulżyłoby państwu- no i ulżyłoby premierowi, że zrobił kawał dobrej roboty.. I po przyznaniu się do błędu ,błąd ten naprawił.. Robiąc redukcję pasożytującego aparatu państwowego.. Już za chwilkę minie pól roku od danych o rozwoju biurokracji, podanych przez starego prezesa GUS-u niedawno , być może nowy prezes ogłosi dane o biurokracji…. Ale już po październikowych wyborach. Wtedy zobaczymy ile są warte słowa pana premiera Donalda Tuska? Chociaż powiedzmy szczerze i uczciwie.. Pan premier wcale nie obiecywał redukcji aparatu biurokratycznego. Powiedział tylko- diagnozując sytuację- że to jest porażka jego rządu.. No ale jak już się powiedziało i się wie, to należałoby coś z tym fantem zrobić.. PO wyborach dowiemy się prawie z pewnością, że biurokracja w Polsce wzrosła o kolejne tysiące.. Skąd wiem? Bo sprawy nadal idą w złym kierunku, a zresztą pan premier już nas raz przeprosił za podniesienie podatku VAT od stycznia bieżącego roku, co spowodowało upadek 5000 firm, ale podatku tego nie cofnął. Wygląda na to, że pan premier nie cofnie się przed żadnym kataklizmem który nam gotuje. Ale kulturalnie przeprosi.. Bo liczy się styl!


~Krogan odpowiada ~Zeky
Ogólnie na świecie recesja, tylko u niektórych większa u innych mniejsza. U nas też nie wesoło, inflacja wysoka, a jeszcze ostatnio doszedł kurs franka wysoki. Ja też uważam że fundusze to dobre wyjście, sam mam trochę oszczędności na nich
~kuba
Czemu autor nie widzi w tym żadnych korzyści? To że potnieją surowce nie oznacza zawalenia się koniunktury ile można pompować tą bańkę spekulantów. Niech w końcu Chińczycy staną się z niewolników pracownikami, będzie większa konkurencja i praca dla ludzi w europie a nie przenieść wszystko do Chin wytwarzać za miskę ryżu i potem się Czemu autor nie widzi w tym żadnych korzyści? To że potnieją surowce nie oznacza zawalenia się koniunktury ile można pompować tą bańkę spekulantów. Niech w końcu Chińczycy staną się z niewolników pracownikami, będzie większa konkurencja i praca dla ludzi w europie a nie przenieść wszystko do Chin wytwarzać za miskę ryżu i potem się dziwić że w europie nie ma pracy. Widzę że najlepiej to analitykom wychodzi wietrzenie krachu i kryzysu, bo przecież jeszcze na początku tego roku można było przeczytać opinie że złoty umocni się do franka o 10-15% teraz już nikt tego nie pamięta?
~abc
winą Tuska i PO jest, że nie przygotowują kraju na przychodzące problemy. jak widzę, że nadchodzi ulewa, a nie szukam schronienia, to oczywiście - nie jestem winny tego, że pada, ale tego że zmoknę, to już chyba raczej tak. czy nie?
~centurion z Galicji
Skoro jankesi poradzili sobie z kryzysem lat 1929-1933 to teraz można zrobić to samo.
Problem w tym, że ulega się specom od ekonomicznej iluzji. W imię wąsko pojmowanego interesu niewielkiej grupy miliarderów likwiduje się zakłady pracy
przenoisząc produkcje do Azji... Tylko co stanie się z milionami bezrobotnych, których
nie
Skoro jankesi poradzili sobie z kryzysem lat 1929-1933 to teraz można zrobić to samo.
Problem w tym, że ulega się specom od ekonomicznej iluzji. W imię wąsko pojmowanego interesu niewielkiej grupy miliarderów likwiduje się zakłady pracy
przenoisząc produkcje do Azji... Tylko co stanie się z milionami bezrobotnych, których
nie będzie niedługo stac na zakup tych "dóbr" wyprodukowanych z naruszeniem praw
człowieka (zatrudnianie dzieci, czy głodowe stawki dla dorosłych i tychże dzieci...) to
już nikogo nie interesuje. Pieniądze biorą się z pracy... nie ze spekulacji, wojny i oszustwa. A TUsk i jego poprzednicy zbiorą żniwo z tego co sieją...
~chinaman
głupie wynurzenia pseudoanalityka. Globalna inflacja rośnie, globalny PKB spada. Chiny jako producent Świata porusza się w tym trendzie. Tylko że oni mają nadwyżki budżetowe i jasno zaplanowany rozwój. A zachodnie gospodarki mają poza inflacją niski PKB, chaos na rynkach finansowych i zależność wobec kapitału głupie wynurzenia pseudoanalityka. Globalna inflacja rośnie, globalny PKB spada. Chiny jako producent Świata porusza się w tym trendzie. Tylko że oni mają nadwyżki budżetowe i jasno zaplanowany rozwój. A zachodnie gospodarki mają poza inflacją niski PKB, chaos na rynkach finansowych i zależność wobec kapitału spekulacyjnego.

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki