Większość, bo 65 proc. przedsiębiorców nie wie, że przysługuje im rekompensata nawet za jednodniowe opóźnienie płatności przez ich klienta - wynika z badania Kaczmarski Inkasso. Większość ankietowanych nie wie też, od czego zależy wysokość tej rekompensaty.


W ocenie autorów badania na tej niewiedzy zyskują dłużnicy, którzy "celowo przeciągają płatności, zyskując w ten sposób darmowy, nieoprocentowany kredyt". Zgodnie z informacją Kaczmarski Inkasso na koniec I kwartału br. dług przedsiębiorstw zgłoszony w Krajowym Rejestrze Długów wyniósł prawie 11 mld zł, rosnąc o 1,24 mld zł w ciągu roku.
Świadomość, że przekroczenie przez kontrahenta terminu zapłaty znajdującego się na fakturze nawet o dzień oznacza rekompensatę ma 35 proc. badanych przedsiębiorców. Z kolei 30 proc. nie wie, że taka możliwość istnieje, a pozostali nie są pewni co wynika z przepisów.
"Tymczasem polskie prawo przewiduje rekompensatę w wysokości 40, 70 lub 100 euro" - zauważyli autorzy badania. Dodali, że ci przedsiębiorcy, którzy mają tego świadomość, w większości nie potrafią określić właściwej wartości rekompensat, ponieważ nie wiedzą od czego ona zależy.
Zwrócili uwagę, że choć 72 proc. respondentów wskazało prawidłowo, że jest to zależne od wartości faktury, to jednocześnie większość z nich zaznaczyła również odpowiedzi błędne, gdyż pytanie dawało możliwość wielokrotnego wyboru. Największa grupa wynosząca 77 proc. uznała, że wysokość ta zależy od terminu zapłaty ustalonego na fakturze, 74 proc., że od umowy, a 43 proc. - od rodzaju kontrahenta.
Autorzy badania podkreślili, że jedynym kryterium decydującym o wysokości rekompensaty jest wartość faktury.
"40 euro przysługuje, jeśli dług nie przekracza 5 tys. zł, a 70 euro, gdy wynosi on więcej niż 5 tys. zł, ale mniej niż 50 tys. zł. Natomiast 100 euro można oczekiwać, jeżeli zaległość płatnicza jest równa lub wyższa od 50 tys. zł" - wyjaśnili.
Cytowany w badaniu prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso Jakub Kostecki zauważył, że kwoty te przysługują automatycznie, bez potrzeby udowadniania poniesionych nakładów przez przedsiębiorcę. Prawo do rekompensaty - jak wyjaśnił - wynika z ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. "Ma ona nie tylko częściowo pokryć koszty odzyskania zapłaty od klientów, ale również zdyscyplinować ich do terminowego regulowania zobowiązań" - zaznaczył Kostecki.
W publikacji zwrócono uwagę, że prawo daje też możliwość uzyskiwania odsetek za opóźnienia płatności, którymi przedsiębiorca może obciążyć kontrahenta. Dotyczą one umów zawartych na sprzedaż towaru lub świadczenie usług i są naliczane jeśli sprzedawca wykonał to, do czego się zobowiązał, a kupujący nie opłacił tego zamówienia. "Istotne jest to, że nie muszą być one wpisane w umowie między kontrahentami, bo wynikają z obowiązujących przepisów prawa" - wyjaśnili.
Z badania wynika także, że przedsiębiorcy nie są pewni, który akt prawny umożliwia naliczanie odsetek. Poprawna odpowiedź to Kodeks cywilny i ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. Na te opcje wskazało odpowiednio 69 i 64 proc. respondentów. Pozostali typowali ustawę o rachunkowości (52 proc.) i Prawo przedsiębiorców (50 proc.).
Odsetki wynikające z ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych są wyższe. Wiedziało o tym 40 proc. ankietowanych, a co trzeci twierdził, że korzystniejsze są te opisane w Kodeksie cywilnym.
Badanie "Gra o dług – znajomość przepisów regulujących odzyskiwanie należności wśród MŚP" zostało zrealizowane przez IMAS International na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w marcu 2025 r. metodą CAWI na grupie 419 przedsiębiorstw z sektora MŚP wśród osób decyzyjnych, tj. z zarządów, na kierowniczych stanowiskach i właścicieli firm. (PAP)
jls/ mmu/
























































