Należy sobie powiedzieć jasno: w ciągu ostatnich trzech dni nie pojawiła się żadna nowa informacja, uzasadniająca znacznie wyższą wycenę zarówno miedzi jak i pozostałych głównych metali przemysłowych. Produkcja przemysłowa w USA i Europie Zachodniej odradza się nad wyraz ospale i to pomimo miliardów euro i dolarów wpompowanych przez rządy chociażby w branżę motoryzacyjną.
Większym zmianom nie podlegał też kurs EUR/USD, który pozostając poniżej poziomu 1,50$, podważa wiarygodność opinii o wpływie „słabego dolara” na notowania surowców. Efekt jest taki, że ceny metali rosną także w innych walutach, co w dłuższej perspektywie musi się odbić na decyzjach producentów i konsumentów miedzi.
Bardzo niepokojące wieści wciąż płyną też z giełdowych magazynów. W składach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali zalega 410 tysięcy ton miedzi, czyli o 60% więcej niż jeszcze w lipcu. Magazyny giełd w Nowym Jorku i Szanghaju notują najwyższe stany od pięciu lat.
Tymczasem inwestorzy konsekwentnie ignorują te ostrzeżenia i nieustannie pompują spekulacyjny balon. O godzinie 12:45 za tonę miedzi płacono już 6.952$, czyli o 1,8% więcej niż we wtorek i o 128% więcej niż na początku roku.
Krzysztof Kolany
































































