5 pułapek w kredytach – Rzecznik Finansowy ostrzega

analityk Bankier.pl

Ograniczenie wysokości odsetek oraz limit opłat i prowizji wcale nie są dla nieuczciwych pożyczkodawców przeszkodami nie do przejścia. Pożyczany pieniądz może kosztować znacznie więcej, niż przewidują regulacje. Wystarczy zastosować jedną ze sztuczek.

Rzecznik Finansowy opublikował na początku grudnia raport, w którym podsumował najważniejsze problemy na rynku kredytów konsumenckich. To jednocześnie przewodnik dla kredytobiorców, którzy mogą zetknąć się z nieuczciwymi praktykami banków i firm pożyczkowych. Skutki kredytowych „sztuczek” mogą być katastrofalne dla portfela.

(fot. stevanovicigor / YAY Foto)

Większość opisanych w raporcie praktyk nie jest po prostu niezgodna z prawem. To raczej próba obejścia regulacji lub utrudnienia klientowi skorzystania z przysługujących mu praw. Warto poznać najważniejsze niebezpieczeństwa czające się na rynku i reagować, jeśli spotkamy się z nimi w praktyce. W ten sposób chronimy nie tylko swój interes, ale również innych klientów korzystających z kredytu konsumenckiego.

1. Refinansowanie, czyli „kredytowy przekładaniec”

Od 2016 roku obowiązuje limit wszelkich pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego. Ograniczone są zatem nie tylko odsetki (obecnie do 10 proc. w skali roku), ale także opłaty i prowizje. W ustawie zapisano, że jeśli w ciągu 120 dni od wypłaty pierwszego zobowiązania odroczymy spłatę długu, to wszelkie opłaty i prowizje naliczone przez pożyczkodawcę będą musiały się zmieścić w pierwotnym, ustawowym limicie. Jeśli natomiast przed zakończeniem spłaty kredytu, w okresie 120 dni od otrzymania środków, zaciągniemy kolejne zobowiązanie, to limity będą obliczane na podstawie wartości pierwszego długu, a opłaty i prowizje z obu umów zostaną zsumowane.

Niektórzy pożyczkodawcy proponują klientom, którzy chcą przedłużyć spłatę zobowiązania, rozwiązanie nazwane „refinansowaniem”. Polega ono na zaciągnięciu kolejnej pożyczki, która przeznaczona jest na spłatę poprzedniego długu. Nowy pożyczkodawca teoretycznie nie ma nic wspólnego z firmą, w której zaciągnęliśmy poprzednie zobowiązanie. To inny podmiot. Ale w praktyce jest powiązany z nim kapitałowo. Przy kolejnym przedłużeniu spłaty sytuacja się powtarza – jesteśmy „przerzucani” do następnej firmy.

Mechanizm służy, jak łatwo się domyślić, ominięciu limitów kosztów kredytu. Nowa umowa z nowym pożyczkodawcą oznacza, że ustawowy limit się „zeruje”. W efekcie za pożyczony i niespłacony o czasie pieniądz możemy zapłacić wielokrotnie więcej niż się spodziewamy.

Co robić, jeśli spotkamy się z "przekładańcem"?

„Zdaniem Rzecznika Finansowego, gdy kredytobiorca znajdzie się w sytuacji podobnej do opisanej powyżej, powinien złożyć reklamacje do wszystkich podmiotów, które uczestniczyły w udzieleniu i ‘refinansowaniu’ mu kwoty pożyczki, tj. do pożyczkodawcy pierwotnego, pośrednika oraz kredytodawców refinansujących. W reklamacji koniecznie trzeba złożyć zastrzeżenie co do wysokości naliczanych opłat związanych z refinansowaniem pożyczki i domagać się zwrotu kwot nadpłaconych w wyniku stosowania mechanizmu refinansowania. Jeśli reklamacja nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, można zgłosić się z wnioskiem o postępowanie interwencyjne do Rzecznika Finansowego. Ważne jest, by do wniosku dołączyć kopię reklamacji, odpowiedź podmiotów oraz jeżeli kredytodawca posiada umowy wraz załącznikami, także kopie tych dokumentów. Rzecznik poza podjęciem działań, będzie informował o zaobserwowanych przypadkach Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów”

2. Sztuczne „rozciąganie” umowy kredytowej

Zaciągamy krótkoterminową pożyczkę, a w harmonogramie znajdujemy dziwną konstrukcję. Pierwsze raty są normalne – w kilkanaście tygodni spłacamy większość zadłużenia. Kolejnych kilka spłat ma jednak symboliczną wysokość, np. kilkanaście groszy. Resztka zobowiązania może być spłacana nieśpiesznie, nawet przez kilka miesięcy.

Mechanizm „rozciągania” służy ponownie ominięciu regulacji dotyczących maksymalnej wysokości opłat i prowizji. Ponieważ limit dopuszczalnych kosztów uzależniony jest częściowo od okresu spłaty, wydłużenie opłacania rat pozwala pożyczkodawcy podnieść cenę. W ten sposób pożyczka na kilka tygodni może stać się zobowiązaniem spłacanym przez nawet kilkanaście miesięcy. Za „groszowe” raty zapłacimy w opłatach i prowizjach.

Dziwny harmonogram? Reaguj

„Zdaniem Rzecznika Finansowego kredytobiorca może domagać się zwrotu kwot nadpłaconych w wyniku stosowania opisanego powyżej mechanizmu. Taka konstrukcja umowy stanowi świadomą próbę ominięcia ograniczeń narzucanych przez ustawę o kredycie konsumenckim. W związku z tym taką praktykę można uznać za naruszającą prawa i interesy kredytobiorców. W przypadku odrzucenia reklamacji przez pożyczkodawcę można zwrócić się do Rzecznika Finansowego z wnioskiem o przeprowadzenie postępowania interwencyjnego. Dodatkowo Rzecznik Finansowy informuje o zaobserwowanych przypadkach stosowania takiego mechanizmu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów” – radzi Rzecznik Finansowy w raporcie.

3. Obowiązkowe i drogie poręczenie

Poszukujący pożyczek mogą spotkać się z warunkiem przedstawienia poręczenia zobowiązania. Pożyczkodawca proponuje, że sam się tym zajmie i podpisze umowę z podmiotem, który podejmie się roli poręczyciela. Pożyczkobiorca musi pokryć koszt zabezpieczenia. Rzecznik Finansowy przytacza przykład, w którym „usługa” kosztuje 40 proc. kwoty zaciąganego zobowiązania.

Dodanie poręczyciela nie daje żadnych namacalnych korzyści pożyczkobiorcy. W razie gdyby klient nie spłacił swojego zobowiązania, poręczyciel wstępuje w prawa pierwotnego wierzyciela (firmy udzielającej pożyczki). Dług i tak trzeba spłacić, tylko innemu podmiotowi. Nierzadko „poręczyciel” jest powiązany kapitałowo z pożyczkodawcą – spłata i tak trafia do tej samej kieszeni.

Konstrukcja lipnego poręczenia pozwala obciążyć kredytobiorcę dodatkowymi kosztami ponad ustawowy limit. Umowa poręczenia jest pozornie niezależna od pierwotnego zobowiązania – jest „usługą dodatkową”.

Co robić z kosztownym poręczeniem?

„W przypadku gdy koszt poręczenia nie był doliczony do pozaodsetkowych kosztów kredytu, a po jego doliczeniu pozaodsetkowe koszty kredytu przekraczają limit wynikający z ustawy o kredycie konsumenckim, kredytobiorca powinien zażądać w reklamacji zwrotu kwoty przekraczającej ten limit. Jeśli poręczenie było warunkiem niezbędnym do uzyskania kredytu, kredytobiorca powinien dodatkowo zakwestionować brak wliczenia kosztu poręczenia do całkowitego kosztu kredytu, przez co de facto został on wprowadzony w błąd co do rzeczywistego kosztu kredytu. W reklamacji koniecznie trzeba zatem złożyć zastrzeżenie co do wysokości naliczanych opłat związanych z refinansowaniem pożyczki i domagać się zwrotu nadpłaconych kwot. Jeśli reklamacja nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, można zgłosić się z wnioskiem o postępowanie interwencyjne do Rzecznika Finansowego” – czytamy w raporcie Rzecznika.

4. Pompowanie całkowitej kwoty kredytu

Przyjmijmy, że staramy się o pożyczkę w wysokości 5000 zł. Pożyczkodawca życzy sobie 10-procentową prowizję, którą dolicza do pożyczanej nam kwoty. Prowizja będzie spłacana zatem w ratach. Całkowita kwota pożyczki wynosi, zdaniem firmy, 5,5 tys. zł – tej kwoty jednak nigdy nie dostaniemy „do ręki”.

(Rzecznik Finansowy)

Rzecznik Finansowy podkreśla, że „informacja o wysokości całkowitej kwoty kredytu powinna obejmować jedynie te środki, jakie konsument otrzyma do swojej dyspozycji poprzez wypłatę gotówki do ręki lub wpłatę na rachunek bankowy”. Jest to istotne o tyle, że od tej kwoty wyznacza się maksymalną łączną kwotę do zapłaty przez klienta (wynikającą z regulacji prawnych – limitów odsetek oraz opłat i prowizji). Sztuczne pompowanie całkowitej kwoty kredytu służy zatem podniesieniu kosztów, którymi można obciążyć pożyczkobiorców. W raporcie wskazano, że na taki krok decydują się zarówno niektóre instytucje pożyczkowe, jak i banki.

Podkręconą kwotę całkowitą należy reklamować

„Trzeba pamiętać, że zgodnie z art. 36a pozaodsetkowe koszty kredytu wynikające z umowy o kredyt konsumencki nie należą się kredytodawcy w części przekraczającej maksymalne pozaodsetkowe koszty kredytu obliczone według ustawowego wzoru lub w części przekraczającej całkowitą kwotę kredytu (prawidłowo wskazaną). Zasadniczo w sytuacji opisanej powyżej klient – poza złożeniem reklamacji do podmiotu z żądaniem zwrotu nadwyżki opłaconych kosztów ponad prawidłowo ustalony limit pozaodsetkowych kosztów kredytu, a w przypadku nieuznania jego roszczeń wniosku do Rzecznika Finansowego z prośbą o podjęcie działań w jego imieniu – może jeszcze złożyć oświadczenie o tzw. kredycie darmowym. W ocenie Rzecznika Finansowego bowiem nieprawidłowe wskazanie całkowitej kwoty kredytu należy potraktować jako niepodanie tej informacji w ogóle”

5. Brak zwrotu części opłat i prowizji przy wcześniejszej spłacie

Załóżmy, że zaciągamy 1000 zł pożyczki na rok. Oprocentowanie pożyczki wynosi 10 proc., a dodatkowo pożyczkodawca pobiera 10-procentową prowizję. Po pół roku decydujemy się spłacić całość długu. Ustawa o kredycie konsumenckim mówi, że „w przypadku spłaty całości kredytu przed terminem określonym w umowie, całkowity koszt kredytu ulega obniżeniu o te koszty, które dotyczą okresu, o który skrócono czas obowiązywania umowy, chociażby konsument poniósł je przed tą spłatą”. Powinniśmy zatem liczyć na zwrot połowy prowizji – w tym przypadku 50 zł. Taką interpretację prezentują zarówno Rzecznik Finansowy, jak i UOKiK.

(Rzecznik Finansowy)

Kredytodawcy nie palą się, żeby zwracać pobrane w takiej sytuacji opłaty. Argumentują, że niektóre z nich są niezależne od czasu trwania umowy (np. pokrywają koszt oceny wniosku klienta) i nie powinny być zmniejszane, gdy zobowiązanie spłaca się przed umownym terminem. Rzecznik Finansowy podkreśla, że po jego interwencji w co czwartej sprawie kredytodawcy korygują swoje rozliczenia. Warto zatem walczyć o zwrot.

Opłaty i prowizje trzeba rozliczyć

„W przypadku gdy po wcześniejszej spłacie kredytu pozostają wątpliwości co do rozliczenia przez kredytodawcę kosztów kredytu, np. kredytodawca nie rozliczył prowizji za udzielenie pożyczki, należy złożyć reklamację do kredytodawcy z żądaniem zwrotu części prowizji czy innych opłat i kosztów, które nie zostały rozliczone proporcjonalnie do skrócenia okresu umowy pożyczki. Gdyby pożyczkodawca odmówił uznania reklamacji, można zwrócić się do Rzecznika Finansowego z prośbą o podjęcie interwencji w sprawie”

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 5 czytacz

Dobry zwyczaj-nie pożyczaj!

! Odpowiedz
1 20 aspargin

Przede wszystkim wiele osób nie rozróżnia kredytu od pożyczki a jak widzę Rzecznik Finansowy tylko pogłębia tę niewiedzę, używając zamiennie słowa kredyt i pożyczka. A różnice są istotne i ważne dla osoby zaciągającej takie zobowiązania.

! Odpowiedz
3 16 phles

Żaden bank nie zwróci proporcjonalnie pobranej prowizji za udzielenie bo jest to.jednorazowy wydatek nie wiem skad wygrzebane sa te brednie

! Odpowiedz