Pisałem kilka dni temu o widocznym pogorszeniu nastrojów wśród przedsiębiorców, którego nie widać na razie w wynikach całej gospodarki. Do listy wskaźników koniunktury podążających w dół możemy dołączyć kolejny, dość ważny – wskaźnik koniunktury Komisji Europejskiej (ESI – European Sentiment Indicator).


W kwietniu indeks ten w przypadku Polski zanotował największy miesięczny spadek od grudnia 2011 r. Choć jego poziom jest oczywiście wciąż dużo, dużo wyższy niż siedem lat temu.
ESI dla Polski wyniósł w kwietniu 101,1 pkt, wobec 104,8 pkt w marcu. W szczycie koniunktury na początku zeszłego roku indeks wynosił ok. 110 pkt, a w dnach recesji w (2009, 2013 r.) ok. 80 pkt, jesteśmy więc dziś znacznie bliżej szczytu niż dołka.
Indeks wskazuje na spowolnienie wzrostu gospodarczego z ok. 5 do ok. 3,5 proc. Widać to na wykresie poniżej.
Choć oczywiście na razie dane z realnej gospodarki nie sugerują, by grany był taki scenariusz, a prognozy wzrostu PKB na ten rok wciąż są bliższe 5 niż 3,5 proc. To jest ta dywergencja, na którą zwracałem parę razy uwagę – nastroje w biznesie słabną, a aktywność jest wciąż wysoka. W końcu musi nastąpić jakiejś dostosowanie – albo nastroje się poprawią, albo aktywność gospodarcza „przysiądzie”. To, co w tym momencie niepokoi najbardziej, to załamanie w światowym handlu widoczne na przełomie 2018 i 2019 r. Wątpliwe jest, by nie dotknęło ono w jakiś sposób polskich firm.
Wniosek? Spowolnienie gospodarcze na świecie jest odczuwalne w Polsce. Nawet jeśli jeszcze nie widać go w PKB, to odczuwają je przedsiębiorcy, wpływa to już na ich subiektywny ogląd rzeczywistości.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

















