Tydzień na GPW kończy się spadkami Marek Druś
Po czwartkowych spadkach Nasdaq i Dow Jonesa inwestorzy czekali na dane makroekonomiczne oraz otwarcie na giełdach za oceanem, które miały dać sygnał o kierunku, w którym pójdzie w najbliższym czasie amerykański rynek.W pierwszej fazie piątkowych notowań na GPW największe skoki kursów przypadły na papiery spółek, które informowały o zmianach w swoich 'fundamentach". Tak się stało m.in. z taniejącymi o ponad 4 proc. Amiką i Howellem, które z powodu długów stanęły przed wizją zmniejszenia zysków za 2000 r. Słabo zaczął sesję KGHM, który kilkuprocentową przeceną papierów płacił za zaostrzenie konfliktu między zarządem koncernu i związkami zawodowymi.
Na rynku fixingowym inwestorzy, którzy nie mogli skorzystać z czwartkowej hossy w branży bankowej, poprawili notowania kilku banków notowanych w systemie jednolitego kursu dnia. Na akcje kieleckiej Poligrafii, której kurs nie zmienił się, przypadło 25 proc. obrotów rynku. Na popołudniowym fixingu pokazała się duża wymiana na papierach Euro Bud Invest.
Po 14.30, gdy okazało się, że dane makro w USA są neutralne, rynek ruszył w górę, jednak wzrost nie trwał długo. Spadek po otwarciu sesji za oceanem pociągnął za sobą notowania w Warszawie. Taniały przede wszystkim papiery najcięższych spółek rynku wchodzących w skład indeksów WIG-20 i TechWIG. MIDWIG szedł w górę, jednak na koniec sesji był nadal na minusie.
Inwestorzy dyskontowali czwartkowy wzrost i sprzedawali papiery banków. Przed przeceną obroniły się tylko WBK i Kredyt-Bank.
Po dużej wyprzedaży, ponad 5-proc. obniżka spotkała na zakończenie sesji akcje KGHM. Najwięcej, o 18 proc. potaniały akcje Oceanu. Inwestorzy nie są chyba przekonani co do możliwości szybkiego uregulowania nieciekawej sytuacji finansowej firmy, która ma 120 mln zł długów. Kto by uwierzył, że akcje warszawskiej spółki kosztowały w połowie roku ponad 16 zł.




























































