Tesco ogłosiło w ostatnich dniach, że wycofuje swój biznes z Polski. Tym samym część pozostałych lokalizacji przejmie Netto, razem z siedmioma tysiącami pracowników. Zatrudnieni nie wiedzą, co ich może czekać.


Przewodnicząca NSZZ „Solidarność” przy Tesco Polska, Elżbieta Jakubowska, mówi w rozmowie z Bankier.pl, że na razie wszystko funkcjonuje po staremu. – Na razie jest bez zmian, te sklepy nadal funkcjonują jako Tesco, ponieważ przejęcie jeszcze nie nastąpiło. Według informacji, jakie przekazał nam pracodawca, dają sobie 18 miesięcy na przejęcie i dostosowanie do sklepów Netto – mówi przewodnicząca związku.
Jak dotąd pracodawca nie zaprosił związków zawodowych do rozmów na temat przejęcia i nie podał informacji, co stanie się z 19 lokalizacjami, które nie zostały objętych sprzedażą.
Jak dowiedziała się Redakcja Bankier.pl, dwie z 19 lokalizacji zostanie zamkniętych, dlatego też można spodziewać się wkrótce ogłoszenia przez sieć zwolnień grupowych. Mowa o sklepach w Częstochowie i Mielcu.
Tesco wychodzi z Polski
W połowie czerwca Tesco poinformowało o sprzedaży swojego biznesu w Polsce firmie Salling Group A/S. Transakcja na razie podlega zatwierdzeniu przez organy monopolowe i obejmuje 301 sklepów, centra dystrybucji i główną siedzibę.
Wartość przedsiębiorstwa według informacji biura prasowego Tesco wyniosła 900 mln zł, a łączne wpływy netto mają wynieść około 819 mln zł. Spółki spodziewają się, że sfinalizowanie nastąpi jeszcze w tym roku finansowym, a wpływy ze sprzedaży zostaną przeznaczone na ogólne cele korporacyjne.
„Dodatkowo Grupa Tesco poczyniła znaczne postępy w sprzedaży pozostałych nieruchomości w Polsce, nieuwzględnionych w transakcji. W ciągu ostatnich 18 miesięcy zostały sprzedane lub uzgodniono sprzedaż 22 sklepów, co daje wpływy netto w wysokości około 200 mln GBP. Grupa Tesco będzie prowadzić dalsze działania w celu sprzedaży pozostałych nieruchomości, w tym 19 działających sklepów, nie objętych tą transakcją sprzedaży”, podało biuro prasowe Tesco.
Mowa o sklepach w Gliwicach, Zielonej Górze, Bielsku Białej, Warszawie, Szczecinie, Gdyni, Opolu, łodzi, Poznaniu, Częstochowie, Mielcu, Krakowie, Katowicach, Ostrowie Wielkopolskim, Ostrowcu Świętokrzyskim i w Kielcach. Przewodnicząca związku zawodowego powiedziała, że rozmowy w zakresie tych lokalizacji wciąż trwają i nie została jeszcze przekazana żadna informacja na temat potencjalnych kupców.
Przypomnijmy, że Tesco dokonywało sprzedaży swoich sieci w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Jak wyglądała wówczas sytuacja pracowników? – Z tych sprzedanych sklepów tak naprawdę tylko Kaufland przejął pracowników. Na przykład we Wrocławiu, w Magnolii, Carrefour przejął Tesco, ale pracownicy zostali zwolnieni, otrzymali odprawy wynikające z ustawy. Przejęcie następowało na podstawie przepisu 23 (1) Kodeksu pracy, pracownicy nie mają wtedy możliwości odmowy i uzyskania odpraw – albo przechodzą do drugiego pracodawcy, albo nie są już zatrudnieni z przyczyn leżących po stronie pracodawcy, ale już bez żadnych dodatkowych uposażeń – mówi w rozmowie z Bankier.pl przewodnicząca NSZZ „Solidarność” przy Tesco.
Co dalej z pracownikami Tesco
– Nie było jeszcze żadnych negocjacji, ani żadnych rozmów. Pracodawca ma obowiązek w terminie 30 dni przed przejęciem przesłać pisemnie szczegóły „transakcji”, na chwilę obecną czegoś takiego nie zrobił – odpowiada Elżbieta Jakubowska na pytanie, czy obecnie toczą się rozmowy między zatrudnionymi a pracodawcą. – Za to zachęcają nas [Tesco przyp. red.] do zadawania pytań, na które nie mogą udzielić nam odpowiedzi – dodaje.
Zatrudnieni otrzymali jedynie informację, że w przypadku lokalizacji przejętych przez Netto, pracownicy zostaną przeniesieni, podobnie jak to miało miejsce w przypadku poprzednich transakcji pomiędzy Tesco a Kauflandem. Według deklaracji Netto ma przejąć 7 tysięcy pracowników.
Trudny czas na zmiany
Przewodniczącą związków pytamy o nastroje wśród pracowników. – Zatrudnieni wiedzą co się dzieje, rozmawiałam dzisiaj z jedną z pracownic, która zauważyła, że dzieje się to akurat w takiej trudnej sytuacji, kiedy jest pandemia, bo przed pandemią ludzie byli bardziej pozytywnie nastawieni, nie było zagrożenia chorobą i patrzono na przyszłość w inny sposób. Rynek pracownika też był inny (…) Są rejony, jak Rzeszów czy Przemyśl, gdzie jest ciężko o pracę. Czujemy się niekomfortowo i niepewnie. Zatrudnieni szukają informacji na forach, sprawdzają, jakie warunki pracy będą ich czekać – tłumaczy Elżbieta Jakubowska.
Jak było podczas poprzednich przejęć? – Pracodawca oferował jedną dodatkową pensję, ale była uzależniona od stuprocentowej obecności. Moim zdaniem podziękowanie za pracę powinien dostać każdy – mówi przewodnicząca „S” w Tesco. W rozmowie z Bankier.pl dodaje też, że Tesco zawsze było trudnym partnerem do rozmów. – A w tej sytuacji będzie podwójnie trudno, ponieważ ktoś inny będzie nas przejmował. Sieci nie będzie zależało na dobrych relacjach, ale na pewno nie odpuścimy i będziemy rozmawiać – podsumowuje.





























































